• Niedziela, 22 kwietnia 2018

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Opinie oderwane od rzeczywistości

Piątek, 5 stycznia 2018 (18:26)

Francuskie władze nie wiedzą, co się dzieje w Polsce, dlatego często zajmują stanowisko nieprzychylne rządowi w Warszawie – ocenia Patrick Edery, przedsiębiorca i publicysta, autor zamieszczonego w „Le Figaro” artykułu krytykującego decyzję KE o wszczęciu wobec Polski procedury z art. 7 TUE.

Artykuł zatytułowany „Niesprawiedliwość wyrządzona Polsce, zaprzeczenie demokracji”, zamieszczony na internetowej stronie opinii paryskiego dziennika „Le Figaro”, to jeden z rzadkich głosów we Francji piętnujących podjęcie przez Komisję Europejską procedury z artykułu 7 traktatu lizbońskiego. 

Jego autorem jest 43-letni Patrick Edery, prezes „Partenaire Europe", firmy działającej, według informacji przedsiębiorstwa, w Polsce, Francji, Rumunii, Wielkiej Brytanii, na Węgrzech, w Czechach, Niemczech i Austrii.

Zainteresowanie Polską Patrick Edery wyniósł z domu. Jak mówi, jego matka Korsykanka jako uczennica korespondowała z Polakiem. Uczuliło ją to na wydarzenia w Polsce. Brała więc udział w zrywie „Solidarności”, jaki wywołało we Francji powstanie pierwszego w krajach bloku sowieckiego niezależnego związku zawodowego.

On sam, choć na co dzień prowadzi firmę, zajął się publicystyką, ponieważ francuscy dziennikarze czerpią wiedzę o Polsce od korespondentów przedstawiających kraj jako „demokraturę”. Nie wahają się oni – twierdzi biznesmen – przed rozprzestrzenianiem „fake newsów”, czyli fałszywych informacji.

Jego zdaniem, również specjalni wysłannicy francuskich mediów do Polski korzystają z wiedzy pochodzącej od kilkunastu informatorów – „przedstawicieli elit ukształtowanych przez poprzednie rządy liberalne”. Te środowiska – twierdzi szef „Partenaire Europe” – obawiają się utraty pozycji na rzecz nowych elit tworzonych przez PiS. 

Z tych samych źródeł, wyraża przekonanie Patrick Edery, informacje czerpie również ambasada francuska i dlatego – jak ocenia biznesmen – „francuskie władze nie wiedzą, co się dzieje w Polsce” i dlatego „często zajmują stanowisko nieprzychylne rządowi w Warszawie”. 

Gdy chodzi o kierunek rozwoju Unii Europejskiej, Patrick Edery tłumaczy, że od 20 lat władzę sprawują w niej liberałowie, raz ci z EPP (Europejskiej Partii Ludowej, chrześcijańscy demokraci), raz ci z S&D (Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów). „Ponieważ nie udało się im stworzyć federacji europejskiej, to uruchamiają agencję za agencją, które układają się w przekładaniec całkowicie umykający woli obywateli, by w ten sposób już nie być zmuszonym do poddawania się wynikom wyborów” – mówi Edery. 

W swych publikacjach szef „Partenaire Europe” kwestionuje mandat demokratyczny unijnych komisarzy, odwołując się do przykładu: „francuski socjalista Pierre Moscovici najprawdopodobniej przepadłby w niedawnych czerwcowych wyborach parlamentarnych, ale jako komisarz europejski ds. ekonomicznych i finansowych ma potężną władzę”.

Według Patricka Ederego, UE stała się technokracją, czyli rządami ekspertów. Wspomniał tu o deklaracji kanclerz Niemiec i prezydenta Francji, którzy wcześniej zapowiedzieli, że zaakceptują decyzję, jaką podejmie Komisja Europejska w sprawie Polski. „Przed sporządzeniem oskarżenia przez prokuratora i nawet przed popełnieniem wykroczenia, powiedzieli oni, że Polskę należy skazać” – porównał biznesmen zachowanie polityków do działań organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Ocenił, że „jest to nadużycie prawa, nadużycie władzy i zamach na państwo prawa”.

Wiceprzewodniczącego Komisji Fransa Timmermansa porównał natomiast do policjanta, którego „zadaniem jest prowadzenie dochodzenia”. „Jest więc policjantem, ale takim, który po wysłuchaniu opozycji, a więc zadeklarowanych przeciwników oskarżonego, mówi, że jest on winny” – ocenia Patrick Edery. 

„Ten policjant idzie następnie do prokuratury, którą jest Komisja, i w której skład sam wchodzi” – kontynuował porównanie.

„Mechanizm wyboru członków Komisji Europejskiej jest taki, iż właściwie nie można zostać komisarzem wbrew woli Francji i Niemiec. Czyli prokuratorzy zależni są od sędziów” – ocenia Patrick Edery.

Patrick Edery zauważył też, że w listopadzie w Parlamencie Europejskim podczas debaty na temat zabójstwa maltańskiej dziennikarki śledczej Daphné Caruany Galizii, która zacięcie walczyła z korupcją i badała przekupstwo, w które wmieszany mógł być sam premier, Frans Timmermans bronił rządu maltańskiego, któremu deputowani zarzucali, że nie walczy skutecznie z praniem pieniędzy.

„Komisja Europejska oskarża rząd Polski o chęć podporządkowania sobie sądownictwa, ale w UE władza wykonawcza i sądownicza wymieszana jest w jednym i tym samym organie” – ocenił Patrick Edery, dodając, że na miejscu Polski podałby Komisję do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. 

Patricka Ederego „przeraża” w UE osłabianie państwa na rzecz coraz większej liczby praw indywidualnych. Z tym że „te prawa są tylko na papierze. Dążenie UE w stronę społeczeństwa bez ograniczeń doprowadza do sytuacji, w której zawsze wygrywa silniejszy” – ostrzega.

RP, PAP