Ratunek dla Alfiego
Piątek, 23 lutego 2018 (21:31)Rodzice Alfiego Evansa odwołują się od decyzji sądu o wyłączeniu aparatury podtrzymującej życie ich synka.
Tom Evans i Kate James zdołali w ciągu kilku dni zebrać sumę niezbędną do złożenia odwołania od decyzji sądu, który przychylił się do zdania lekarzy ze szpitala Alder Hey w Liverpoolu (Wielka Brytania), że przedłużanie życia dziecka „nie leży w jego najlepszym interesie” – i zezwolił na odłączenie go od respiratora. W efekcie chłopczyk umarłby przez uduszenie, ponieważ nie jest w stanie oddychać samodzielnie. Złożenie odwołania zabezpiecza dziecko przed takim drastycznym krokiem lekarzy. Mały pacjent jest bezpieczny do czasu rozpatrzenia apelacji przez trybunał odwoławczy.
Alfie James Evans urodził się w Liverpoolu 9 maja 2016 roku, ma dziś więc niecałe dwa lata. W pierwszych tygodniach wydawał się całkiem zdrowy, potem jednak zaczął zdradzać niepokojące objawy: chwilami drżał, wykonywał konwulsyjne ruchy. Wkrótce zaczął też tracić przytomność. W grudniu 2016 roku został przyjęty do szpitala dziecięcego Alder Hey w Liverpoolu, z którego, jak dotąd, nigdy go nie wypisano. Tamtejsi lekarze nie postawili diagnozy, ale bardzo szybko, już w początkach roku 2017, uznali, że chłopiec nie rokuje nadziei na poprawę i „zadowalającą jakość życia”, w związku z czym należy wyłączyć aparaturę umożliwiającą mu oddychanie.
Ponieważ rodzice nie zgodzili się na to, szpital wystąpił do sądu o ustanowienie dla dziecka opiekuna prawnego, co oznacza pozbawienie rodziców prawa do decydowania o jego losie i co umożliwiłoby lekarzom odłączenie respiratora i pozbawienie małego pacjenta życia.
Rodzice, walcząc w sądach, by do tego nie dopuścić, jednocześnie skontaktowali się ze specjalistami z kilku szpitali w różnych krajach europejskich, m.in. z rzymskiego Bambino Gesù, którzy gotowi są leczyć chłopca. Kierownictwo szpitala Alder Hey jednak nie chce umożliwić przewiezienia dziecka do innej placówki.
Na profilu facebookowym Alfie’s Army znajduje się wezwanie do modlitwy za małego pacjenta i jego bliskich.
Ewa M. Małecka