• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

LNG po terminie?

Sobota, 29 grudnia 2012 (02:07)

Planowe zakończenie prac przy budowie terminalu LNG w Świnoujściu jest zagrożone – uważa opozycja. Opóźnienia w realizacji inwestycji mogą sięgać nawet roku.

Budowa ma zakończyć się w połowie 2014 roku. Jednak jak przyznaje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Marek Gróbarczyk, europoseł PiS, były minister gospodarki morskiej, miesiąc temu posłowie z regionu zachodniopomorskiego mieli okazję wizytować inwestycję, a wnioski były smutne.

– Naszym zdaniem budowa nie zostanie ukończona w terminie. To, co zobaczyliśmy, miało wymiar czysto PR-owski. Okazało się, że stokaże, w których ma być magazynowany gaz, nie mają jeszcze przykrycia, czyli kopuły betonowej. Pierwszy zbiornik został przykryty dopiero tuż przed świętami Bożego Narodzenia – zaznacza.

Warto przypomnieć, że na kopułę wylano blisko 800 m sześc. betonu, a grubość uzyskanej warstwy to od 20 do 40 centymetrów. Beton był podgrzany do temperatury 15-19 stopni Celsjusza. Po wylaniu został przykryty specjalnymi plandekami, pod które przez sieć rur wtłoczono ciepłe powietrze.

Urządzenia grzewcze wciąż działają i mają być wykorzystywane jeszcze w pierwszym tygodniu stycznia. Dzięki temu beton ma zapewnione dobre warunki do czasu uzyskania właściwej wytrzymałości. To dopiero pierwsza warstwa betonu. Według dotychczasowych informacji przekazywanych przez Polskie LNG SA, w najbliższych tygodniach taka sama operacja planowana jest na drugim zbiorniku. Później wylana zostania druga warstwa betonu na obu dachach.

W ocenie deputowanego Gróbarczyka, dużym problemem są podwykonawcy, którzy schodzą z budowy. Powód? Nie otrzymują zapłaty za wykonane prace.

– Do tej pory budowa nie posiada pełnych mocy przetwórczych z powodu braku załogi, gdyż brygady schodzą z budowy, bo nie płaci się im za wykonaną pracę – wskazuje.

Według europarlamentarzysty, obecnie na budowie pracuje ok. 60 proc. potrzebnych tam osób. Niestety, problem jest przez rząd pozostawiany do rozwiązania głównemu wykonawcy, który będzie rozliczany z inwestycji. Działać za to chcą posłowie PiS, dla których ta budowa jest szczególnie ważna, ponieważ została zainicjowana przez rząd Jarosława Kaczyńskiego i stanowi istotny element zwiększający bezpieczeństwo energetyczne Polski.

Polskie LNG w razie problemów z wykonawcą powinno alarmować rząd, a jeśli ten nie zareaguje, parlamentarzystów. Ponadto w ocenie PiS, budową powinna szerzej zajmować się sejmowa Komisja Gospodarki.

– Naszym celem jako PiS jest to, aby na komisji przedstawiany był uaktualniony harmonogram prac i by odbywały się cykliczne wizyty na budowie. Chodzi o to, by zweryfikować, czy ten opisywany zakres prac jest faktycznie wykonywany. Z pewnością każda forma kontroli jest w tym przypadku ważna i potrzebna – mówi Gróbarczyk.

W jego ocenie, sprawę trzeba potraktować poważnie, bo już lato 2012 roku pokazało, że są problemy z wykonawcami, a na budowie pracowało wówczas 30 proc. niezbędnej załogi.

– Wynika z tego, że prawie rok już został stracony. Zatem założony termin zakończenia budowy wydaje się nierealny – dodaje parlamentarzysta.

I zauważa, że aby nadrobić stracony czas, rezygnuje się z budowy niektórych budynków gazoportu, które miały powstawać równolegle, a siły przerzucane są na to, by dokończyć stokaże.

– Owszem, miesiąc temu obiecano nam, że jeśli tylko aura będzie dobra, to beton zostanie wylany na kopułę. Pozostaje jeszcze jedna kopuła. Tyle że wszystkie siły skierowane są na stokaże, a poza tym nic się nie dzieje wokoło na budowie – dodaje Gróbarczyk.

Za budowę terminalu LNG –instalacji do odbioru skroplonego gazu ziemnego, dostarczanego drogą morską do kraju – odpowiada powołana w 2007 roku spółka Polskie LNG SA. Na pierwszym etapie inwestycji terminalu ma odbierać 5 mld m sześc. skroplonego gazu ziemnego rocznie. Następnie możliwości terminalu mają zostać zwiększone do 7,5 mld m sześc., co stanowi blisko połowę obecnego rocznego zapotrzebowania na gaz w Polsce.

Marcin Austyn