• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Polacy nie szczędzili darów serca

Środa, 26 grudnia 2012 (07:00)

Z Iloną Gosiewską, prezesem Stowarzyszenia Odra-Niemen, rozmawia Jacek Dytkowski

 

Dlaczego Stowarzyszenie Odra-Niemen zdecydowało się uruchomić akcję Paczka na Boże Narodzenie dla Polskiego Kombatanta na Kresach?

 - Akcja bierze swój początek od Wielkanocy 2010 r. Inicjatywa ma związek z naszym spotkaniem z kpt. Weroniką Sebastianowicz na Białorusi. Jest ona prezesem tamtejszego Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej na Białorusi. Wyłoniła się wtedy koncepcja, żeby przygotować paczki świąteczne dla całego tego środowiska. Inicjatywa rozwinęła się na tyle, że obdarowujemy także inne  środowiska kombatanckie na Kresach. Akcja organizowana jest dwa razy w roku na Wigilię i Wielkanoc.

Jaka jest sytuacja polskich kombatantów na Białorusi?

- Trudna. Weterani walk o niepodległość nie mają żadnych uprawnień z tego tytułu i nie są uznawani jako kombatanci. Zrzeszeni są w  Stowarzyszeniach Żołnierzy AK na Białorusi. Działają przy nielegalnym Związku Polaków na Białorusi i żyją ze skromnych emerytur. Zbieramy dla nich artykuły spożywcze, drobne upominki i artykuły chemiczne. Z panią prezes Sebastianowicz ustaliliśmy nawet zakres artykułów potrzebnych takich jak: kasza, makaron, kawa, herbata, słodycze i olej. Są to podstawowe rzeczy.

Data zakończenia tegorocznej akcji Paczka na Boże Narodzenie dla Polskiego Kombatanta na Kresach to 15 grudnia…

- Tak. Wprawdzie oficjalne pozwolenie mamy do końca roku, ale musimy mieć jeszcze taką datę zakończenia akcji, ponieważ i tak po tym terminie spływają do nas dary. Trzeba mieć czas, żeby to wszystko przeorganizować. Tych darów jest tak dużo, że kilka razy z nimi jeździmy na Kresy.

Jakie są owoce tegorocznej zbiórki darów?

- Jeszcze nie robiłam podsumowania, ale są to ogromne ilości. Już teraz wiem, że z samego Pomorza przekazano półtorej tony darów, a już prawie 5 ton zawieźliśmy. Ponadto jeszcze mamy dary z pozostałej części kraju. Więc zanosi się na olbrzymie ilości. Takiej liczby darów jeszcze nie mieliśmy.

Widać, że Polacy pomimo kryzysu nie szczędzili darów serca…

- To bardzo obfity rok. Akcja bardzo się rozwinęła informacyjnie m.in. poprzez internet. Przykładowo 18 grudnia wróciły trzy nasze ekipy: z Litwy i Białorusi. Jedna grupa pojechała na Grodzieńszczyznę, a dwie na Polesie – do Brześcia i okolic, gdzie mieszka grupa kombatantów. W styczniu będziemy kontynuować wyjazdy z darami.

Skąd wiadomo, gdzie mieszkają potrzebujący?

- Mamy podpisane umowy z tamtejszymi organizacjami, z którymi docieramy do kombatantów. Poza Stowarzyszeniem Żołnierzy AK na Białorusi jest to m.in. Lwowskie Towarzystwo Kombatantów i Osób Represjonowanych, Klub Żołnierzy Armii Krajowej w Wilnie i Dobroczynne Stowarzyszenie Kombatantów Polskich na Litwie.

 

Dziękuję za rozmowę.

Jacek Dytkowski