• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Spór o imigrację dotyczy wolności

Piątek, 8 grudnia 2017 (15:19)

Spór w Unii Europejskiej o to, czy każdy kraj musi stać się państwem imigracyjnym, czy też państwa członkowskie mają swą suwerenność i mogą odmówić takiej przyszłości, dotyczy wolności – oświadczył premier Węgier Viktor Orbán w czwartek wieczorem w Echo TV.

Orbán pokazał podczas programu dokument, który – jak powiedział – jest sześciopunktowym planem amerykańskiego spekulanta George’a Sorosa i w którym występuje postulat stworzenia Europy o mieszanej ludności. Według niego, rząd Węgier musi zatem wystąpić przeciw rzeczywistemu planowi oznaczającemu realne zagrożenie.

– My to szanujemy, jeśli chcecie dla siebie takiej przyszłości, państwa o mieszanej ludności. To wasza sprawa – zwrócił się do swoich oponentów. – Ale prosimy o jedno: wy też respektujcie fakt, że my chcemy innej przyszłości dla siebie i swoich dzieci.

Zaznaczył, że to, czy Węgrom wolno wybrać taką przyszłość, jest kwestią suwerenności i wolności. Obecnie wydaje się, że tego prawa do wolności odmawiają Węgrom ci, którzy „chcą na nas wymóc” przepisy, za pomocą których można by przysyłać na Węgry imigrantów, „choć tego nie chcemy” – dodał Orbán.

Odnosząc się do faktu, że Komisja Europejska skierowała do Trybunału Sprawiedliwości UE trzy sprawy przeciwko Węgrom, Orbán zaznaczył, że jego kraj musi zadbać o to, by w przekonujący sposób przedstawić swoje argumenty. Potem Trybunał podejmie decyzję, którą przyjmiemy do wiadomości – oznajmił.

KE powiadomiła w czwartek o skierowaniu do Trybunału Sprawiedliwości UE trzech spraw przeciwko Węgrom: odnośnie do węgierskich regulacji dotyczących szkolnictwa wyższego, finansowania organizacji pozarządowych oraz niewykonania decyzji o relokacji uchodźców.

Orbán ocenił, że wszystkie te sprawy prowadzą do Sorosa, u którego wszystko sprowadza się do kwestii imigracji. Jak dodał, Uniwersytet Środkowoeuropejski [którego dotyka ustawa o szkolnictwie wyższym – PAP] jest uczelnią Sorosa, on finansuje organizacje pozarządowe i wydaje im polecenia, a cała imigracja jest częścią jego planu.

Szef węgierskiego rządu podkreślił, że Węgry muszą się uczyć na błędach Zachodu, bo mieszanie różnych kultur nie prowadzi do lepszego życia, tylko do społeczeństwa o dużo gorszej jakości – i dlatego należy temu zapobiec.

Według Orbána, są ludzie, którzy wierzą w to, że ludzkość rozwija się w kierunku świata o mieszanej kulturowo ludności. Jest to jednak jego zdaniem ideologia i utopia, bo jeśli wymieszać ludzi pochodzących z bardzo różnych kultur, którzy w podstawowych sprawach myślą inaczej, to wynikiem nie będzie piękne życie, tylko paralelne społeczeństwa, importowane będą nienawiść i antysemityzm oraz nastąpi koniec przekonania o równości kobiety i mężczyzny, a także wolności wyznania.

Premier Węgier powiedział też, że chciałby, aby media na Węgrzech znajdowały się w węgierskich rękach przynajmniej w takim stopniu, jak media w Niemczech – w niemieckich, czy media w USA – w amerykańskich.

Według niego, gdy lewica kupowała media, nikt nie widział w tym nic godnego potępienia, a gdy ich właścicielami zostają narodowi konserwatyści, to nagle – jak to ujął – „koniec z wolnością prasy”.

W listopadzie węgierskie MSZ wezwało chargé d'affaires ambasady USA Davida Kostelancika, który wyraził zaniepokojenie malejącą liczbą niezależnych mediów na Węgrzech i oznajmił, że choć w kraju działają niezależne media, to wydawcy „są poddawani presji i zastraszani”.

Orbán zaznaczył, że nawet gdyby ktoś miał zamiar dławić opinie, byłoby to w wolnym społeczeństwie niemal nie do wykonania, bo wraz ze wzrostem znaczenia mediów społecznościowych „wszyscy staliśmy się dziennikarzami”.

RS, PAP