• Środa, 21 lutego 2018

    imieniny: Piotra, Eleonory, Fortunata

Ewangelia

Niedziela, 11 lutego 2018 (11:59)

Mk 1,40-45

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony!”. Zaraz trąd go opuścił i został oczyszczony.

Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: „Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”.

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.


 

Rozważanie

Nie jest za późno

Trąd przez całe tysiąclecia był chorobą nieuleczalną. Kolonie półumarłych istot przypominały o ludzkiej bezradności, budziły wstręt i strach. Trędowaci nie mieli prawa wstępu do miast i wiosek, do miejsc publicznych. Skazani na pogardę w społecznej świadomości funkcjonowali jak martwi, choć przecież nieraz śmierć kazała im długo na siebie czekać.

Stokroć gorsza była izolacja, świadomość nieuchronności losu. Trudno powiedzieć, co było gorsze: cierpienie fizyczne czy samotność? Dzisiaj szczepionka przeciwko tej strasznej chorobie kosztuje kilka dolarów, ale pojawiają się nowe „trądy”. Ciało potrafimy już w większości przypadków leczyć, coraz częściej choruje jednak dusza, a na to bardzo trudno znaleźć lekarstwo. Antydepresanty nie pomagają. Nie są w stanie pomóc nowoczesne kliniki. Uwikłanie w czas, całkowite pochłonięcie zdobywaniem pieniędzy, pogarda dla Boga – oto współczesne „trądy”. Także zaraźliwe, wykluczające ze społeczności. A zarażeni nimi to często ludzie zdający się czerpać z życia pełnymi garściami, choć wewnętrznie już będący poza nim.

Bywa, że szatan miesiącami, latami więzi nas w grzechu, szafując poczuciem wstydu, trzymając z daleka od sakramentu pokuty. Tak się przegrywa życie… U Boga nigdy nie jest jednak za późno. Warto o tym pamiętać na progu Wielkiego Postu.

Ks. Paweł Siedlanowski