• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Seremet rozważa wybuch

Sobota, 22 grudnia 2012 (02:12)

Prokuratura Generalna ujawniła treść wystąpienia Andrzeja Seremeta na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, dotyczącym śledztwa smoleńskiego.

Seremet powiedział, że w pierwszym kwartale przyszłego roku biegli zamierzają przebadać zabezpieczone w Moskwie próbki smoleńskiej brzozy. Strona polska skierowała do Rosji szczegółowy plan analiz i wykaz specjalistycznych urządzeń.

W wystąpieniu Andrzeja Seremeta znalazła się informacja, że wersja śledcza zakładająca, że do katastrofy mogło dojść w wyniku działania osób trzecich została ujęta jako jedna hipotez już w pierwszym opracowanym planie czynności. A wszystkie hipotezy były traktowane równoprawnie.

W ocenie prokuratora, wynik badań laboratoryjnych próbek zabezpieczonych w Smoleńsku nie jest wystarczający do jednoznacznej odpowiedzi, co do ewentualnego wybuchu na pokładzie samolotu. Dopiero korelacja tych badań z wynikami oględzin wraku, elementów samolotu oraz miejsca zdarzenia może być podstawą do formułowania wiążących wniosków w tym zakresie.

Jak zaznaczył, wszelkie próby wypowiadania się na ten temat, bez kompleksowej analizy materiału dowodowego, na przykład wyłącznie w oparciu o wynik badań chemicznych, bądź w oparciu o publikowane fotografie, świadczą o braku rzetelności bądź braku podstawowej merytorycznej wiedzy w tym zakresie. Jak podkreślił Seremet, w czasie pobytu w Rosji biegli nie stwierdzili trotylu na szczątkach samolotu. Użyte przez nich urządzenia były niewystarczające do stwierdzenia, wykrycia jakiegokolwiek materiału wybuchowego.

– Biegli, opierając się na własnych doświadczeniach, stwierdzili, że częstokroć spotykali się z sytuacją, że detektory w trakcie badania substancji wyświetlały nazwę materiału wybuchowego, co późniejsze badania laboratoryjne jednoznacznie wykluczały – stwierdził Seremet. Podkreślił, że do czasu zakończenia laboratoryjnych badań fizykochemicznych, obecności cząstek materiałów wybuchowych na wraku nie da się potwierdzić ani wykluczyć, co powiedzieli już, po konsultacji z biegłymi, prokuratorzy wojskowi na konferencji 30 października oraz podczas posiedzenia sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Seremet zauważył, że dotychczasowe analizy próbek z wraku samolotu, ciał ofiar i przedmiotów należących do pasażerów oraz załogi wykluczyły obecność jakichkolwiek substancji wybuchowych. Teorii wybuchowej nie potwierdzają też zeznania osób będących naocznymi świadkami katastrofy, a także osób, które przybyły na miejsce katastrofy bezpośrednio po jej zaistnieniu.

Seremet zaznaczył, że detektory, którymi posłużyli się biegli w Smoleńsku, wykorzystywane są jedynie do wstępnych, szybkich testów przesiewowych, wskazujących co najwyżej na możliwość wystąpienia związków chemicznych, które wchodzą w skład materiałów wybuchowych.

Częstotliwość fałszywie pozytywnych alarmów tego rodzaju urządzeń jest stosunkowo duża, w szczególności przy badaniu materiałów o złożonej strukturze. Przywoływana w niektórych mediach znamionowa skuteczność wykrywcza detektorów, przekraczająca 90 proc., jest wartością wyznaczoną w oparciu o badania próbek czystych, na przykład zawierających czysty materiał wybuchowy w sterylnym otoczeniu – zauważył Seremet.

Odniósł się do konkretnego przykładu. Podczas przeszukania wnętrza pewnego lokalu gastronomicznego detektory zasygnalizowały śladowe stężenie substancji TNT w rejonie umieszczonej na ścianie pomieszczenia dla klientów skrzynki telefonicznej, a po otwarciu skrzynki i ponownym dokonaniu pomiaru wskazanie urządzenia nie uległo zmianie. Analogicznie sprawa przedstawiała się po zbadaniu tym samym urządzeniem reklamówki zawierającej zużyte plastikowe nakrętki do butelek oraz przewodów gazowych, wodociągowych i wentylacyjnych.

Prokuratura zweryfikowała tezy podnoszone w niektórych publikacjach prasowych. Chodzi o tekst, jakoby w próbkach pobranych z wraku znajdowały się ślady cementu i cyrkonu wykorzystywanego w tzw. bombach zapalających. Seremet stwierdził, iż z zeznań autorów badań wynika, że nie mieli oni żadnej wiedzy o źródle pochodzenia próbek, sposobie ich przechowywania oraz że nie mogli wykluczyć ich zanieczyszczenia.

Amb