• Wtorek, 28 kwietnia 2026

    imieniny: Pawła, Walerii, Piotra

Podzielony świat potrzebuje znaku jedności

Piątek, 20 października 2017 (19:37)

– Początek reformacji, ten dramatyczny podział, jaki nastąpił w chrześcijaństwie zachodnim, nie jest wcale momentem wielkiego świętowania. To raczej pokazanie kolejnego sprzeniewierzenia się chrześcijan wobec testamentu, jaki zostawił nam Pan Jezus w Wieczerniku w swojej modlitwie arcykapłańskiej, w której modlił się o jedność – mówił wczoraj ks. abp Marek Jędraszewski podczas kolejnych Dialogów u św. Anny w Krakowie.

Tradycyjnie już pierwszą część spotkania stanowiła katecheza księdza arcybiskupa. Tym razem była ona poświęcona ekumenizmowi, zwłaszcza w kontekście 500. rocznicy rozpoczęcia reformacji. Na samym początku metropolita krakowski przypomniał poniedziałkowy wykład ks. kard. Müllera, kiedy odbierał on tytuł Doktora Honoris Causa na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Kardynał wskazywał w nim, że w zamiarach reformatorów – Lutra czy Kalwina – nie było chęci odrzucenia doktryny Kościoła.

Jak zauważył ksiądz arcybiskup, prawdziwy rozłam nastąpił w związku z tym, że reformatorzy akceptowali Chrystusa, lecz potępili Kościół w takim kształcie, w jakim on wtedy był. – To, co się stało później – nie tylko dyskusje, ale też okropne wojny religijne, które podzieliły bardzo głęboko Europę Zachodnią, a zwłaszcza chrześcijański Zachód – sprawiło, że katolicy i protestanci walczyli ze sobą w sposób bezlitosny w imię pewnej interpretacji, jaką nadawano nauce Chrystusa. To doprowadziło wielu myślicieli do pytania, czy warto wiązać się z Chrystusem, skoro On nas tak dzieli i prowadzi do tak okrutnych wojen – mówił ks. abp Marek Jędraszewski.

Dodał, że w tym czasie nastąpił dynamiczny rozwój nauki, a zwłaszcza mechaniki. Uważano wręcz, że jest ona kluczem do zrozumienia świata, a nawet człowieka. – Jeżeli wydawało się, że mechanika jest w stanie odpowiedzieć na tak skomplikowane sprawy, jak procesy zachodzące w ludzkim ciele, to dlaczego nie stwierdzić, że ten Bóg, którego wszyscy możemy przyjąć rozumem, jest takim wielkim zegarmistrzem, wielkim mechanikiem, który skonstruował i wprawił w ruch świat. Tak się począł deizm – zauważył ks. abp Marek Jędraszewski.

Jak wyjaśnił metropolita, deistyczna wizja Boga zakładała, że istnieje konstruktor, który tworzy mechanizm, wprawia go w ruch, ale kiedy on zaczyna działać, zegarmistrz już jest niepotrzebny. – Nie było czegoś takiego jak Boża opatrzność, przekonanie, że Bóg opiekuje się światem i że Mu zależy na tym, żeby świat zbawić – podkreślał ks. abp Marek Jędraszewski.

Zaznaczył, że właśnie wtedy zaczął się kolejny etap myślenia europejskiego, odrzucającego chrześcijaństwo, a przyjmującego deistyczną koncepcję Boga. Przypomniał również wielką katastrofę – trzęsienie ziemi, do którego doszło 1 listopada 1755 roku w Lizbonie. – Według ludzi, którzy żyli deistyczną wizją świata, coś tu nie pasowało, bo przecież Bóg – najdoskonalszy z bytów, musiał stworzyć najdoskonalszy mechanizm, czyli świat. Nagle się okazało, że świat funkcjonuje w sposób fatalny – opowiadał ks. abp Marek Jędraszewski.

Deistyczna wizja Boga legła w gruzach

Jak tłumaczył, właśnie wtedy deistyczna wizja Boga – podobnie jak Lizbona – legła w gruzach. Zaczęto oskarżać Boga o to, że jest obojętny na los człowieka i pozwala na tak wielkie tragedie. Zdaniem metropolity, to przyczyniło się do tego, że w XIX w. powiedziano Bogu: „Nie!”, a człowiekowi: „Tak!”. Uważano, że trzeba odrzucić Boga, bo sama Jego obecność sprawia, że człowiek nie może rozwinąć tego, co jest w nim najbardziej twórcze. Takie twierdzenia głosił m.in. Feuerbach, a potem także Marks i Freud.

– Zakwestionowano pewien autorytet, jakim był Kościół, jego urząd nauczycielski, a potem chrześcijaństwo i Boga. XIX-wieczny ateizm mówił jeszcze, że człowiek jest, ale my wiemy dzisiaj, patrząc na to, co się dzieje we współczesnej kulturze XX i XXI wieku, że mówi się, że człowieka już nie ma. Ideologia gender głosi, że bycie kobietą czy mężczyzną to nie kwestia biologii, ale mojego wyboru. Wszystko zaczyna się rozchodzić, człowiek zostawiony samemu sobie, bo odrzucił wszystko inne, zwłaszcza autorytet Boży, dochodzi już do granic absurdu. I możemy się pytać, jak daleko jeszcze możemy się posuwać w tych kolejnych absurdach. I gdzie jest ściana, za którą jest już tylko przepaść i żadnego z niej ratunku – zastanawiał się ks. abp Marek Jędraszewski.

Od reformacji zaczęła się degradacja człowieka

Jak stwierdził metropolita krakowski, od kiedy zaczął się proces reformacji, zaczęła się też pewna degradacja człowieka. – Zaczęło się od tego pęknięcia, które nastąpiło 500 lat temu, i dlatego początek reformacji, ten dramatyczny podział, jaki nastąpił w chrześcijaństwie zachodnim, nie jest wcale momentem wielkiego świętowania. To raczej pokazanie kolejnego sprzeniewierzenia się chrześcijan wobec testamentu, jaki zostawił nam Pan Jezus w Wieczerniku w swojej modlitwie arcykapłańskiej, w której modlił się o jedność – zauważył ks. abp Marek Jędraszewski.

Dodał, że 500 lat temu rozpoczął się rozłam prowadzący do nienawiści, wojen i antyświadectwa wobec Chrystusa i Jego Ewangelii. Jak przypomniał, ten pęknięty zachodni świat próbowano ratować w sposób polityczny, wprowadzając m.in. zasadę „Jaka jest wiara króla, taka ma być wiara wszystkich jego poddanych”. – To też nam daje bardzo wiele do myślenia, jak problemy religijne rozwiązywane czysto polityczną grą stają się przyczyną jeszcze większych, osobistych tragedii – ocenił ks. abp Marek Jędraszewski.

Pełnia prawdy w Kościele katolickim

W kolejnej części spotkania na pytanie o to, czy powinniśmy ewangelizować i nawracać protestantów, arcybiskup odpowiedział historią Johna Henry’ego Newmana, który będąc anglikaninem, odkrył, że pełna prawda o Chrystusie jest w Kościele katolickim. I choć od tych wydarzeń minęło sporo czasu, zdaniem księdza arcybiskupa, zwłaszcza ostatnio nasilił się proces przechodzenia wielu anglikanów do Kościoła katolickiego.

– Patrząc na niektóre decyzje czy sposób interpretacji nauczania Chrystusa – zwłaszcza jeśli chodzi o tzw. związki homoseksualne – wielu protestantów, nie chcąc się na to zgodzić, uważa, że jedyną drogą, by ocalić siebie, jest próba powrotu do Kościoła katolickiego. To są ich wybory. Oni sami odkrywają tak jak Newman, że pełnia prawdy jest w Kościele katolickim i mając odwagę iść pod prąd, proszą, by byli członkami tego Kościoła. Nie jest to wyrywanie kogoś z innych wspólnot chrześcijańskich, ale raczej pewna postawa jasności doktrynalnej, jasności nauczania Kościoła, wspierana przez wielu wspaniałych świadków wiary jak Matka Teresa czy Jan Paweł II – wyjaśniał ks. abp Marek Jędraszewski.

Kolejne Dialogi u św. Anny, których tematyka związana będzie ze śmiercią, odbędą się w czwartek, 23 listopada.

Paulina Smoroń, archidiecezja krakowska