• Wtorek, 22 maja 2018

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

Futerkowy efekt domina

Poniedziałek, 12 lutego 2018 (19:58)

Wiele już powiedziano o skutkach ewentualnego wprowadzenia w Polsce zakazu hodowli zwierząt futerkowych – dla rolnictwa, budżetu, handlu zagranicznego, rynku pracy, branż kooperujących, gospodarki lokalnej etc. Nikt jednak nie zauważył, że polscy rolnicy z branży futerkowej zawdzięczają swój międzynarodowy sukces także współpracy ze znakomitymi naukowcami z rodzimych uczelni.

Dopiero kilka dni temu Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, w odpowiedzi na poselską interpelację, zwróciło uwagę, że w strukturach aż siedmiu publicznych uczelni znajdują się komórki organizacyjne zajmujące się tematyką związaną z hodowlą zwierząt futerkowych.

Jedną z nich jest najważniejsza polska uczelnia rolnicza, czyli Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego. Jej przedstawiciel, prof. dr hab. Marian Brzozowski, na antenie jednej z telewizji internetowych stwierdził niedawno:

„Do tej branży należy także nauka. Do tej branży należy także szkolnictwo wyższe. Mamy w kraju, w przyrodniczych uniwersytetach, jednostki zajmujące się hodowlą zwierząt futerkowych. Mamy specjalistów, naukowców, którzy z jednej strony prowadzą zajęcia dydaktyczne, a z drugiej strony prowadzą badania naukowe na ten temat. I teraz, w momencie gdybyśmy nagle stwierdzili – z dnia na dzień – że ta hodowla jest zakazana, to ja się pytam: co ze mną? Ja w takiej sytuacji przechodzę chyba na jakieś strukturalne bezrobocie, skoro cały mój dorobek, całe moje badania są nic niewarte? Co mam powiedzieć moim kolegom, naukowcom z całego świata, którzy zaplanowali, że w 2020 roku będziemy w Polsce organizować Światowy Kongres Hodowli Zwierząt Futerkowych? [...] Polscy naukowcy są członkami organizacji IFASA (International Fur Animal Scientific Association), a ja jestem przedstawicielem Polski we władzach tej organizacji. [...] I teraz, w tej sytuacji czasami budzę się rano i mówię: co ja mam robić?”. 

Przy innej okazji prof. Brzozowski, próbując scharakteryzować istotę branży futerkowej, napisał: 

„Hodowla zwierząt futerkowych to dział rolnictwa, który zawsze mógł liczyć tylko na własną aktywność hodowców, dostosowując się do zmieniających się warunków i nie spodziewając się żadnych ulg ani specjalnego traktowania ze strony władz. Być może właśnie takie podejście spowodowało, że branża futerkowa ma mocne podstawy, jest oparta na nowoczesnych fermach będących własnością prywatną. Hodowla zwierząt futerkowych jest więc stabilnym działem gospodarki, przynoszącym krajowi wymierne korzyści”.  

Inicjatorzy projektu zakazu hodowli zwierząt na futra, podobnie jak wszyscy rządzący, powinni zdać sobie sprawę z tego, że unicestwiając jedną branżę, wyjmą kolejną cegłę z budowli, którą jest gospodarka narodowa i całe nasze życie społeczne. Warto przy takich działaniach uważać, by przypadkiem nie naruszyć tej wcale jeszcze nie najmocniejszej konstrukcji i nie spowodować prawdziwej katastrofy.

Dr Marian Szołucha