• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Krasnodar – kierunek nieaktualny

Wtorek, 4 lipca 2017 (20:16)

Sensacyjny zwrot akcji – Vadis Odjidja-Ofoe nie zostanie piłkarzem FK Krasnodar, ale wątpliwe, by pozostał w Legii Warszawa.

Odjidja-Ofoe, najlepszy piłkarz Legii i zarazem najlepszy piłkarz naszej ekstraklasy, miał dziś przejść testy medyczne i dołączyć do rosyjskiej drużyny przebywającej na zgrupowaniu w Austrii. Wszystko wydawało się przesądzone jeszcze w poniedziałek, gdy pierwszy raz oficjalnie poinformowano o takim kierunku przyszłej kariery zawodnika. Belg miał i ma co prawda jeszcze ważny przez rok kontrakt z Legią, ale w ostatnich tygodniach jego zachowanie przypominało próby wymuszenia transferu do innego klubu. Wreszcie, zdawało się, jego starania przyniosły oczekiwany skutek, kiedy do gry wkroczył Krasnodar. Rosjanie, według różnych źródeł, zaproponowali 2,5-3,5 miliona euro za transfer Legii, a samemu piłkarzowi kilkakrotną podwyżkę. Odjidja-Ofoe do Austrii wyleciał, ale równie szybko z niej wrócił.

Co się zatem wydarzyło? Wiele na to wskazuje, że do porozumienia nie doszły kluby. Belg nie miał wyjścia, mając wciąż ważny kontrakt z mistrzami Polski, musiał pokornie pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Wątpliwe jednak, by na Łazienkowskiej pozostał. Przedłużenie z nim umowy było co prawda priorytetem działaczy Legii, chcieli mu zaproponować rekordowy w historii polskiej ekstraklasy milion, a może nawet nieco ponad milion euro za każdy rok gry, ale dziś mistrzowie Polski wiedzą, że Odjidja-Ofoe nie jest do końca wiarygodnym zawodnikiem – a jego deklaracje, że „zakochał się w Warszawie” można raczej włożyć między bajki. Piłkarskich umiejętności Belga nikt nie kwestionuje, przewyższają naszą ligę, ale przy jego dalszym zaangażowaniu można postawić znak zapytania.

Fiasko rozmów z Rosjanami może mieć inne, prostsze uzasadnienie. Do gry mógł wejść inny klub, bogatszy, bardziej utytułowany, który zaproponował Legii więcej pieniędzy niż Krasnodar. Kto, dowiemy się pewnie lada chwila.

Piotr Skrobisz