• Środa, 21 lutego 2018

    imieniny: Piotra, Eleonory, Fortunata

Kod narodów

Sobota, 10 lutego 2018 (12:26)

Z ks. prof. Tadeuszem Guzem, filozofem z KUL, rozmawia Piotr Falkowski

 

Mówienie o narodach i narodowości bywa często krytykowane. Pojawia się pogląd, że ważniejsze jest obywatelstwo czy też szeroko rozumiane poczucie przynależności.

– Trzeba bardzo mocno podkreślić, że kategoria narodu nie jest kategorią socjologiczną czy polityczną, ale kategorią biblijną, to znaczy należy do porządku stworzenia, którego dokonuje Bóg Stwórca. Kategorii narodu nie da się zastąpić przez żadne inne pojęcie: ani obywatelstwa, ani społeczeństwa, bo one są wyprowadzone z płaszczyzny państwowej, czyli są związane z zewnętrzną organizacją społeczności. Natomiast przychodzę na świat z określonym kodem genetycznym, który jednoznacznie – jak to wyjaśnia współczesna chemia i biologia – ukazuje nam naszą pozycję w łańcuchu rodziny ludzkiej. Nawet człowiek, który nie ma żadnej samoświadomości narodowej, od jakiegoś narodu pochodzi, może też mieć pochodzenie wielonarodowościowe.

Często właśnie temu zaprzeczają Żydzi. Mówią, że na przykład Żyd komunista już nie jest Żydem. A więc zrzucają ze swojego narodu odpowiedzialność za licznych zbrodniarzy, przykład funkcjonariuszy UB w PRL.

– W sensie religijnym ktoś może nie spełniać wymogów judaizmu i przestać być żydem, ale człowiek nigdy nie jest w stanie zanegować swojej linii rodowej, bo o tym mówi jego DNA.

Można jednak stracić poczucie związku ze swoim narodem, jak wielu komunistów, którzy uznali się za internacjonalistów.

– Takie przypadki, że ktoś zatraca swoją świadomość narodową, wynikają z tego, że równolegle z zatratą Boga jako Kreatora dokonuje się utrata samoświadomości narodowej. Ten, kto zachowuje wiarę w Boga objawionego, dba też o swoją linię rodową. Utrata prawdy o Bogu skutkuje negatywnie w rozumieniu swojego narodu, jak i całym splotem negatywnych rzeczy, które człowieka dotykają.

Często też Żydzi ukrywają swoje pochodzenie, a mówienie o nim odbierają jako dyskryminację.

– Tu musimy sięgnąć po dziedzictwo wielkiej myśli św. Tomasza z Akwinu, który nierzadko posługiwał się pojęciem „distinguo” (odróżniam). To znaczy, że jeśli ktoś uznałby wyznanie Żyda, że jest Żydem, za podstawę do oskarżenia, to z całą pewnością jego postawa nie koresponduje z dziedzictwem nauki biblijnej i Kościoła rzymskokatolickiego. Jeżeli ktoś mi mówi, że należy do narodu żydowskiego, to dla mnie jako katolika oznacza to: wspaniale, pochodzisz od Boga i twój naród pochodzi od Boga. I ja wtedy mogę powiedzieć: ja jestem Polakiem, mój naród także pochodzi od Boga.

Przyznanie się do tożsamości narodowej to wręcz wymarzona podstawa do prowadzenia dialogu. Zdarza się, że są opory, nadużycia interpretacyjne, gdy, jeśli ktoś powie „ja jestem Żydem”, to ten drugi go nie akceptuje. Albo gdy powiem „ja jestem Polakiem”, to może się zdarzyć taki Niemiec czy taki Żyd, który mnie nie akceptuje. Sam pamiętam pewnego niemieckiego kolegę, który bał się powiedzieć, jakiej jest narodowości, bo sądził, że ja pomyślę o nim, iż jest nazistą. Ale ja mu powiedziałem, żeby nie bał się przyznać do swojego narodu. To, że twoi przodkowie mogli wyrządzić jakieś nawet zbrodnie, nie znaczy, że masz zerwać ze swoją tradycją rodzinną. Dlatego że kategoria narodu niemieckiego pochodzi od Boga, tak samo jak żydowskiego, polskiego itd. Zatem dbaj o to, a ja nie będę ciebie utożsamiać z nazizmem. Tak chcieliby zwolennicy Szkoły Frankfurckiej, którzy odrzucili kategorię narodu, ponieważ pogardzili Bogiem chrześcijańskim, a na miejsce narodu wprowadzili ideologię.

Podobnie w marksizmie kategoria narodu jest zakwestionowana – pojęcie to pojawia się jedynie w sprzężeniu dialektycznym z państwem komunistycznym. Narodowi wolno zachować swoje istnienie tylko przejściowo, na pewnym etapie budowy komunizmu. Docelowo naród musi być unicestwiony, gdyż w przeciwnym razie nie powstanie bezklasowe społeczeństwo komunistyczne, co w języku ideologicznym Karola Marksa oznacza, że materia nie uzyska najwyższego poziomu swojego rozwoju w postaci samoświadomości. Wynika to z tego, że Marks przypisywał materii jedynie cechy ogólne, a naród jako byt jednostkowy byłby tego negacją. Więc w systemie marksistowskim żaden naród, także żydowski, z którego się ten filozof wywodził, nie może zachować swojego realnego istnienia. Natomiast nauka katolicka mówi, że nawet po śmierci, w Królestwie Niebieskim bogactwo narodów zostanie zachowane.

Trzeba przyznać, że naród żydowski to historyczny fenomen. Udało mu się przez tyle wieków zachować odrębność bez własnego państwa, choć wyraźnie kosztem sporej samoizolacji.

– Zauważamy, że Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie powołuje do istnienia narody, czyli rodziny rodzin. Pośród narodów powołany jest jeden naród specjalny, naród wybrany, dlatego że Pan Bóg w swojej pedagogii, żeby doprowadzić wszystkie narody do Siebie, wybiera jeden naród, żeby ukazać swoją bliskość i potwierdzić, że On jest Stwórcą. Rozumiemy, że załamanie się przyjaźni człowieka stworzonego z Bogiem, czyli załamanie się raju, jest negatywnym skutkiem także w rozumieniu relacji pomiędzy człowiekiem jako stworzeniem a Bogiem jako Stwórcą.

W Starym Przymierzu Pan Bóg wybiera jeden naród, ale to przymierze jest oczywiście zapowiedzią przymierza ze wszystkimi narodami ziemi. Pan Bóg nie stworzył narodów ziemi po to, żeby jeden wybrać do wiecznego szczęścia, a inne potępić. Otóż Stare Przymierze uczy naród wybrany miłości Boga i bliźniego, wychowuje go i kształtuje, żeby ten naród był niejako wzorem przyjaźni Boga z człowiekiem i ze wszystkimi narodami. Pan Bóg wybrał naród żydowski nie dlatego, że jest on najlepszy, najdoskonalszy, ale dopiero miał taki zostać z łaski Boga, nie ze względu na jego żydowską naturę, tylko dlatego, że Bogu podobało się, żeby go obdarzyć szczególnymi łaskami. Izrael otrzymał olbrzymią porcję łask i darów Bożych. Plan Boży był taki, że za pomocą narodu wybranego pokaże, jakim jest cudownym Stwórcą, jak cudowna jest Jego mądrość Boska, prawo Boskie, sprawiedliwość Boska, miłość Boska, miłosierdzie Boskie. Tak cały szereg atrybutów Boga zostało ukazanych na różnych etapach historii Izraela w ramach tej przyjaźni Boga i narodu żydowskiego. To pewne zamknięcie narodu wybranego jest nadinterpretacją Starego Przymierza.

Na czym ono polega?

– Na tym, że gdy człowiek otrzymuje od Boga jakiś dar, to ten dar ma wymiar indywidualny, ale też zawsze wymiar społeczny. Czyli dar dany jednemu narodowi odnosi się do tego narodu, ale i do innych. W związku z tym ze względu na specyfikę Starego Przymierza mogło się wkraść niezrozumienie ze strony narodu żydowskiego, że skoro Bóg wybrał nas, to musimy się odseparować od innych, zamknąć się. Takich przykładów w Starym Przymierzu było wiele, choćby wędrówka narodu wybranego przez pustynię. Pan Bóg prowadził naród wybrany 40 lat, choć tę odległość można pokonać w ciągu kilku dni. Ale Pan Bóg w swojej absolutnej mądrości, prawdzie i wiedzy dostrzegł, jakie braki posiada naród Izraela, że nie rozumie przesłania Boga. Dlatego ćwiczył ten naród intelektualnie, moralnie, w jego zdolnościach pamięci.

I pojawia się apogeum w dziejach świata. W narodzie wybranym zostaje wybrana Maryja, Niepokalana Dziewica i jest przygotowywana, żeby stać się Matką uniwersalnego Mesjasza, który nie tylko jest Bogiem Izraela, ale wszelkiego stworzenia, to znaczy wszystkich narodów. Jezus swoją naturę ludzką dziedziczy po linii narodu wybranego, ale Jego człowieczeństwo i Jego Bóstwo ukazuje w sposób wyjątkowy, kim jest Bóg, a także czym jest stworzenie. Że wszystkie narody jako narody pochodzą od Boga i potrzebują zbawienia. Naród wybrany nie może sprawiać wrażenia, jakoby on nie potrzebował zbawienia, czyli nie potrzebował uświęcenia. Inne narody, tak zwane pogańskie, potrzebują innych darów, ale tej samej łaski Zbawienia potrzebuje zarówno Izrael, który był do tego przez wieki przygotowywany, jak i inne narody.

Naród żydowski wydał wielu znaczących myślicieli, których czasem trudno było jednoznacznie ocenić, bo zdawali się głosić hasła bardzo pozytywne, jak na przykład wyzwolenie robotników u Marksa. Wśród wielu katolików popularna jest też myśl Martina Bubera, głosiciela filozofii dialogu.

– To pojęcie materii, które ma Karol Marks, posiada jeszcze znamiona absolutu takiego, w jaki wierzy naród wybrany. Nawet neomarksiści ze Szkoły Frankfurckiej zarzucają mu, że de facto przemyca, choć na swój materialistyczny sposób, element mesjanizmu. Natomiast Martin Buber dalej rozwija tę ideę jako myśliciel żydowski i proponuje „dia-logos”, czyli tradycja Logosu jako Logosu jest dalej przekazywana. Ale ta postać judaizmu przyjmuje egzystencjalistyczną postawę filozoficzną. Polega ona na uznaniu bytu za proces.

Martin Buber jest tym myślicielem żydowskim, który imię Boga „Jestem, który Jestem” tłumaczy egzystencjalistycznie „stanę się tym, kim się stałem”. Pojęcie stawania się (niem. werden) wprowadza w miejsce bycia (niem. sein). Jeżeli zaś z bytu Boga jako Absolutu i pełni istnienia wprowadza pojęcie procesu i wprowadza je w miejsce najwyższego Imienia Boga, to nie mamy już Boga Izraela, czyli Boga Starego Testamentu, gdyż tam Bóg jest pełnią bytu, nie musi się „stawać” i się wiecznie nie staje. I nie mamy też Boga Nowego Testamentu, bo kiedy mówimy o Jezusie z Nazaretu, że Syn Boży stał się człowiekiem, to nie twierdzimy, że w Bóstwie Jezusa Chrystusa jako drugiej Osoby Trójcy Przenajświętszej coś, czyli Bóstwo się „staje”, czyli zmienia. Święty Augustyn i święty Tomasz w swoich traktatach o Bogu jedynym w trzech odrębnych Osobach Boskich jednoznacznie mówią, że gdybyśmy do pojęcia Boga jako pełni bytu dodali pojęcie czasu, to byłby to koniec Boga.

Dlatego interpretacja Martina Bubera pokazuje, że jeżeli podłożymy paradygmat filozofii procesu w postaci egzystencjalistycznej Martina Heideggera pod samo sedno bytu, w szczególności bytu Boga, to mamy Boga jako proces, czyli nie mamy Boga. I jednocześnie tracimy nawet ten element mesjanizmu, który pozostał choćby zdeformowany u Marksa. Później grupa żydowskich myślicieli współtworzy Szkołę Frankfurcką, są tam m.in. Max Horkheimer, Theodor Wiesengrund, zwany później Adorno, Franz Pollock, Erich Fromm, Herbert Marcuse czy Ludwig Marcuse. Tutaj mamy do czynienia już z zatraceniem wszelkich śladów myśli o Mesjaszu, zatraceniem kontaktu z transcendentnym Bogiem. Ten dramat się w Szkole Frankfurckiej jako Nowej Lewicy niestety dokonał. Miało miejsce zerwanie. Adorno twierdził, że po Auschwitz każde słowo teologiczne traci sens. To oznacza, że w tej linii myślenia w pokoleniach żydowskich zatracona jest myśl o Bogu i o tym, że rzeczywistość pochodzi od Niego.

Dla wielu współczesnych Żydów historia ostatnich dwóch tysiącleci to właściwie dzieje prześladowań ich narodu.

– Każdy naród ma prawo do własnych interpretacji historii, ale pamiętajmy, że o całej historii także narodu żydowskiego istnieje tylko jedna prawda. Od strony Boga istnieje tylko jedna prawda. Były okresy, kiedy Izrael w swoich dziejach był wierny Bogu objawionemu, współpracował z Bogiem, przestrzegał Jego prawa, czego mamy wiele przykładów, jak patriarchowie, królowie, prorocy czy starzec Eleazar i siedmiu braci machabejskich, i ich matka, którzy wybrali Boga jako Boga, a wybierając Boga, wybrali śmierć swojego ciała, będąc pewni, że nie umrą, ponieważ ten Bóg jest Bogiem żywych. A więc ta wiara Izraela żyje w Reszcie Izraela. Dzieje Starego Przymierza są w sumie dziejami przyjaźni Boga z Resztą Izraela, bo całe gros narodu wybranego odchodzi od Boga, przeżywa różnorakie kryzysy wiary w Boga.

W dalszych dziejach naród żydowski jest rozproszony, ale w Europie znajduje swoje schronienie, a w szczególności w naszym kraju. Można zauważyć, że naród żydowski zadomawiał się najchętniej tam, gdzie chrześcijaństwo rozkwitało, bo tam powstawała też nowa cywilizacja, czyli szeroko pojęte życie kulturowe, naukowe, polityczne, gospodarcze, artystyczne. Jeśli patrzymy, gdzie są największe osady Żydów w czasach średniowiecznych i nowożytnych, to okazuje się, że wybierają oni miejsca, gdzie chrześcijaństwo rzymskokatolickie jest najmocniejsze. Są więc duże gminy żydowskie w Portugalii, w Hiszpanii, w Rzymie i całej Italii, w Germanii, gdzie była siedziba cesarza, potem oczywiście w Polsce. Święta Teresa z Ávila i święty Jan od Krzyża byli pochodzenia żydowskiego. Później do Karmelu trafiła też Żydówka Edyta Stein, czyli św. Teresa Benedykta od Krzyża.

Dlaczego Żydów tak przyciągała Polska?

– Polska odgrywa pierwszorzędną rolę w dziejach narodu żydowskiego, począwszy od średniowiecza, ponieważ tutaj wytworzyła się po przyjęciu chrześcijaństwa przez nasz Naród jakaś przedziwna synteza wyrażająca się w takim ukształtowaniu naszej kultury, duchowości, pobożności, które doprowadziło nas do rozumienia kategorii narodu w sensie biblijnym. To u nas wykształciły się szczytowe postaci rozumienia wolności. To, co dziś w sensie pozytywnym mówi się globalnie o wolności, polska duchowość i racjonalność wypracowała parę wieków wcześniej i wprowadzaliśmy je do polityki, literatury, sztuki, po prostu do naszej codzienności. Stąd też w Narodzie Polskim nie było wojen religijnych. Kiedy w XVI wieku szalała rewolucja protestancka, do Polski masowo przybywali luteranie i kalwiniści, i inne odłamy, a także Żydzi. Polska jako I Rzeczpospolita stała się najwspanialszą, wymarzoną oazą dla Żydów. Do tego wielkiego królestwa Żydzi chętnie przybywali, osiedlali się, tworzyli swoje gminy. W moim rodzinnym Roztoczu czymś naturalnym było, że tu mieszkają Polacy, tam Żydzi, tam Rusini, gdzie indziej Ormianie. Typowe miasta kresowe, takie jak Lwów czy założony przez hetmana Jana Zamoyskiego renesansowy Zamość, były świadomie zaplanowane tak, że istniały dzielnice dla Polaków z kościołem, dla Żydów z synagogą, dla Ormian ze świątynią obrządku ormiańskiego. Te tradycje były u nas pielęgnowane.

A czego nas uczy holokaust?

– Jeżeli patrzymy w sensie biblijnym, a taka perspektywa jest dla nas najważniejsza, to eksterminacja Żydów przez niemiecki socjalizm III Rzeszy ukazuje dramat człowieka, który odcina się od Boga objawionego w Starym Przymierzu i w Nowym Przymierzu, czyli od Boga prawdziwego, świętego, od Boga jako Stwórcy i Odkupiciela, i od pełni miłości, prawdy, sprawiedliwości, czyli prawa. To oznacza, że człowiek, który odrzuca Boga, jest zdolny tylko do odrzucenia własnego człowieczeństwa, do pogardy wobec innych ludzi, narodów i całej rzeczywistości. Krótko mówiąc, pogardzenie Bogiem chrześcijańskim, co uczynił Hitler i jego socjalistyczno-rasistowska III Rzesza Niemiecka, prowadzi do pogardy człowiekiem, a pogarda człowiekiem prowadzi do nihilizmu, do niebytu.

Nie tylko wspomniany Adorno, ale i wielu innych Żydów postrzega holokaust jako punkt zwrotny historii, tak ogromne zło, że nie da się go przezwyciężyć.

– Na nasze szczęście istnieje jedynie prawdziwy Mesjasz, Jezus Chrystus, Jego Ojciec i Duch Święty jako Stwórca, Odkupiciel i absolutny Gwarant istnienia naszych narodów i kosmosu. Do Niego powinniśmy się wszyscy – także cały naród żydowski i Izrael jako państwo – z całą świadomością, wolnością, czyli miłością, wiarą i ufnością naszego bytu osobistego i narodowego zwrócić, aby budować pokój na miarę naszych narodowych godności, a nade wszystko na Miarę wszystkich miar, czyli na miarę wiecznego Pokoju, którym jest Bóg Starego i zarazem Nowego Testamentu, do którego wolno nam wspólnie jednym głosem i jednym sercem w duchu przyjaźni biblijnej wołać: „Abba, Ojcze”, aby już tutaj przeżyć przedsmak tego, co nadejdzie w wieczności Domu Nieba…

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski