• Wtorek, 28 kwietnia 2026

    imieniny: Pawła, Walerii, Piotra

Zesłanie Ducha Świętego

Piątek, 3 listopada 2017 (21:09)

Medytacja na pierwszą sobotę miesiąca.

„Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka” (Łk 24,44-49).

Pan Jezus wiele razy zapowiadał swoje odejście, a także zesłanie Ducha Świętego. Gdy popadali w smutek, myśląc o Jego odejściu, pouczał ich, że dla nich to pożyteczne: „Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was” (J 16,7). Zanim wstąpił do nieba z Góry Oliwnej, potwierdził jeszcze raz to, co mówił przedtem. Co więcej, nazwał Ducha Świętego nowym imieniem: Obietnica Ojca. Tym samym stawiał Ducha Pocieszyciela w szeregu zbawczych obietnic Boga względem ludzkości, jako ich szczyt i dopełnienie, przez kontynuowanie zbawczej misji Jezusa. Aby apostołowie – przygotowani wysłannicy Chrystusa Pana – mogli wejść w swoją rolę i skutecznie wypełniać zlecone zadanie, Duch Święty – Obietnica Ojca – jest im niezbędnie potrzebny. Stąd to stanowcze polecenie: „Pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka”. „A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy” (J 14,26).

W poczuciu obecności Pana z Góry Oliwnej schodzili radośni, choć nie wszystko rozumieli i mieli wiele pytań. Jedno pojęli, że teraz nie czas na jakiekolwiek pomysły własne, że muszą pozostać razem w mieście i czekać. Zadanie to zapewne wiele ich kosztowało. Nie wiedzieli przecież, czym jest ta Obietnica Ojca, ani kiedy i w jaki sposób się spełni – jak długo będą musieli czekać. Wolno się domyślać, że wielką pomocą i światłem była dla nich obecność Maryi. Ona dodawała im otuchy i mobilizowała do modlitwy, aby nie było to puste czekanie, lecz opróżnianie serca ze spraw przygodnych, aby coraz szerzej się otwierały na dar „z wysoka” i przyjęcie jego mocy. Tę ich modlitwę, ufne trwanie przed Bogiem i oczekiwanie na Ducha Świętego nazywamy pierwszą nowenną Kościoła. Stanowi ona wzór i zachętę do odprawiania nowenn.

Wytrwali, doczekali się. „Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2,1-4).

Święty Łukasz, kreśląc obraz zstąpienia Ducha Świętego, bierze słowa z języka potocznego, ale od razu sygnalizuje, że one nie występują w swojej zwyczajnej funkcji, ale posługuje się nimi, aby jakoś przybliżyć to, co działo się w Wieczerniku i wokół niego, gdy zstępował oczekiwany Pocieszyciel. „Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru”; jakby, więc nie było to uderzenie wiatru, a szum był głośny i wszyscy go słyszeli. „Ukazały się im też języki jakby z ognia”, ale nie z ognia; „języki”, które „się rozdzieliły”. Dobiera słowa z języka ziemskiego, ale zdanie tak stylizuje, żeby odebrać słowom ich jednoznaczność i wskazać, że posługuje się nimi w przenośni, aby opisać zjawiska inne od ziemskich, a rzeczywiste i doświadczalnie przeżywane.

A zatem ów szum i ogniste języki były zewnętrznymi znakami, że zstępuje Oczekiwany i dokonuje swego dzieła. Przemienia wewnętrznie, oświeca i umacnia, obdarza duchem męstwa i świadectwa, a najpierw kieruje ku Bogu. „Zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić”. Nie ze sobą mówili, lecz zwracali się ku Bogu i wielbili Go radośnie. W tej „modlitwie językami”, jakich nie znali – co nazywamy glosolalią – zjednoczyli się w przedziwną wspólnotę.

„Obce języki”, języki Ducha, to nieartykułowane dźwięki, ale któż znajdzie w ludzkim języku słowa, które by oddały to, co Boże, albo były godne Boga i należycie Go wysławiały?! Święty Augustyn tłumaczył: nie możesz wyrazić słowami tego, co czujesz, ale milczeć też nie możesz, więc wznoś okrzyki. Zebranym w Wieczerniku głosek i słów do tych okrzyków uwielbienia dostarczał Duch Święty.

Pamiętali słowa Jezusa: „Dana Mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28,18b-19). „Pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka”, a „gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i… aż po krańce ziemi” (Dz 1,8). Co zrozumieli z tych słów wówczas, kiedy Jezus do nich mówił? Podobnie wolno pytać: Czy rozumieli coś z tego, co działo się z nimi, gdy Jesus „zesłał obietnicę Ojca”? I czy Piotr był świadomy, że to Ktoś nim porusza, gdy kazał otworzyć drzwi Wieczernika, ciągle ryglowane „z obawy przed Żydami”? – „Otrzymali Jego moc” i pozostawali w Jego mocy jako uległe narzędzia.

W Mieście Świętym było pełno pątników. Niezwykły szum gromadził coraz więcej ludzi koło Wieczernika. I w ten sposób apostołowie po uwielbieniu Boga mieli już z kim dzielić swoją radość: zwrócili się ku ludziom i sami nie wiedząc kiedy, rozpoczęli swoją misję – „nauczajcie”. A „Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku” (Dz 2,5-6). Wśród Żydów było wielu przybyszów innych narodowości i wszyscy się dziwili, że przemawiają do nich Galilejczycy, a każdy słyszy swój własny język (2,2-8). Niektórzy jednak drwili złośliwie, że oni są pijani.

Wtedy Piotr z natchnienia Ducha Świętego zaczął głośno przemawiać, nie myśląc o tym, że wśród zebranych są także ci, którzy podjudzali przeciw Jezusowi. Przepełniała go „moc z wysoka”, był cały we władaniu Ducha. W jednym momencie stał się świadkiem Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Wyjaśnił najpierw, że „ci ludzie nie są pijani”, lecz Bóg wylał na nich swojego Ducha zgodnie z proroctwem Joela. Potem w mocnej apostrofie zwrócił się do obecnych Żydów, że Jezusa Nazarejczyka, którego przybili rękami bezbożnych do krzyża, Bóg wskrzesił i uczynił Go Panem i Mesjaszem (Dz 2,22-24.36). Do głębi przejęci słuchacze pytali, co mają czynić? Piotr odpowiadał: „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego”. Nawracali się: „Przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz” (Dz 2,37-41).

W rozważaniu tej tajemnicy nie może zabraknąć bardziej osobistej refleksji nad działaniem Ducha Świętego. To On przypomina i objaśnia słowa Jezusa, buduje Kościół, ale także przemienia jednostki, prowadzi do coraz pełniejszej bliskości z Jezusem, uczy modlitwy i obdarza radością. Kardynał Martini mówił swoim wiernym: „Radość jest w każdym przypadku najbardziej przejrzystym znakiem obecności Ducha Świętego […]. Jeśli jej nie ma, to znaczy, że nie ma tam Ducha Świętego”.

Czy jestem człowiekiem radosnym? A może pielęgnuję smutki i popadam w depresję? Czy modlę się regularnie do Ducha Świętego? Czy się Mu oddaję? Jak często Go wzywam? Czy uczę się Go słuchać?


Warunki nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca w intencji wynagradzającej Niepokalanemu Sercu Maryi.  

1. Spowiedź
2. Komunia Święta
3. Część Różańca
4. Piętnastominutowe rozmyślanie nad wszystkimi tajemnicami różańcowymi albo nad jedną wybraną tajemnicą

 

O. Leonard Głowacki OMI