• Środa, 11 marca 2026

    imieniny: Konstantego, Ludosława

Białorusini chcą zmian

Środa, 19 grudnia 2012 (11:59)

Pragnienie zmian na Białorusi wzrosło w ciągu dwóch lat od rozbicia antyrządowej demonstracji w Mińsku 19 grudnia 2010 roku. Jak oceniają niezależne media, pomimo fizycznego rozgromienia protestujących opozycjoniści odnieśli moralne zwycięstwo - oceniają w środę niezależne białoruskie portale.

Według publicysty niezależnego tygodnika "Nasza Niwa", najważniejsze jest to, że protesty sprzed dwóch lat dowiodły, iż ludzie wciąż wychodzą protestować przeciwko dyktaturze. - I właśnie te wystąpienia mają decydujące znaczenie w życiu kraju. Ich rozpędzanie tylko wzmacnia w ludziach przekonanie, że nikt ich nie słucha - dodaje dziennikarz.

Żona Andreja Sannikaua, jednego z kandydatów opozycji na prezydenta w 2010 roku, Iryna Chalip podkreśla na portalu Karta'97, że ostatnie dwa lata były bardzo trudne, ale jednocześnie bardzo szczęśliwe.

- Nie chcę porównywać nas do żołnierzy z II wojny światowej, ale moralne aspekty są bardzo podobne. 19 grudnia i potem mogliśmy zobaczyć samych siebie takimi, jakimi zawsze pragnęliśmy być: odważnymi, szlachetnymi, zawziętymi, solidarnymi, zdolnymi do współczucia i poświęcenia - pisze Chalip, której mąż po wyjściu w tym roku z więzienia uzyskał azyl polityczny w Wielkiej Brytanii.

Chalip podkreśla, że przed dwoma laty demonstracja zjednoczyła ludzi, którzy nie spotykają się ze sobą w codziennym życiu, i dała im poczucie solidarności. - I to był szczęśliwy dzień. Bo nasza fizyczna klęska, zadana przy użyciu pałek i butów, zapewniła nam moralne zwycięstwo - ocenia.

Prasa rządowa nie wspomina dzisiaj o rocznicy. Jedynie państwowa agencja BiełTA publikuje "retrospektywę" wydarzeń, pisząc m.in., że ponad 400 uczestników protestu zaczęło obrzucać budynek rządu kamieniami oraz butelkami, usiłując wtargnąć do środka. "Przy tym rozlegały się wezwania i hasła o charakterze ekstremistycznym ze strony niektórych kandydatów na prezydenta" - dodaje BiełTA.

W wieczór po wyborach prezydenckich 19 grudnia 2010 roku milicja brutalnie zdławiła w Mińsku protest przeciwko oficjalnym wynikom, dającym prawie 80 proc. poparcia prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence. Po demonstracji do aresztów trafiło ponad 600 osób, wiele z nich skazano. Ówczesny kandydat na prezydenta Mikoła Statkiewicz odbywa wyrok sześciu lat kolonii karnej.

JF, PAP