Sąd skazał pielgrzyma
Piątek, 21 grudnia 2012 (13:37)Jeden z pielgrzymów - Andrzej K., któremu telewizja Polsat News zakłócała uczestnictwo we Mszy św. podczas XIX Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę w 2011 r., został skazany. Jego obrona zapowiada apelację, wskazując, że nie ma dowodów na odpychanie przez niego dziennikarzy tej stacji telewizyjnej.
Dziś Sąd Okręgowy w Częstochowie uznał, że oskarżony przy użyciu przemocy uniemożliwił dziennikarzom sporządzanie materiału prasowego.
Oprócz kary więzienia w zawieszeniu Andrzej K. ma też zapłacić 6 tys. zł grzywny oraz pokryć 665 zł kosztów zniszczonego mikrofonu.
Sąd nie znalazł dowodu, że mężczyzna odpowiada także za uszkodzenie kamery. Wyrok jest nieprawomocny. Obrona zapowiedziała apelację.
– Wyrok jest połowiczny. Z jednej strony sukcesem jest, że sąd nie przyznał panu Andrzejowi K. zarzutu zniszczenia kamery na kwotę około 30 tys. zł. Ponieważ na tyle sobie tę szkodę Polsat oszacował. Sąd przyjął, że absolutnie brak jest jakichkolwiek dowodów, że on tą kamerę uszkodził – zaznacza Zbigniew Cichoń, pełnomocnik oskarżonego.
Jak wskazuje, sąd uznał jednak zarzut przeszkadzania dziennikarzom w wykonywaniu ich czynności prasowych. – W tym zakresie wyrok niestety jest skazujący na 3 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na pół roku. Obciążył również grzywną o wysokości 6 tys. zł oraz obowiązkiem naprawienia rzekomo wyrządzonej szkody w uszkodzonym mikrofonie na kwotę nieco ponad 600 zł. W tej części, która jest dla nas niezadowalająca, będę apelował – zapowiada pełnomocnik.
Według niego subiektywną interpretacją jest, jakoby pielgrzym miał dziennikarzy „odpychać i uderzać”.
- W moim przekonaniu brak jest na to dowodów. Zresztą film, jaki został tam nagrany, w mojej ocenie nie potwierdza tego zarzutu. Więc będziemy w tym zakresie się odwoływać. Skoro sąd zrobił krok A w części dotyczącej uszkodzenia kamery, a obrona wykazała, że absolutnie tego czynu nie popełnił, myślę, że jest szansa, aby uczynił krok B w drugiej instancji i uniewinnił pana Andrzeja K. – konkluduje Cichoń.
Jacek Dytkowski