• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Prymas Wyszyński – posługiwanie oparł na Bogu

Czwartek, 21 września 2017 (21:42)

Z ks. prof. dr. hab. Stanisławem Nabywańcem, kierownikiem Zakładu Historii Nowożytnej i Dziejów Kościoła na Uniwersytecie Rzeszowskim, oraz Adamem Pęziołem, organizatorami konferencji naukowej „Stefan kard. Wyszyński – Prymas Tysiąclecia”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

„Stefan kard. Wyszyński – Prymas Tysiąclecia” – to tytuł konferencji naukowej, która w najbliższą sobotę (23 września) odbędzie się w Rzepedzi koło Komańczy. Jak zrodziła się ta inicjatywa i jaki jest jej cel?

Adam Pęzioł: Sądzimy, iż istnieje uzasadniona potrzeba głębszego poznania myśli, dorobku duszpasterskiego i roli w powojennej Polsce – okresie komunistycznej opresji – księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego. To tu, na Podkarpaciu, w Komańczy, podczas internowania, więzienia księdza Prymasa, powstały wielkie dzieła mające ogromny wpływ na losy Kościoła i Narodu Polskiego; tekst Ślubów Jasnogórskich i Wielkiej Nowenny przed Tysiącleciem Chrztu Polski. Chcemy poprzez cykl sześciu konferencji w edycji jesienno-wiosennej pokazać ten wielki dorobek lat 1948-1981. Pragniemy przez pryzmat tej wielkiej postaci wejrzeć w nasze dzieje, by móc lepiej zrozumieć fenomen naszej wolności i niepodległości.

Po ubiegłorocznym cyklu konferencji naukowych poświęconych obchodom Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski na Podkarpaciu to kolejna inicjatywa, którą Pan wraz z Księdzem Profesorem organizuje. Do kogo jest adresowana?

Adam Pęzioł: Przede wszystkim, jak sądzimy, do młodego pokolenia, dla którego okres PRL to zamierzchła przeszłość. Dlatego chcemy przybliżyć młodzieży ten trudny czas w dziejach naszej Ojczyzny. Konferencje adresujemy do ludzi aktywnych, dostrzegających zagrożenia agnostyczne i inne wyzwania płynące z „nowych prądów cywilizacyjnych”. Wreszcie do ludzi, którzy chcą poznawać katolicką naukę społeczną i brać aktywny udział w życiu społecznym.

Trudno zgłębić dzieje Kościoła katolickiego w Polsce, w okresie PRL, bez Sługi Bożego kard. Wyszyńskiego…?

Adam Pęzioł: Postać kard. Stefana Wyszyńskiego jest integralnie związana z dziejami Polski i Kościoła drugiej połowy XX wieku. Bez poznania roli księdza Prymasa nie sposób zrozumieć procesów, jakie zachodziły przez cały okres Polski Ludowej. To jest oczywiste. Obserwujemy w niektórych środowiskach zjawisko nie tylko próby umniejszania roli kard. Wyszyńskiego, ale wręcz jego marginalizację. Polska wolność i niepodległość jest wynikiem walki pokoleń Polaków. W tym procesie kluczowe miejsce zajmuje Kościół i jego wielcy duchowi Ojcowie: Stefan kard. Wyszyński – Prymas Polski i metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła – Ojciec Święty Jan Paweł II. O tym musimy pamiętać teraz i zawsze.

Miałem możliwość – jako młody chłopiec – uczestniczyć w pogrzebie Prymasa Wyszyńskiego. Pamiętam te tłumy, ale moją uwagę przykuł jeden z wieńców z szarfą o treści „Niekoronowanemu królowi Polski”. Pasterz, mąż stanu, człowiek zawierzenia… Kim był kard. Wyszyński?

Ks. Stanisław Nabywaniec: Ten tytuł umieszczony na jednej z szarf to nie był przypadkowy gest, ale ten tytuł miał i wciąż ma swoje uzasadnienie historyczne i polityczne. Z urzędem Prymasa Polski – potrzeba tego urzędu pojawiła się po utworzeniu drugiej metropolii w Polsce, jaką był Lwów – od 1417 r. wiązały się pewne prerogatywy kanoniczne i polityczne. Prymasi byli tzw. legatami urodzonymi, czyli z urzędu stawali się przedstawicielami papieża w kraju (po ustanowieniu nuncjatury funkcję tę pełnili podczas nieobecności nuncjusza). Prymasi posiadali też przywilej koronowania władców Polski. Wcześniej jeszcze metropolici gnieźnieńscy, szczególnie w okresie rozbicia dzielnicowego, poprzez synody metropolitalne o randze zjazdów politycznych jednoczyli i integrowali całość ziem Polski dzielnicowej. Po śmierci Zygmunta Augusta – ostatniego męskiego przedstawiciela dynastii Jagiellonów – Sejm Rzeczypospolitej postanowił, że w okresie bezkrólewia każdorazowy prymas Polski będzie obejmował władzę w państwie jako interrex. Ostatnim prymasem Polski był Ignacy Krasicki, broniący tego tytułu i urzędu przed pruskim zaborcą. Jego następcy nie mogli już używać w kontaktach z zaborcą tego tytułu, ale przechowali świadomość swej godności prymasowskiej. Zaborcy dla osłabienia wymowy tego urzędu i godności ustanawiali tytuły prymasów: prymas Królestwa Polskiego, prymas Królestwa Galicji i Lodomerii. Arcybiskup Edmund Dalbor po odzyskaniu niepodległości powrócił do tytułu i prerogatyw prymasowskich, lecz wtedy pojawił się problem, kto jest prymasem, wszak Aleksander kard. Kakowski nosił tytuł prymasa Królestwa Polskiego. Stolica Apostolska postanowiła zatem, że wygasają prerogatywy prymasa Polski, ale pozostaje tytuł związany ze stolicą gnieźnieńską. Pierwszym tytularnym prymasem Polski został ks. kard. August Hlond. W zaistniałej jednak po II wojnie światowej sytuacji otrzymał on od Papieża Piusa XII szerokie uprawnienia kanoniczne. Po jego śmierci w 1948 r. uprawnienia te przejął nowy Prymas Stefan kard. Wyszyński. Wobec faktu pozostawania prawowitego rządu polskiego na uchodźstwie, rządów pekawuenowskich w kraju i zdławieniu opozycji antykomunistycznej po 1947 r., Kościół polski stał się jedynym „opozycjonistą”. Sprawujący zaś duchową władzę nad katolickim Narodem Prymas Stefan Wyszyński, dzięki uprawnieniom otrzymanym od papieża jako legat papieski i osobistej postawie, stał się dla Narodu nieuznającego „władzy ludowej” za prawowitą niekoronowanym królem Polski.

Śluby Jasnogórskie i Wielka Nowenna – to tylko echo historii czy aktualny program oraz wyzwanie na dzisiaj?

Adam Pęzioł: Sądzę, iż musimy na nowo spojrzeć na Śluby Jasnogórskie i zadania płynące z Wielkiej Nowenny. Śluby, jakie składali nasi dziadkowie i rodzice na Jasnej Górze w 1956 r. oraz przez dziewięć lat tej największej w dziejach Kościoła katechezy, pozwoliły przetrwać i zwyciężyć bezbożny komunizm. Ale jesteśmy świadkami i adresatami zarazem coraz nowych zagrożeń; nowej laicyzacji, a nawet ateizacji. „Nowa Europa” chce odciąć się od chrześcijańskich korzeni i szuka, próbuje budować nowy ład społeczny bez Boga. Niestety znajduje naśladowców również w naszym kraju. To jest droga donikąd. Z Wielkiej Nowenny płynie imperatyw prawdziwej odmiany każdego z nas. Każdy z nas musi zacząć naprawiać świat od siebie. Wtedy będziemy prawdziwą wspólnotą z łatwością odpowiadającą nawet na najtrudniejsze wyzwania czasu. Staniemy się wspólnotą, która potrafi sobie radzić w warunkach zagrożeń i kryzysów. Te drogowskazy sformułował Prymas Tysiąclecia już 60 lat temu. Trzeba na nowo z wielką pokorą je chcieć i umieć odczytać.

Swój wykład Ksiądz Profesor zatytułował „Nauczyciel Narodu”. Ta rola – misja była szczególna zwłaszcza w trudnych czasach PRL?

Ks. Stanisław Nabywaniec: Rząd dusz w Polsce Prymas Stefan Wyszyński sprawował przez posługę duszpasterską, głównie przez głoszenie Słowa Bożego. Czynił to zarówno w formie pisemnej jako listy pasterskie kierowane do katolickiego Narodu Polskiego, a także głosząc „żywe” słowo w formie kazań i homilii. Jego głos rozlegał się na całą Polskę, nie tylko z archikatedry warszawskiej i gnieźnieńskiej, nie tylko z kaplicy i wałów jasnogórskich, ale także z najodleglejszych zakątków kraju. Wyjątkową okazją ku temu były organizowane w każdej diecezji uroczystości milenijne, podczas których Prymas był obecny i kierował słowo pasterskie. Jakże wymowne były słowa, jakimi zwracał się do słuchaczy: „Najmilsze dzieci Kościoła świętego”, „Umiłowane Dzieci Boże, Dzieci moje”. Nawet będąc w uwięzieniu, przemawiał. Niepowtarzalną formą tego przekazu był akt Ślubów Narodu Polskiego, napisany w Komańczy i odczytany na Jasnej Górze, mimo iż Prymas wciąż pozostawał w miejscu internowania. W swoich kazaniach uczył wiary, budził nadzieję, wzywał do miłości. Uczył historii Polski i patriotyzmu. Uczył, czym jest naród, i budził dumę z bycia Polakiem. Uczył troski o rodzinę i miłości rodzinnej. Uczył umiłowania Kościoła. Uczył miłości do naszej Matki i Królowej – Maryi.

„Nie byłoby na stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry…” W tych słowach Jana Pawła II chyba najpełniej wyraża się rola, jaką w historii Kościoła i Polski odegrał kard. Wyszyński…?

Ks. Stanisław Nabywaniec: Rzeczywiście bez wiary i oddania Panu Bogu, bez zawierzenia Matce Najświętszej Prymasa Wyszyńskiego nie byłoby Polaka na stolicy Piotrowej. On urodzony w Priwislanskim Kraju, w ciemną noc zaborów, kiedy pacierz w języku polskim chciano zastąpić rosyjską mową, miał świadomość, że bez mocnej wiary, bez budzenia i podtrzymywania świadomości, czym jest wolność i jaką ma cenę, bez mocnego duchem Kościoła, bez jedności Narodu – ale nie takiej, jaką niósł Front Jedności Narodowej – Polska stałaby się kolejną republiką, sowiecką republiką nadwiślańską. On swą postawą uratował Polskę. Uratował Naród. Uratował Kościół w Polsce i nie pozwolił, abyśmy do końca „zbolszewieli”. Z popiołów terroru i ucisku wydobył i pokazał światu diament naszej wiary i godności narodowej.

Czy można sobie wyobrazić wolność Polski bez tych dwóch wielkich postaci: św. Jana Pawła II i Sługi Bożego kard. Wyszyńskiego…?

Ks. Stanisław Nabywaniec: Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Prymas kard. Wyszyński swe posługiwanie oparł na Bogu – „Soli Deo” – Bogu samemu podporządkował wszystko, co głosił i czynił, co było mu drogie. A uczynił to przez Maryję, Tę z polskiej Kany na Jasnej Górze, która pierwsza dostrzega potrzeby i wstawia się u Syna – wolności nie mają, wiara w nich słabnie, nadzieja wygasa. Dlatego wszystko postawił na Maryję. Tę samą drogę wybrał drugi filar Kościoła w Polsce kard. Karol Wojtyła. Na swe biskupie zawołanie wybrał słowa Tomasza a Kempis „Totus Tuus” (Lib. 4. Cap. 8), stając się cały własnością Boga i cały własnością Maryi. Bez postawienia tych mężów opatrznościowych na Boga, bez ich postawienia na Maryję wszystko byłoby inaczej. A jak byłoby, to ukazuje nam historia wszędzie tam, gdzie budowano bez Boga, gdzie postawiono na człowieka.

Co do przekazania nam, współcześnie żyjącym, ma Sługa Boży kard. Wyszyński?

Ks. Stanisław Nabywaniec: Cel – „Soli Deo”. Droga – program Wielkiej Nowenny Narodu. Cóż więcej potrzeba, by iść Bożą drogą?

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki