Arłukowicz zwolnił bezzasadnie
Piątek, 28 grudnia 2012 (02:06)Kontrola przeprowadzona przez Ministerstwo Zdrowia nie wykazała naruszeń prawa w działalności Banku Tkanek Oka w Warszawie.
– Oczekuję, by ta sprawa została zakończona i wyjaśniona. Nie można kogoś bezkarnie obrzucać błotem – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Jerzy Szaflik, do niedawna dyrektor tej instytucji.
Kontrolę przeprowadziło dwóch specjalistów Ministerstwa Zdrowia: Wioletta Kot, naczelnik wydziału w Departamencie Nadzoru, Kontroli i Skarg resortu zdrowia, oraz Zbigniew Szypulski, główny specjalista w tym departamencie. Kontrolą objęto okres od 2008 do 2012 roku.
Kontrolerzy Ministerstwa Zdrowia napisali, że decyzję o tym, do których ośrodków transplantacyjnych miał być przekazany materiał do przeszczepu, podejmował dyrektor Banku lub jego zastępca na podstawie kolejności zgłoszeń oraz w nagłych przypadkach ratowania wzroku.
W protokole stwierdzono też, że Bank nie miał obowiązku kontaktu w sprawie listy oczekujących prowadzonej przez „Poltransplant”, by ustalić kolejność przekazywania rogówek do przeszczepu. Kolejność wyboru potencjalnego biorcy była regulowana przepisami rozporządzenia ministra zdrowia. „W okresie objętym kontrolą Bank przekazywał rogówki do ośmiu ośrodków transplantacyjnych posiadających umowę o współpracy z Bankiem.
Powyższe ośrodki posiadały pozwolenie Ministra Zdrowia na dokonywanie przeszczepów tkanek oka. Większość rogówek, stanowiąca ok. 86 proc. wszystkich przekazanych tkanek, trafiła do Samodzielnego Publicznego Klinicznego Szpitala Okulistycznego w Warszawie.
Kierownik Zespołu Koordynatorów oświadczyła, iż pomimo braku uregulowań prawnych nakazujących wykonanie czynności sprawdzenia Bank sprawdzał, czy ośrodki otrzymujące rogówki do przeszczepu posiadały zgodę na dokonywanie przeszczepów wydaną przez Ministerstwo Zdrowia.
Bank nie przekazywał tkanek oka do przeszczepów podmiotowi leczniczemu o nazwie Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Centrum Mikrochirurgii Oka ’Laser’ w Warszawie oraz do ośrodków zagranicznych” – stwierdzili kontrolerzy.
Wykazali też, że Krajowe Centrum Bankowania Tkanek i Komórek w Warszawie przeprowadzało w Banku kontrole w zakresie przestrzegania przepisów ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów.
„W związku z niestwierdzeniem naruszeń obowiązujących przepisów prawa Ministerstwo Zdrowia nie sformułowało wniosków i zaleceń pokontrolnych” – puentują pracownicy resortu w protokole pokontrolnym.
Minister oczernił?
– Zarzuty ministra zdrowia będące podstawą mojego odwołania z pełnionych funkcji nie miały zatem uzasadnienia w faktach, starannie zbadanych przez ekipę kontrolną – mówi prof. Szaflik. I podkreśla, że kierowana przez niego jednostka wykonywała swoje zadania „zgodnie z przepisami, prawidłowo i bez jakichkolwiek niedociągnięć”.
– Oczekuję, by sprawa została zakończona. Nie można kogoś bezkarnie obrzucać błotem. Przez 40 lat pracuję w zawodzie i nie mam sobie nic do zarzucenia. Ta historia pod koniec mojej kariery zawodowej jest dla mnie, mojej rodziny i moich współpracowników rzeczą niebywale przykrą i drastyczną – stwierdza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Szaflik.
Teraz ministerstwo twierdzi, że miało zastrzeżenia nie do Banku Tkanek Oka, a do działalności Centrum Mikrochirurgii Oka „Laser”. Według resortu, nieprawidłowości dotyczyły systemu pobierania, przechowywania i przeszczepiania rogówek, nad którym prof. Szaflik sprawował merytoryczny nadzór jako konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki. Ponadto zdaniem resortu, w latach 2008-2012 w Centrum dokonano bez pozwolenia ministra zdrowia 48 przeszczepów rogówek i nie zgłaszano potencjalnych biorców rogówek na Krajową Listę Oczekujących.
W połowie sierpnia minister zdrowia Bartosz Arłukowicz odwołał prof. Szaflika z funkcji konsultanta krajowego w dziedzinie okulistyki oraz szefa Banku Tkanek Oka. Resort wyjaśniał wtedy, że chodziło o „niejasności proceduralne w zakresie przeszczepu rogówki w Polsce”.
Ministerstwo przekazało materiały CBA, a ono skierowało zawiadomienia do prokuratury, która wszczęła dochodzenie w tej sprawie. Profesor Szaflik jeszcze w sierpniu zapewniał, że jego klinika nie współpracuje ani nigdy nie współpracowała z Bankiem Tkanek Oka w Warszawie. Przyznawał jednocześnie, że w Centrum sporadycznie – trzy razy w 2011 r. i cztery w 2012 r. – wykonywano zabiegi przeszczepów rogówki u pacjentów, u których niewykonanie pilnej transplantacji groziło nieodwracalną utratą wzroku. Podkreślił również, że nieuzyskanie zgody ministra zdrowia na te zabiegi było niedopatrzeniem administracyjnym.
„W trakcie rozmowy z ministrem zdrowia nie przedstawiono mi żadnych zarzutów dotyczących wykonywania funkcji konsultanta krajowego w dziedzinie okulistyki lub członka Krajowej Rady Transplantacyjnej, jak również odnoszących się do mojej pracy na stanowisku dyrektora Banku Tkanek Oka. (…) Centrum Mikrochirurgii Oka ’Laser’ (…) nie współpracuje ani nigdy nie współpracowało z Bankiem Tkanek Oka w Warszawie i nigdy nie otrzymywało rogówek z tego Banku” – pisał wówczas w specjalnym oświadczeniu prof. Szaflik.
Lekarz został odwołany przez ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza ze stanowiska konsultanta krajowego w dziedzinie okulistyki. Stracił też posadę szefa Banku Tkanek Oka.
W myśl ustawy z 6 listopada 2008 r. o konsultantach w ochronie zdrowia minister zdrowia wybiera konsultanta krajowego z danej dziedziny spośród trzech kandydatów rekomendowanych przez towarzystwo naukowe zrzeszające specjalistów w tej dziedzinie. Rekomendacja musi zyskać akceptację samorządu lekarskiego.
Procedura wyłaniania konsultanta krajowego w dziedzinie okulistyki została wszczęta. Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, wśród kandydatów rekomendowanych przez Polskie Towarzystwo Okulistyczne jest prof. Szaflik. Ostateczną decyzję w tej sprawie minister zdrowia musi podjąć do 16 lutego 2013 roku. Wtedy mija określony ustawą okres sześciu miesięcy – czas sprawowania obowiązków konsultanta powołanego z pominięciem procedury określonej w ustawie. Po odwołaniu prof. Szaflika jego obowiązki przejął w takim właśnie trybie prof. Edward Wylęgała.
– Nie formułuję żadnych oczekiwań. Oczekuję, żeby sprawa została zakończona i wyjaśniona – kwituje naukowiec.
Anna Ambroziak