• Niedziela, 26 kwietnia 2026

    imieniny: Marzeny, Klaudiusza

Zabiegał o pokój i pojednanie

Niedziela, 9 lipca 2017 (19:55)

W niedzielę o godz. 12.00 w bazylice sanktuarium Bożego Miłosierdzia została odprawiona Msza Święta w intencji śp. ks. kard. Joachima Meisnera, wielkiego czciciela Bożego Miłosierdzia i przyjaciela sanktuarium w Łagiewnikach. Ksiądz kardynał odszedł do Pana 5 lipca 2017 roku w wieku 83 lat.

Mszy św. przewodniczył ks. bp Jan Zając, a homilię wygłosił ks. dr Franciszek Ślusarczyk, kustosz sanktuarium. Już na początku przypomniał, że urodzony przed wojną we Wrocławiu w 1933 roku kardynał doświadczył najpierw jarzma II wojny światowej i ciemnej nocy okupacji.

– On sam w swoim testamencie napisał tak: „Wszyscy wiecie, że moje życie obejmowało trzy ustroje: dwanaście lat hitlerowskiej Rzeszy Niemieckiej, czterdzieści cztery lata rządów komunistycznych, a teraz więcej niż dwadzieścia lat wolnej demokracji. We wszystkich trzech okresach mojego życia służba papieża zawsze dawała mi wskazówki, pocieszenie i wsparcie. Zawsze trzymaj się papieża, a nie utracisz Chrystusa!”. I dodaje z całą pokorą, zwracając się do swojego Mistrza – Jezusa Miłosiernego, któremu służył przez całe życie: „Nie pragnę udzielenia łaski, której udzieliłeś apostołowi Janowi, ani przebaczenia, które dajesz Piotrowi, ale błagam jedynie o słowa, które przekazałeś na krzyżu łotrowi: »dziś ze Mną będziesz w raju«” – mówił ks. Ślusarczyk.

Jak podkreślał kaznodzieja, ks. kard. Meisner ma szczególne miejsce w sanktuarium w Łagiewnikach.

– Jego wielkim pragnieniem serca było troska o to, aby powstała w dolnej bazylice kaplica niemiecka, która będzie wymownym znakiem pojednania i błagania o Boże Miłosierdzie i prawdziwy pokój dla współczesnego świata. Jak wiemy, jest to kaplica Krzyża Świętego, której patronuje jego rodaczka – św. Edyta Stein, męczennica z Auschwitz-Birkenau. Od niej uczył się mądrości krzyża; krzyża, który jak tarcza był dla niej źródłem duchowej siły, ocalenia i zwycięstwa!  – podkreślił. – Wymowne stacje umieszczonej tam Drogi Krzyżowej ukazują cierpienie wynikające z obłędu totalitaryzmu. Przy I stacji żołnierz skazujący na śmierć Jezusa ma czapkę esesmana, zaś przy ostatniej stacji można już dostrzec złamaną swastykę, bo ostateczne zwycięstwo nad wszelką formą grzechu, zła i poniżenia należy do Chrystusa! Na tej krzyżowej drodze jest miejsce nie tylko dla wspomnianej Edyty Stein, ojca Maksymiliana Kolbe, Matki Teresy z Kalkuty czy Jana Pawła II, ale jest miejsce dla każdego z nas – dodał ks. Ślusarczyk. 

Małgorzata Pabis