• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Pseudoekologia niszczy gospodarkę

Czwartek, 15 lutego 2018 (22:16)

Wśród przyczyn nie najwyższego tempa wzrostu polskich inwestycji wymienia się wiele czynników, ale poprawność polityczna powoduje, że jeden jest ciągle pomijany.

„Ekolodzy ze Świebodzina blokują budowę puckiej mariny”. „Ekolodzy blokują remont drogi w Krajence”. „Niemcom przeszkadzają polskie inwestycje. Politycy, media i ekolodzy ruszyli do akcji”. „Ekolodzy blokują inwestycję KGHM w Hucie Głogów”. „Budowę wałów blokują ekolodzy”. „Ekolodzy znowu blokują inwestycję w Karkonoszach”. „Ekolodzy blokują budowę polikliniki”. „Jak żaby, mrówki i jaskółki wstrzymywały milionowe inwestycje”. „Ekolodzy blokują budowy”. „Czy ekolodzy storpedują kolejną inwestycję w województwie świętokrzyskim” – to zaledwie promil spośród ogółu podobnie brzmiących nagłówków prasowych z ostatnich lat. Większość zresztą pochodzi z gazet lokalnych, bo media głównego nurtu problemu dostrzec nie chcą albo wręcz stają po drugiej stronie sporu. 

Nie ma już chyba w Polsce branży, nie ma powiatu, który nie zostałby dotknięty tą plagą. Zwykle atak pseudoekologów nie pojawia się jednak tam, gdzie interes środowiska naturalnego jest realnie zagrożony, ale tam, gdzie jest to na rękę konkurencji, często zagranicznej, jak ostatnio w przypadku hodowli zwierząt futerkowych, która zaczęła obrońcom praw zwierząt przeszkadzać dopiero wtedy, gdy wyrosła na drugą co do wielkości w Europie i trzecią na świecie. 

Jak to działa? Najlepiej posłużyć się studium przypadku. Kilka niewielkich portali internetowych opisywało niedawno problemy, na jakie napotyka plan budowy przez polską firmę BOIG galerii handlowej Metro w małopolskim Chrzanowie. Ta inwestycja ma dać na etapie realizacji pracę nawet tysiącu osób, potem – już na stałe – około pięciuset oraz generować wpływy z podatków na poziomie dwóch milionów złotych rocznie. Teren to dawna zajezdnia PKS, w większości utwardzona. Biznesplan wygląda zachęcająco i wszystko szło dobrze, dopóki świeżo upieczeni właściciele dwóch sąsiednich działek nie doznali nagłego przypływu miłości do przyrody i nie złożyli wniosków do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zablokowanie budowy. A dodać trzeba, że jeden z protestujących to właściciel działającej w Chrzanowie galerii handlowej i że podobne wyczyny z blokowaniem potencjalnym konkurentom decyzji środowiskowych mają już na koncie. Takie sytuacje to niestety w polskiej rzeczywistości prawno-gospodarczej utarty schemat. Za pięknymi, ekologicznymi hasłami stoi zwykle czyjś interes, a cierpieć musimy wszyscy jako konsumenci i podatnicy. 

Konieczne są nie tylko zmiany w prawie, ale i w podejściu polityków oraz urzędników do opisanego problemu. W przeciwnym razie polska gospodarka pozostanie rynkową tylko z nazwy, a ekologia będzie nadal jednym z narzędzi służących do hamowania rozwoju kraju. Hierarchia wartości musi wreszcie zostać jasno określona.

Dr Marian Szołucha