• Wtorek, 28 kwietnia 2026

    imieniny: Pawła, Walerii, Piotra

Trzy płótna grobowe Chrystusa

Poniedziałek, 11 grudnia 2017 (21:52)

Choć na pozór wydaje się, że oblicze Człowieka z Całunu różni się od oblicza z Manoppello, to kiedy te dwa wizerunki nakłada się na siebie, doskonale ze sobą współgrają – zauważył o. Carmine Cucinelli OFMCap, rektor sanktuarium z Manoppello .

W Centrum „Nie lękajcie się” na Białych Morzach w Krakowie w sobotę, 9 grudnia, odbyło się spotkanie, w czasie którego o. Carmine Cucinelli przybliżył tematykę Chusty ze Świętym Obliczem.

Rektor sanktuarium w Manoppello przypomniał, że istnieją trzy płótna grobowe Chrystusa: chusta z Oviedo, Całun Turyński oraz Chusta z Manoppello. Jak mówił, wszystkie trzy wiążą się z historią zbawienia – męką, śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa. – Chusta z Oviedo mówi nam o śmierci Chrystusa w Wielki Piątek, Całun Turyński przypomina nam o Wielkiej Sobocie, a Święte Oblicze z Manoppello mówi nam o Zmartwychwstaniu – wyjaśnia kapucyn.

O. Carmine Cucinelli, przedstawiając slajdy, udowadniał, że choć na pozór wydaje się, że oblicze Człowieka z Całunu różni się od oblicza z Manoppello, to kiedy te dwa wizerunki nakłada się na siebie, doskonale ze sobą współgrają.

Kapucyn przedstawił losy Świętego Oblicza od 33 roku przed n.Chr. do dziś. Mówił, że od 1638 roku jej kustoszami są bracia kapucyni. – Nasza relikwia to obraz dwustronny. I z przodu, i z tyłu widzimy oblicze Chrystusa, tyle że w lustrzanym odbiciu. Ciekawe jest to, że kiedy w  sanktuarium jest mocne światło, widzimy, że jest to płótno przezroczyste. Kolory można dostrzec dopiero wtedy, kiedy za płótnem znajduje się matowa zasłona. Gdy obraz oświetlamy z różnych stron, widzimy, że zmienia się jego wyraz – opowiada o. Cucinelli.

Rektor sanktuarium z Manoppello wyjaśnia, że płótno wykonane zostało z bisioru morskiego, czyli z niezwykle delikatnej nici pozyskiwanej z małży morskiej. Bisior nie przyjmuje pigmentów i jest ognioodporny. W czasach antycznych przeznaczany był dla króli, kapłanów i Boga. – Nawet przy mocnym powiększeniu – używając skanera elektronicznego – nie spotyka się środków pigmentu. Nie ma tam żadnego obrazu namalowanego. Przestrzeń pomiędzy nićmi jest pusta, niezamalowana, a kolory, które widać, nie są malarskie – wyjaśnia zakonnik i dodaje, że na Świętym Obliczu nie ma krwi.

O. Carmine Cucinelli wskazuje, że najbardziej odpowiednim „modelem” dla pisania ikon był nie Całun Turyński, ale właśnie Święto Oblicze. Przypomniał, że od czasu pielgrzymki Papieża Benedykta XVI (1 września 2006 roku) ogromnie wzrósł ruch pielgrzymkowy, a duży procent pielgrzymów stanowią Polacy.

Zakonnik przypomina, że przed laty kapucyni chcieli przeprowadzić renowację płótna: dać nowe szybki i ramę. Kiedy jednak chusta została wyciągnięta z szybek, obraz zniknął, a płótno stało się przezroczyste. Kapucyni odczytali to jako cud i stwierdzili, że Święte Oblicze ma zostać w „starych” szybkach. Po pewnym czasie znów chcieli dokonać renowacji, a wówczas stwierdzono, że płótno przykleiło się do szybki i z obawy przed uszkodzeniem ponownie włożyli chustę w ramę.

Rektor z Manoppello podkreśla, że w sanktuarium jest wiele wotów i świadectw wyproszonych łask i cudów. Sam był świadkiem uzdrowienia kobiety, która miała problemy z chodzeniem, a także swoistego nawrócenia dziewczyny, która nie wierzyła w prawdziwość Świętego Oblicza.

Niezwykle wzruszające świadectwo dał obecny na spotkaniu pan Krzysztof. Mężczyzna wyznał, że przez sześć lat z żoną starał się o czwarte dziecko. – Był z tym problem. Dostałem od kolegi wizerunek ze Świętym Obliczem. Modliłem się przed nim, aż w końcu poczułem natchnienie i w dziwnych okolicznościach pojechałem do Manoppello. Gdy tam dotarłem, w sanktuarium nie było prądu. Siostra pokazała mi przy latarce Święte Oblicze, przed którym trwałem zaledwie piętnaście minut. Gdy wróciłem do domu, w Święto Zwiastowania dowiedziałem się, że moja małżonka jest brzemienna i pomimo wielu problemów półtora tygodnia temu na świat przyszedł nasz syn – Stanisław Michał. Dziecko i żona są zdrowe – mówił mężczyzna.

Małgorzata Pabis