• Poniedziałek, 22 października 2018

    imieniny: Filipa, Halki, Korduli

Szanujcie nas

Czwartek, 8 marca 2018 (16:00)

Z jednej strony tzw. obrońcy praw zwierząt szermują argumentem o rzekomym niezadowoleniu społeczności lokalnych niemal wszędzie tam, gdzie lokowane są fermy. Z drugiej sama branża – pewnie po trosze właśnie ze względu na nie najlepszy PR – chwali się zaangażowaniem w niezliczone inicjatywy społeczne. Jak więc jest faktycznie z modnym ostatnio CSR (ang. Corporate Social Responsibility) u polskich hodowców?

Parę dni temu, głównie w mediach społecznościowych, gruchnęła wieść – zwykli Polacy wzięli sprawy we własne ręce i niejako w zastępstwie Polskiej Fundacji Narodowej, bez wsparcia jakichkolwiek oficjalnych czynników, zorganizowali międzynarodową akcję obrony dobrego imienia naszego narodu wobec kampanii oszczerstw na temat relacji polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej. Całe przedsięwzięcie rozpoczął poruszający filmik z udziałem aktora. Powstał profil na Twitterze. Dziesiątki ciężarówek z hasłem „Respect Us” (ang. Szanujcie Nas) wyruszyły z Polski na europejskie drogi. Uruchomiono szereg działań, które zostały szybko zauważone przez media w kraju i za granicą.

Mało kto jednak do dzisiaj wie, że wspomnianym aktorem był amator – Marek Miśko, dyrektor w Polskim Przemyśle Futrzarskim, pierwsze ciężarówki zaangażowane w akcję należą do firmy Futrex, a środki na materiały wyłożył z własnej kieszeni Szczepan Wójcik, hodowca i prezes Fundacji Wsparcia Rolnika „Polska Ziemia”.

Nawet przy największej podejrzliwości i złej woli trudno zakładać, że było to rozmyślne wykorzystanie nośnego medialnie tematu do rozgrywki polityczno-biznesowej. Po pierwsze, sam Marek Miśko w podobne patriotyczne przedsięwzięcia zaangażowany jest od wielu lat. Po drugie, na materiałach kampanii „Respect Us” nie pojawiają się żadne nazwy ani logotypy organizacji branżowych. Po trzecie, nie jest to pierwsza inicjatywa non profit finansowana przez hodowców zwierząt futerkowych.

By nie być gołosłownym, warto przypomnieć relacje właścicieli ferm ze społecznościami lokalnymi. Naukowcy ze stołecznej SGGW oraz dwóch krakowskich uniwersytetów – rolniczego i ekonomicznego wyliczyli w jednym ze swoich badań (a i to zaledwie na przykładzie powiatu goleniowskiego i okresu 2013-2016) dwadzieścia – wybranych spośród wielu więcej – przedsięwzięć prospołecznych wspartych finansowo przez rolników z branży futerkowej. Przykłady – remont i umeblowanie oddziału dziecięcego szpitala w Szczecinie (573 tys. zł), szczepienia zwierząt bezdomnych w Goleniowie (52 tys. zł), remont odcinka drogi gminnej we wsi Leszczno (300 tys. zł), darowizna na Wiejski Festiwal Sztuki w Strzelewie (100 tys. zł), budowa boiska sportowego dla szkoły podstawowej w Goleniowie (400 tys. zł) itd.  

A protesty mieszkańców przeciw hodowlom? Dość wspomnieć, że pojawiają się – nie w takiej zresztą znowu dużej liczbie – wcale nie w miejscach, gdzie fermy już istnieją, ale tam, gdzie dopiero mają powstać. Największy jest wszakże strach przed nieznanym, zwłaszcza gdy znajduje się tylu chętnych gotowych go podsycić.

Dr Marian Szołucha