• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Radość z wigilijnego spotkania

Poniedziałek, 24 grudnia 2012 (19:09)

Święta Bożego Narodzenia to czas najbardziej rodzinny i radosny w roku. Gromadzimy się na wspólnych wieczerzach i spotkaniach wśród najbliższych i przyjaciół. Nie inaczej jest w hospicjum Królowej Apostołów w Radomiu, gdzie wspólna wigilia stała się już tradycją, zaś hospicyjne sale w ten wspaniały dla nas czas, stają się wielkim domem tętniącym życiem.

Wspólne radowanie się z narodzin Jezusa Chrystusa dodatkowo jednoczy chorych, ich rodziny, a także hospicyjnych wolontariuszy. Monika Szczepanik, wolontariuszka z radomskiego hospicjum, podkreśliła w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl, że to spotkanie wigilijne jest czasem wyjątkowym, w którym uczestniczy od pięciu lat. – Przy jednym stole zasiadają wszyscy przedstawiciele rodziny hospicyjnej, lekarze, wolontariusze, podopieczni oraz osieroceni. Całości przewodniczy niezmordowany ks. Marek - wyjaśniła.

Wspominając pierwszą swoją hospicyjną wigilię zaznaczyła, że nie spodziewała się, iż tyle osób będzie na niej obecnych. - Myślałam, że zastanę garstkę wolontariuszy i księdza. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest kilku chorych i nawet spora grupa rodzin osieroconych. Ta pierwsza wigilia bardzo zapadła mi w pamięci – podkreśliła wolontariuszka. Dodała, że w jednym miejscu siedziało razem wiele wspaniałych osób. - Były radość i łzy. Niektórzy wspominali swoich bliskich, osieroceni tulili się do lekarza i wolontariuszy. Na stole stało mnóstwo pyszności, każdy przyniósł coś dobrego. Zdarza się niestety, że nasi osieroceni zostają sami na tym świecie, a my jesteśmy ich jedyną rodziną. Ta wigilia jest więc bardzo ważna nie tylko dla wspólnoty, ale właśnie dla tych osamotnionych, którzy są przytłoczeni żałobą - podkreśla wolontariuszka.

Duszpasterz radomskiego hospicjum ks. Marek Kujawski SAC wyjaśnił w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl, że z wiadomych przyczyn trudno jest taką hospicyjną rodzinę zgromadzić, kiedy wieczerze wigilijne odbywają się w każdym domu.

- Dlatego przesuwamy czas naszego spotkania na godz. 21.30. O tej porze mamy nadzieje, że w domach zakończyły się wigilie i ci wszyscy ludzie mogą już spokojnie do nas dołączyć – powiedział ks. Marek. Na hospicyjne spotkanie jego uczestnicy przybywają z różnych części świata, tworząc także wielopokoleniową rodzinę.

Wspólna radość z Narodzenia Pana

Na czas wigilijnego spotkania hospicjum staje się prawdziwym domem, w którym znajduje się wielki wigilijny stół. – Nasza wigilia rozpoczyna się tradycyjnie od przeczytania fragmentu Pisma Świętego mówiącego o narodzeniu Pana Jezusa. Następnie wspólnie modlimy się i łamiemy opłatkiem oraz składamy sobie życzenia. Później zasiadamy do wieczerzy wigilijnej, śpiewamy wspólnie kolędy. Najważniejszym punktem spotkania naszej hospicyjnej rodziny jest Pasterka, która rozpoczyna się tradycyjnie o północy – wyjaśnił ks. Marek. Jednocześnie zaznaczył, że w czasie Mszy św. jej uczestnicy dziękują za wszystkie otrzymane łaski i dobrodziejstwa. – W czasie tej Eucharystii w sposób szczególny polecamy Panu Bogu całą hospicyjną rodzinę, wszystkie sprawy chorych, ich bliskich, rodzin, osieroconych. Polecamy także sprawy hospicjum, bo dzisiaj bardzo trudno prowadzić taką działalność, szczególnie w formie wolontariatu – dodał kapłan.

Monika Szczepanik zaznaczyła, że podczas wieczerzy jest czas na wspólne kolędowanie, rozmowy. – Wspominamy i cieszymy się swoją obecnością. Przed północą przechodzimy do salki obok, gdzie jest stoi szopka oraz przygotowany ołtarz. Nadchodzi czas Narodzenia Pańskiego, ksiądz Marek odprawia Pasterkę, na którą dojeżdżają jeszcze spóźnieni goście. Wspólna modlitwa łączy naszą hospicyjną rodzinę – zaznaczyła nasza rozmówczyni.

Nas nie może zabraknąć

Duszpasterz hospicjum Królowej Apostołów w Radomiu zauważył, że co rusz pojawiają się kolejne informacje o problemach z pełnieniem wolontariatu w hospicjach.

– Pojawiają się nowe przepisy nakazujące lekarzom rejestracje, kolejne ubezpieczenie itd. Tak naprawdę nie wiemy, na czym w chwili obecnej stoimy. Kiedyś myśleliśmy, że wystarczy chcieć służyć i można spokojnie to czynić. Teraz okazuje się, iż prawo nie wychodzi naprzeciw, lecz z kontrą – podkreślił ks. Kujawski.

Nasz rozmówca zaalarmował także, że „prawo nie pozwala służyć i nieść pomocy innym”, dlatego – podkreślił kapłan – do Pana Boga musimy się zwracać o Jego pomoc i wsparcie. – W trakcie Pasterki o tym wszystkim mówimy i prosimy, by dalej idea hospicjum – jako bezinteresownej służby drugiemu człowiekowi – mogła się rozwijać – zaznaczył nasz rozmówca.

Późna godzina nie straszna jest hospicyjnej rodzinie. – Po zakończeniu Pasterki wielu z nas jeszcze powraca do wigilijnego stołu, by dalej śpiewać kolędy i wspólnie cieszyć się z Narodzenia Pana Jezusa, który przynosi z sobą samo dobro i nadzieję – wyjaśnił kapłan.

Na wspaniałą atmosferę panującą podczas hospicyjnej wigilii zwróciła także uwagę wolontariusza Monika Szczepanik. - Czuje się to szczęście, które „zabija” codzienność. Te kilka godzin spędzonych razem odgradza nas od zewnętrznego świata. Osobiście bardzo się cieszę, że mogę dać odrobinę radości tym, którzy po nią przyszli – zaznaczyła. Jak dodała, „rodziny zżywają się z wolontariuszami podczas choroby ich bliskich”. – Potem, kiedy już chorego zabraknie, to nas zabraknąć nie może. Nadal jesteśmy potrzebni, by przytulić, dodać otuchy, razem śmiać się i płakać. Ta wspólna wigilia jest więc darem i dla nas i dla tych, którzy na nią przyjadą. My wolontariusze też nosimy w sercu tych, co odeszli, pamiętamy każdego, z którym związał nas los – podkreśliła wolontariuszka.

Ksiądz Marek Kujawski SAC zaznaczył w rozmowie z nami, że „hospicjum nie jest jedynie miejscem, w którym przebywają chorzy”. – Hospicjum jest pewną całościową wspólnotą, czyli jednocześnie rodziną. Ponadto poprzez posługę w hospicjum mam również kontakt z wieloma rodzinami, czyli małymi wspólnotami, w których umiera, choruje bądź cierpi człowiek. Staramy się wejść do wnętrza tej rodziny poprzez dotarcie do chorego. Wówczas stajemy się przyjaciółmi tej rodziny, a ona dla nas – tłumaczył duszpasterz.

W chwili obecnej hospicyjną rodzinę tworzy niemal 800 małych wspólnot. – Do tej rodziny należą chorzy, ich najbliżsi i osieroceni, ale także ich przyjaciele, nasi dobrodzieje i darczyńcy – dodał ks. Marek Kujawski SAC.

Izabela Kozłowska