• Środa, 19 stycznia 2022

    imieniny: Henryka, Mariusza, Gildy

GOSPODARKA

Kto prześwietli ekologów

Piątek, 1 grudnia 2017 (03:20)

Hodowcy zwierząt futerkowych chcą, aby polskie służby zbadały międzynarodowe związki organizacji ekologicznych lobbujących za całkowitym zakazem takiej hodowli w Polsce.

 

Przedstawiciele hodowców wystąpili do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, aby prześledziły powiązania, w tym zagraniczne źródła finasowania, fundacji i stowarzyszeń ekologicznych nawołujących od lat do wprowadzenia w Polsce całkowitego zakazu hodowli na fermach norek, lisów, szynszyli, jenotów czy innych zwierząt futerkowych.

Aktywiści ekologiczni przekonują, że zwierzęta są hodowane, a potem zabijane w niehumanitarnych warunkach. Ta kampania spowodowała, że w Sejmie znalazły się dwa poselskie projekty ustaw o ochronie zwierząt, gdzie są zapisy wprowadzające taki zakaz.

Hodowcy przekonują, że w tym wszystkim interes zwierząt jest na odległym miejscu, ważniejsze są interesy gospodarcze. Szczepan Wójcik, hodowca norek, a jednocześnie prezes Instytutu Gospodarki Rolnej i jeden z autorów zawiadomienia do ABW i AW, przekonuje, że z informacji, jakie posiadają hodowcy, wynika, że organizacje ekologiczne otrzymują szerokie wsparcie, zwłaszcza z zagranicy. Środki te mają służyć prowadzeniu kampanii zmierzających do likwidacji polskich ferm, bo chodzi tak naprawdę o ogromne pieniądze. – Gra idzie o wart setki milionów złotych rynek utylizacji poubojowych odpadów mięsnych. Teraz tysiące ton tych produktów kupują zwłaszcza hodowcy mięsożernych norek i płacą za to rocznie zakładom mięsnym ponad pół miliarda złotych. I jak znikną fermy, to odpady będą musiały być spalane, ale już firmy utylizacyjne będą za tę usługę liczyły zakładom mięsnym opłaty nawet trzy razy wyższe, niż teraz one zarabiają na sprzedaży odpadów – argumentuje Szczepan Wójcik. – A tak się składa, że fermy zwierząt futerkowych to w prawie 100 proc. własność Polaków, zaś firmy utylizacyjne niemal w całości są w rękach kapitału niemieckiego. Warto pokazać, że także ten biznes dofinansowuje organizacje ekologiczne – podkreśla nasz rozmówca.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz