• Środa, 11 marca 2026

    imieniny: Konstantego, Ludosława

Trudny rok dla Camerona

Niedziela, 30 grudnia 2012 (08:12)

2013 rok będzie trudny dla brytyjskiego premiera Davida Camerona z powodu podziałów w jego partii, napięć w koalicji z liberałami i wejścia w życie ogłoszonych przez rząd cięć wydatków.

Eurosceptycy domagają się od Camerona stanowczego stanowiska w sprawie budżetu Unii Europejskiej na lata 2014-2020. Naciskają też na niego, by zgodził się na referendum w sprawie warunków brytyjskiego członkostwa w UE, którego sednem w ich odczuciu powinna być współpraca gospodarcza.

– Cameron musi wyartykułować wizję Europy bardziej elastycznej i łatwo przystosowującej się do nowych warunków. Takiej, która nie tylko stale rozszerza zakres swojej działalności, ale jest zdolna zrezygnować z niektórych uprawnień – powiedział o oczekiwaniach eurosceptyków konserwatywny poseł George Eustice.

Niektórzy komentatorzy sądzą, że torysi Camerona są partią „coraz bardziej niesterowalną”. Konserwatyści tracą w sondażach opinii na rzecz opozycyjnej Partii Pracy i eurosceptycznej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) domagającej się wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE. Przegrywają też w wyborach lokalnych.

W 2013 r. wchodzą w życie niepopularne zmiany w systemie świadczeń socjalnych: odebranie zapomogi na dzieci rodzinom o wysokich przychodach, dotychczas przyznawanej bez względu na ich poziom, i wprowadzenie górnego limitu świadczeń, o które rodzina może się ubiegać.

W połowie najbliższego roku koalicja torysów z liberałami opublikuje raport w sprawie długookresowego modelu opieki nad dziećmi, transportu, opieki społecznej i bezrobocia wśród młodzieży.

2013 ma być rokiem, w którym gospodarka brytyjska wreszcie się odbije, ale wiadomo już, że rząd nie zdoła zlikwidować strukturalnego deficytu budżetowego ani zmniejszyć długu w proporcji do PKB przed końcem kadencji upływającej w 2015 r. Obecnie mówi się o osiągnięciu tych celów w roku obrachunkowym 2017-2018.

W przyszłym roku Wielka Brytania może stracić wycenę kredytową AAA. Od czasów wojny nigdy nie wychodziła z recesji równie wolno, jak obecnie z recesji 2008-2009.

Do tego dochodzą trudności w koalicji. Część torysów sądzi, że liberałowie powstrzymują rząd przed realizowaniem „prawdziwie konserwatywnej polityki”. Z kolei liberałowie politycznie stracili na wejściu do koalicji i nie zdołali przeforsować zmian, które lansowali, m.in. reformy Izby Lordów i zmian w ordynacji wyborczej.

Obie partie są podzielone w sprawie Europy, ale zgodnie uważają, że redukcja deficytu i długu musi być priorytetem koalicji. Lider opozycyjnej partii laburzystowskiej Ed Miliband jest krytykowany za to, że sprzeciwia się cięciom, ale nie ma własnego planu zmniejszenia deficytu.

MM, PAP