Kłamstwa o kłamstwach
Piątek, 21 grudnia 2012 (02:07)Z mec. Małgorzatą Wassermann, córką zmarłego w katastrofie samolotu Tu-154M ministra Zbigniewa Wassermanna, rozmawia Marcin Austyn
Jak ocenia Pani pomysł dr. inż. Macieja Laska dotyczący powołania zespołu, który zająłby się punktowaniem tzw. kłamstw smoleńskich?
– Pan Lasek musi dziś bronić raportu komisji ministra Jerzego Millera i czyni to, bo ma do tego odpowiedni klimat w dominujących mediach. Myślę jednak, że przyjdzie jeszcze taki moment, iż szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych będzie tłumaczył się z tego raportu przed odpowiednimi organami państwa.
Taki zespół musiałby zająć się wynikami prac samej komisji, bo i tam znajduje się sporo nieścisłości.
– To bardzo delikatne określenie. Mamy tam do czynienia z brakami, opuszczeniem pewnych istotnych elementów. Zresztą pan Lasek miał okazję do rozmowy z ekspertami, którzy podejmują trud zbadania okoliczności katastrofy smoleńskiej, ale z niej nie skorzystał.
W skład tego gremium mieliby wejść członkowie komisji Millera, bo najlepiej znają zgromadzony materiał. Tylko czy gwarantowałoby to obiektywizm?
– Oczywiście, że nie. Te osoby są bezpośrednio zainteresowane utrzymaniem treści znanych nam z raportu Millera. Jest zaproszenie ze strony Prawa i Sprawiedliwości do tego, by odbyła się rozmowa w szerokim gronie, przy udziale specjalistów z różnych dziedzin, w tym również z udziałem pana Laska. Nie rozumiem, dlaczego ta propozycja jest odrzucana.
Bo członkowie komisji nie mają dostępu do materiałów, a jak słyszymy – trudno merytorycznie dyskutować, nie odnosząc się do źródeł.
– Nie jestem również zwolennikiem wznawiania prac komisji Millera. Ona się skompromitowała i nie wracajmy już do niej. To mijałoby się z celem. Mówimy dziś o powołaniu komisji w szerszym składzie, z udziałem ekspertów, także międzynarodowych. Na jej łonie możliwość wypowiedzenia mieliby również członkowie komisji Millera.
A może należałoby udostępnić zainteresowanej grupie badaczy materiały zgromadzone przez komisję? Wówczas eksperci sami mogliby zweryfikować swoje ustalenia.
– Tylko czy są jakieś materiały źródłowe? O ile wiem, komisja korzystała jedynie z odczytów czarnych skrzynek i to w zasadzie wystarczyło do sformułowania ostatecznych tez na temat przyczyn katastrofy.