Szczęsny w Juventusie
Środa, 19 lipca 2017 (20:52)To już wiadomość oficjalna: Wojciech Szczęsny jest od dziś bramkarzem Juventusu Turyn, jednego z największych i najbardziej utytułowanych klubów europejskich.
O tym, że Szczęsny może trafić do Turynu, mówiło się od kilku tygodni, a może i dłużej. Działacze mistrza Włoch widzieli w nim następcę legendarnego Gianluigiego Buffona, którego kariera powoli zbliża się do końca. Wielki włoski bramkarz, mający 39 wiosen na karku, zapowiedział, że po najbliższym sezonie odłoży rękawice na półkę. Uczyni to, choć cały czas znajduje się w nadzwyczajnej dyspozycji, będąc ostoją nie tylko Juventusu, ale i reprezentacji swego kraju. Szukając dla niego następcy, przedstawiciele „Starej Damy” kierowali się umiejętnościami i charakterem ewentualnych kandydatów. Szczęsny wpadł im w oko, bo przez ostatnie dwa sezony grał w Serie A, w ekipie jednego z najgroźniejszych rywali Juventusu, Romy. Grał doskonale, zbierając bardzo wysokie noty. W poprzednim sezonie w jedenastu meczach zachował czyste konto i to był rekord w lidze włoskiej. Roma, choć Szczęsny w stolicy czuł się bardzo dobrze, nie zdecydowała się jednak wykupić go z Arsenalu Londyn, klubu, z którego nasz reprezentant był wypożyczony. Zadecydowały ponoć kwestie finansowe, działacze uznali, że wolą przeznaczyć pieniądze na wzmocnienie w innych formacjach, bardziej palących.
Polak siłą rzeczy po zakończeniu rozgrywek wrócił do Londynu. Tam odbył rozmowę z trenerem Arsenem Wengerem. Kluczową dla swej przyszłości. Gdyby usłyszał od Francuza, że ten na niego liczy, że na niego postawi, to pewnie nigdzie by się nie ruszył. Wenger nie okazał się jednak zwolennikiem talentu naszego bramkarza i Szczęsny dostał wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy. Oczywiście takowy musiał też uzgodnić z „Kanonierami” satysfakcjonujące obie strony warunki ewentualnego transferu. Drogi Juventusu i Arsenalu przez pewien czas się rozchodziły, bo turyńczycy przystąpili do wyścigu jako najbardziej zdeterminowani. Ostatecznie jednak doszło do porozumienia i Szczęsny dziś oficjalnie został przedstawiony jako nowy zawodnik „Starej Damy”. Podpisał kontrakt do 2021 roku, a Włosi zapłacili za niego 12,2 miliona euro, które może wzrosnąć o kolejne 3,1 miliona przy spełnieniu określonych warunków.
– Zdaję sobie sprawę, że mogę nie grać tak często, jak mógłbym w innym klubie. Ale chciałem wykonać krok do przodu i nie mam wątpliwości, że przejście do Juventusu jest krokiem ogromnym. Chciałbym jednak podkreślić, że to nie ja wybrałem Juventus, tylko Juventus wybrał mnie – powiedział Szczęsny, który kwestie transferu omawiał m.in. z Kamilem Glikiem, kolegą z reprezentacji Polski, do niedawna przywdziewającym koszulkę lokalnego rywala, Torino.
Przychodząc do Juventusu, Polak liczył się z faktem, że przez najbliższy sezon pozostanie w cieniu Buffona. To nadal genialny bramkarz, ikona i legenda klubu. Nie znaczy to jednak, że rozgrywki spędzi na ławce rezerwowych. Nie, otrzyma swoją szansę, i to niejednokrotnie, co będzie leżeć nie tylko w interesie jego samego, ale i Juventusu. Turyńczykom nie trzeba przypominać, że zostawiając na ławce następcę Buffona, uczyniliby ogromny błąd.
Do ostrej rywalizacji obu panów też z pewnością jednak nie dojdzie. Buffon sam przyznał, że wybór Szczęsnego był wyborem najlepszym z możliwych, a on nie będzie miał żadnych problemów, by porozumieć się z nowym kolegą. A Szczęsny przy tym legendarnym Włochu, nawet grywając nieco rzadziej, może tylko zyskać.
Piotr Skrobisz