• Sobota, 17 listopada 2018

    imieniny: Elżbiety, Grzegorza, Zbysława

Tempo ekspresowe

Środa, 7 lutego 2018 (21:09)

W piątek, po dokładnie 52 dniach przerwy, piłkarze ekstraklasy powrócą na ligowe boiska. Przed nimi wiele wyzwań, bo wiosna, z uwagi na mistrzostwa świata w Rosji, będzie musiała przebiec w tempie niemal ekspresowym.

Za ligowcami 21 kolejek. Tyle rozegrali w 2017 roku, kończąc zmagania niedługo przed świętami Bożego Narodzenia. Zimę w fotelu lidera spędziła broniąca tytułu Legia Warszawa, choć z pewnością trudno było powiedzieć, by miała jakąś szczególnie udaną jesień. Ba, przez długi czas wyglądała ona aż za bardzo przeciętnie, siedem porażek z pewnością drużynie o takim potencjale i możliwościach nie przystawało, ale koniec końców legioniści i tak znaleźli się na szczycie, z 38 punktami w dorobku. O dwa wyprzedzają Lechia Poznań, Górnika Zabrze i Jagiellonię Białystok. Z tej czwórki najwięcej pochwał jesienią zbierali Ślązacy. Piłkarze beniaminka przypomnieli się bowiem kibicom ze znakomitej strony, od pierwszej kolejki grając bez kompleksów, bez kompromisów, odważnie, do przodu, z wyrazistym stylem. Rozpoczynali bez gwiazd w składzie, ale tydzień po tygodniu sami je kreowali. Gdyby nie zaskakująca porażka z Cracovią w ostatnim meczu, to oni udaliby się na zimę jako liderzy ekstraklasy.

Jak będzie teraz, na wiosnę? Krótko i intensywnie, to pewne, bo w roku 2018 wszystko odbywać się będzie pod kątem przygotowań do mundialu. Do końca sezonu zasadniczego, który zaplanowano na 7 kwietnia, pozostało dziewięć kolejek. Od 14 kwietnia ligowców czekać będzie jeszcze siedem rund w dwóch grupach: mistrzowskiej (1-8) i spadkowej (9-16). Co ważne, ich dotychczasowy dorobek zostanie – w przeciwieństwie do poprzednich sezonów – zachowany, czyli obędzie się bez budzącego emocje i kontrowersje dzielenia punktów. Mistrza Polski poznamy najpóźniej 20 maja.

 

Przebudowa Legii

 

Zima okazała się niezwykle ciekawa, jeśli chodzi o transferowe ruchy, bo kupowali i sprzedawali wszyscy. Niektórzy „na potęgę”, choć niekoniecznie oznaczało to sprowadzanie głośnych nazwisk za grube pieniądze. Nazwisko największe trafiło do Legii, która pozyskała Eduardo da Silvę. Chorwat brazylijskiego pochodzenia był swego czasu ogromnym talentem, wydawało się, że może zawojować piłkarską Europę i pewnie tak by się stało, gdyby nie dramatyczna kontuzja. Dziś ma na karku 35 lat, stracony ostatni sezon, na pierwszym zgrupowaniu Legii doznał kontuzji kręgosłupa, ale na Łazienkowskiej są przekonani, że wniesie do zespołu nową jakość i pomoże w walce o tytuł. Mistrzowie Polski pozyskali również Chorwata Domagoja Antolica, Czarnogórca Marko Vesovica, Francuza Williama Remy'ego i Luksemburczyka Chrisa Philippsa, ale też stracili: Brazylijczyka Guilherme, Francuza Thibaulta Moulina, Albańczyka Armando Sadiku, Węgra Dominika Nagy'ego, Tomasza Jodłowca. Warszawian interesuje tylko jedno – tytuł. Każdy inny wynik zostanie uznany za porażkę. Ale czy Legia ma drużynę na „majstra”? Rezultaty ostatnich spotkań sparingowych nakazywałyby w tej kwestii daleko idącą ostrożność.

 

Lech się dozbroił

 

Szczególnie że rywale do mistrzostwa nie próżnowali. W Poznaniu mówią wprost: „Brak tytułu będzie rozczarowaniem”. By osiągnąć cel, Lech sprowadził dwóch napastników: Ukraińca Ołeksija Chobłenkę oraz Bośniaka Elvira Koljicia, a także obrońców, Norwega Thomasa Rogne'a oraz Piotra Tomasika z Jagiellonii Białystok. Oni mają być brakującym ogniwem, które poprowadzi „Kolejorza” na szczyt. Niewiele brakowało, by tej zimy Lech sprzedał do Borussii Moenchengladbach Roberta Gumnego. Transakcja nie doszła do skutku na ostatniej prostej, a miała się zamknąć w łącznej kwocie około ośmiu milionów euro, absolutnie najwyższej w historii naszej ekstraklasy.

O mistrzostwie, ba, nawet pucharach, otwarcie nie opowiada się w Białymstoku, ale Jagiellonia, na papierze, ma wszelkie dane ku temu, by powalczyć o najwyższe cele. Co prawda straciła Tomasika i Litwina Fedora Cernycha, ale pozyskała dwóch reprezentantów Słowenii Dejana Lazarevica oraz Romana Bezjaka oraz pierwszego w historii naszej ligi Islandczyka, też reprezentanta swego kraju, Bodvara Bodvarssona.

 

Spokój w Zabrzu, aspiracje w Krakowie

 

Zima spokojnie przebiegła za to w Zabrzu. Najważniejsze dla Górnika okazało się to, że nie opuścił go żaden z kluczowych zawodników. Udało się natomiast wypożyczyć z włoskiego Udinese młodzieżowego reprezentanta Polski Pawła Bochniewicza. Ślązacy przekonują: „Chcemy w każdym meczu grać jak najlepiej”. Tyle. Jesienią takie podejście przynosiło nadspodziewane efekty. Czy wiosną, przy o wiele większej presji, będzie podobnie?

O podium mówi się na Reymonta w Krakowie. Aspiracje związane są głównie z osobą Joana Carrillo, hiszpańskiego trenera, który ma całkowicie odmienić oblicze i styl zespołu – z defensywnego, ulubionego przed poprzednika, rodaka Kiko Ramireza, na ofensywny i pełen polotu. Pomóc w tym mają serbski pomocnik Nikola Mitrovic i słoweński prawy obrońca Matej Placic oraz – być może – Chorwat Petar Brlek, który ponoć może wrócić do zespołu, bo w obecnym, Genoi, nie mieści się nawet na ławce – a w Wiśle był gwiazdą ligi. Co dla krakowian najważniejsze, nadal jest z nimi hiszpański napastnik Carlitos, jesienią będący chyba najlepszym piłkarzem ekstraklasy. „Biała Gwiazda” myśli o pucharach, ale na razie jest w tabeli ósma, ze stratą pięciu punktów do podium.

Dwóch najważniejszych piłkarzy straciło za to mające udaną jesień Zagłębie Lubin. Mowa o obrońcy Jarosławie Jachu, który przeniósł się do Crystal Palace, oraz najlepszym strzelcu, Jakubie Świarczoku, który wybrał ofertę mistrza Bułgarii Łudogorca Razgrad. Tego drugiego ma zastąpić 31-letni czeski napastnik Jakub Mares. Poza tym do Lubina trafili Łukasz Moneta, Rafał Pietrzak i bramkarz Piotr Leciejewski.

 

„Król Danii” w Pogoni

 

Pozostali ligowcy twierdzą: „Walczymy o ósemkę” albo „Walczymy o uniknięcie degradacji”. Ale i w nich doszło do kilku ciekawych ruchów transferowych. Arka Gdynia, dla przykładu, pozyskała byłego napastnika reprezentacji Meksyku Enrique Esquedę. Po raz trzeci do Lechii trafił Ariel Borysiuk. Poza tym gdańszczanie pozyskali Filipa Mladenovica, mającego w CV występy w reprezentacji Serbii. Koronę Kielce wzmocnili chorwacki pomocnik Oliver Petrak i duński napastnik Sanel Kapidzic. Największą „bombę” przygotowała zajmująca ostatnie miejsce w tabeli Pogoń Szczecin, która sprowadziła Mortena Rasmussena, byłego kapitana Aarhus GF i najlepszego napastnika w historii duńskiej Superligi. Do kolejnej rewolucji doszło w Cracovii. Trener Michał Probierz podziękował ośmiu zawodnikom, a w ich miejsce sprowadził – oczywiście za pieniądze prezesa Janusza Filipiaka – Łotysza Dennisa Rakelsa, dwóch Chorwatów oraz kolejnego już w naszej lidze Duńczyka. Ligowy byt dla Piasta Gliwice mają pomóc uratować dwaj byli legioniści: Jakub Czerwiński i Tomasz Jodłowiec. Dla Sandecji Nowy Sącz – trener Kazimierz Moskal oraz pozyskany z Juventusu… ale nie Turyn, tylko Bukareszt Alexandru Benga.

O tym, kto zimę najlepiej przepracował i kto najlepiej wykorzystał ją na mądre transfery, przekonamy się w najbliższych tygodniach.

Piotr Skrobisz