• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Podatek obrotowy zamiast VAT

Środa, 19 lipca 2017 (03:19)

Z dr. Krzysztofem Kaszubą, prezesem Zarządu Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Oddział Wojewódzki w Rzeszowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Rekordowa nadwyżka w budżecie państwa sięga kilku miliardów złotych. Tego nie było od 25 lat...

– Każdy kolejny dzień potwierdza, że polska gospodarka rośnie. Po pięciu miesiącach tego roku deficyt budżetu państwa wynosił 200 milionów złotych, a wstępne szacunki po sześciu miesiącach wskazują na kilkumiliardową nadwyżkę. A warto przypomnieć, że w ustawie budżetowej na 2017 r. zapisano 59,3 mld zł deficytu. To znakomite wyniki.

Co na to wpływa?

– Jest to efekt trzech czynników. Po pierwsze, większych dochodów z podatków niż zapisano to w planach na bieżący rok. W największym stopniu z podatku VAT aż o 30 proc. wyższych niż w analogicznym okresie 2016 r. i podatku dochodowego od osób prawnych CIT o 14,3 proc. I tylko z tych dwóch źródeł dochody budżetu wzrosły o prawie 18 miliardów złotych. Warto podkreślić, że tak znakomity wynik osiągnięto, pomimo aż o 7,4 miliarda złotych niższych, w stosunku do okresu styczeń – maj 2016 r., dochodów niepodatkowych, co związane było z faktem, że w poprzednim roku budżet państwa wzbogacił się o ponad 7 miliardów złotych z tytułu aukcji częstotliwości LTE. Drugi czynnik to mniejsze o kilka procent wydatki budżetu państwa, m.in. na obsługę długu Skarbu Państwa i rozliczenia z budżetem Unii Europejskiej z tytułu niższego od zakładanych zaawansowania realizacji projektów unijnych. Natomiast trzeci czynnik to prawie 9 miliardów złotych wpłaty przez Narodowy Bank Polski z tytułu zysku.

Możemy mówić już o pewnej dobrej tendencji?

– Niestety ta dobra tendencja utrzyma się tylko w zakresie dochodów z VAT i CIT. Wpłata z NBP w tym roku już się nie powtórzy. Natomiast wydatki będą rosły, w tym dodatkowe takie, których nie było w 2016 r., co związane jest m.in. z wejściem w życie nowego systemu emerytalnego od 1 października tego roku. Mimo to jest realna szansa na obniżenie co najmniej o 20 miliardów złotych zaplanowanego na 2017 r. deficytu, do poziomu ok. 2,5 proc. PKB.

Obecnie mamy rekordowe wpływy z VAT. Dlaczego dopiero teraz?

– Nie ulega wątpliwości, że rządzący Polską przez wiele lat ochraniali i wspierali politykę okradania ciężko pracujących, w większości za minimalną płacę, Polaków. Przecież o tzw. przekrętach z VAT odważni mówili od lat. Ja sam wielokrotnie pokazywałem studentom na wykładach przykłady kryminalnych działań. Nawet w Sejmie pojawiały się zapytania i interpelacje poselskie, także polityków rządzących partii, dotyczące strat budżetu państwa z tytułu VAT-owskich nadużyć. Niestety szybkich, konkretnych decyzji, poza dyskusją nad „odwróconym VAT-em”, nie było. Dopiero w 2016 r. rozpoczęto zmiany przepisów, a od 1 marca tego roku zaostrzono kary m.in. za fałszowanie faktur VAT. Był już najwyższy czas na normalność, bo raporty międzynarodowych agencji analizujące straty polskiego budżetu z tytułu oszustw i funkcjonowania szarej strefy mówiły o stratach rzędu ok. 50 miliardów złotych rocznie, co jest równowartością kosztów dwóch lat programu „Rodzina 500+”.

Można zatem powiedzieć, że w poprzednich latach było przyzwolenie na okradanie państwa?

– Niestety, twarde dane finansowe pokazują, że tak. O przekrętach na paliwie, olejach czy telefonach komórkowych wiedzieli wszyscy. Jakimś niepojętym zrządzeniem losu rządzący i zdecydowana większość tzw. parlamentarzystów ekonomicznych analfabetów udawali, że nic nie wiedzą. Z kolei tzw. służby były bardzo sprawne, gdy trzeba było, jak np. 11 listopada 2011 r. ochraniać niemieckich nazistów atakujących w Warszawie wraz z antypolskim lewactwem Polaków, uczestników Marszu Niepodległości. Niestety na zaatakowanie i eliminację oszustów brakowało odwagi i chęci.

Teraz karuzele VAT-owskie się kończą?

– Zmiany w ustawie o VAT, kary dla doradców podatkowych za pomoc oszustom, sankcje za błędne rozliczenia podatku, szybsze wykreślenie oszustów z rejestru podatników są sygnałem, że czas karuzeli VAT-owskich się kończy. Ale to niestety oznacza, że aktywność oszustów przeniesie się w kierunku szarej strefy. Ale problemy z VAT można szybko i bezboleśnie rozwiązać, likwidując ten absurdalny, kosztowny podatek. Prosty i zrozumiały dla wszystkich, niewymagający zwrotu, podatek obrotowy od sprzedaży byłby znacznie prostszym, tańszym i co istotne korzystnym dla budżetu państwa narzędziem zapewnienia środków na najważniejsze cele takie jak: obronność, ład i porządek, naukę i oświatę, zdrowie oraz wybrane obszary kultury.

Pojawiają się głosy krytyków, że te nad wyraz dobre wyniki to efekt kreatywnej księgowości ministra finansów. Czy rzeczywiście?

– Absurdalną istotą VAT jest konieczność jego częściowego zwrotu płatnikom, niekonieczne zawsze tym, którzy zrealizowali konkretną działalność produkcyjną, handlową czy usługową. Część pieniędzy co miesiąc wraca do podmiotów gospodarczych. Przyśpieszenie w ostatnim okresie terminów płatności i wydłużenie zwrotu podatku jest faktem. Nie można tego jednak utożsamiać z tzw. kreatywną księgowością prowadzoną przez wiele firm. Rosnący PKB i w ślad za tym rosnące wpływy z VAT są potwierdzeniem kreatywności działających w Polsce przedsiębiorców, a nie kreatywnej księgowości ministra finansów.

Rząd wciąż szuka kolejnych źródeł wpływów do budżetu. Czy to nie obciąży nadmiernie budżetów rodzinnych zwykłych Kowalskich?

– Najlepszym sposobem na wzrost wpływów budżetowych są szybkie zmiany w trzech obszarach: systemie podatkowym, systemie ZUS oraz systemie prawa. Każdy wzrost cen, dla większości Polaków zarabiających poniżej tzw. średniej płacy (w Polsce liczonej dla pracujących w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej 9 osób), to wyższe wydatki, czyli mniejsze możliwości nabywania dóbr. Z obserwacji rynku wynika, że niestety ceny żywności powoli rosną.

Proszę powiedzieć, co dziś napędza naszą gospodarkę?

– Przedsiębiorczość i kreatywność setek tysięcy polskich przedsiębiorców, ciężka praca kilkunastu milionów Polaków, inwestycje zagraniczne, popyt konsumpcyjny, efekty programów „500+” i „Mieszkanie+”, rosnące zamówienia światowych korporacji, przepływy finansowe od milionów Polaków pracujących w Europie i Stanach Zjednoczonych. To są najważniejsze źródła zasilające polską gospodarkę.

Czy wizyta prezydenta Trumpa może dodatkowo wpłynąć na rozwój polskiej gospodarki?

– Mierzalne efekty będą uzależnione od kreatywności i sztuki negocjacji polskich polityków i przedsiębiorców. Planowane w Stanach Zjednoczonych inwestycje w rewitalizację infrastruktury to szansa także dla części polskich przedsiębiorstw. Jednak największe pole do popisu otwiera się przed sektorem zbrojeniowym. Od ministrów, generałów i firm sektora zbrojeniowego zależy, czy wykorzystamy tę szansę. Przy zakupie samolotów F-16 tzw. offset był porażką. Może tym razem będzie lepiej.

Kapitał zagraniczny napływa, ale może też odpłynąć, stąd może warto skupić się na naszych przedsiębiorstwach. Czy obserwuje Pan takie ruchy pobudzające gospodarkę?

– Od 27 lat Polska jest atrakcyjnym kierunkiem dla zagranicznych inwestorów. Głównie z Niemiec, Holandii, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii i krajów skandynawskich. Co ważne, ok. 30 proc. tych inwestycji, tj. ponad 200 miliardów złotych zostało zrealizowanych w sferze produkcji przemysłowej, głównie w zakładach produkujących części dla światowych korporacji motoryzacyjnych. Ich beneficjentem jest od lat m.in. Podkarpacie. Dla Polski są ważnym czynnikiem wpływającym na rynek pracy, dochody podatkowe, innowacyjność gospodarki oraz wzrost PKB. Ostatnie miesiące potwierdzają, że inwestorzy zagraniczni zwiększają zaangażowanie inwestycyjne w Polsce, nie zwracając uwagi na prymitywne, antypolskie akcje tzw. totalnej opozycji. Przykładem są np. nowe inwestycje w Parku Naukowo-Technologicznym Rzeszów-Dworzysko. Firma Creuzet Polska produkująca m.in. łopatki tytanowe do silników lotniczych zainwestuje już w tym roku prawie 70 milionów złotych. Od marca br. w Centrum Aktywizacji Zawodowej w Rzeszowie trwały spotkania informacyjno-rekrutacyjne z przedstawicielami firmy. W Parku inwestują także polscy przedsiębiorcy. I to właśnie na takich działaniach polega pożyteczna praca na rzecz kraju i rodaków, czego niestety nie mogą zrozumieć kodujący bez sensu, nie tylko na ulicy Wiejskiej w Warszawie, specjaliści od skakania i blokowania. Deklarowana w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju przyjazna polityka inwestycyjna dla inwestorów krajowych i zagranicznych wsparta ofertą naukowo-badawczą polskich uczelni jest szansą dodatkowego impulsu rozwojowego dla polskich przedsiębiorstw.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki