• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Prawa po śmierci

Wtorek, 18 grudnia 2012 (02:14)

W polskim prawodawstwie brakuje regulacji dotyczących pochówku dzieci martwo urodzonych przed 22. tygodniem życia prenatalnego.

Taka jest zasadnicza konkluzja sesji naukowej poświęconej prawom osób zmarłych zorganizowanej przez Katedrę Socjologii Prawa i Praw Człowieka KUL. W polskim prawodawstwie nie ma odrębnej regulacji prawnej, która definiowałaby prawa dzieci urodzonych martwo przed 22. tygodniem życia prenatalnego.

Obowiązujące rozporządzenie ministra zdrowia z 21 grudnia 2010 r. w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej w zakładach opieki zdrowotnej oraz sposobu jej przetwarzania obok urodzenia żywego rozróżnia urodzenie martwe oraz poronienie, ustanawiając 22. tydzień ciąży jako kryterium rozróżnienia.

W efekcie lekarze nie chcą zawiadamiać urzędów stanu cywilnego o martwych narodzinach. A to skutkuje odmową wystawienia aktu urodzenia z adnotacją o martwych narodzinach. Siłą rzeczy te dzieci jakby „nie istnieją” w przestrzeni cywilnoprawnej.

– Można powiedzieć, że na skutek obowiązujących, wybiórczo traktowanych i źle interpretowanych przepisów człowieczeństwo tych dzieci zostaje zanegowane. W dokumentacji medycznej człowieczeństwo nienarodzonego dziecka też nie jest obecne, ponieważ nomenklatura medyczna używa technicznej terminologii „płód”, „embrion” i „zarodek” – wskazuje ks. dr hab. Piotr Kieniewicz z Katedry Teologii Życia KUL.

Odrębnym problemem w kontekście pogrzebu dziecka zmarłego przed narodzinami jest fakt, że ceremonia ta jest znakiem szacunku wobec człowieka, zaś jego odmowa świadczy o jego braku.

– Problem jest w tym, czy w zmarłym widzimy osobę. Jeśli chodzi o dzieci martwo urodzone, to jest – ponownie – pytanie o ich człowieczeństwo. Jeżeli pogrzeb jest znakiem szacunku żyjących wobec człowieka zmarłego, to praktyka kwestionująca prawo do pogrzebu dziecka zmarłego przed narodzinami ma swoje ukorzenienie w tym, że dochodzi do zakwestionowania jego człowieczeństwa. Nie może być tak, że jest „życie ludzkie”, które jest jakby odrębne od człowieka. Innymi słowy, nie można mówić o potencjalnym człowieczeństwie – zaznaczył ks. Kieniewicz.

Jeżeli na gruncie prawa przyznamy człowieczeństwo dzieciom, które urodziły się martwe, musimy uznać człowieczeństwo wszystkich pozostałych nienarodzonych dzieci, także tych, które zostają poddane aborcji.

– Siłą rzeczy aborcja musi być wtedy uznana za morderstwo – zauważył prelegent. Oznaczałoby to konieczność zmiany prawa odnośnie do aborcji. Prawem zmarłego jest to, by jego ciało zostało potraktowane jako ciało osoby. To dotyczy także dzieci martwo urodzonych. Pogrzebu tych dzieci potrzebują też ich rodzice, istotne jest dla nich potwierdzenie, że mogli pożegnać się ze swoim dzieckiem.

Kwestii praw dzieci poczętych dotyczy też problem sztucznej inseminacji post mortem, czyli zapłodnienia materiałem genetycznym nieżyjącego dawcy.

Europejska Konwencja Bioetyczna, której ratyfikację zapowiedział niedawno premier, nie odnosi się do tego zagadnienia. Znajduje się w niej jedynie zapis (art. 22) stanowiący, że jakiekolwiek wykorzystanie ,,części ciała” pobranych od żywego człowieka możliwe jest tylko za jego zgodą.

Wspólnego stanowiska w tej sprawie nie stworzyli także eksperci z tzw. zespołu Gowina, który w 2008 r. przygotował dla premiera rekomendację dotyczącą uregulowania problemów bioetycznych.

10 grudnia 2008 roku zespół przedstawił projekt ustawy o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego oraz Polskiej Radzie Bioetycznej i zmianie innych ustaw. Artykuł 8 dopuszcza pobieranie gamet z organizmu zmarłego człowieka w celach diagnostycznych, badawczych lub dydaktycznych.

W większości krajów europejskich inseminacja posmortalna jest zakazana. Motywuje się to przede wszystkim dobrem dziecka.

– Zwolennicy prokreacji post mortem argumentują jej legalizację prawem do rodzicielstwa. Ale ono polega nie tylko na przekazaniu materiału genetycznego, ale też na uczestniczeniu w wychowaniu dziecka, kształtowaniu jego światopoglądu, doświadczeń. A jaki wpływ na wychowanie dziecka może wywrzeć zmarły? – pytała dr Ilona Hajscewicz-Zimek.

Casus smoleński

W dyskusji, jaka wywiązała się w trakcie sesji, padły głosy dotyczące katastrofy smoleńskiej. Akcentowano dwa aspekty: poszanowanie praw ofiar i kwestię pochówków. Ustawa o cmentarzach precyzuje, że decyzje o pochówku (decyzje o wyborze procedury związanej z ceremonią) osób wojskowych podejmuje wojsko.

Ceremoniał Wojskowy Sił Zbrojnych z 2009 r. szczegółowo reguluje kwestie procedury pogrzebowej żołnierzy. Brakuje natomiast jasnych przepisów dotyczących grzebania osób cywilnych szczególnie zasłużonych dla państwa i Narodu.

– Brakuje gwarancji co do tego, kto postuluje, czy osoba, która ma być pochowana, jest zasłużona dla społeczeństwa. Nie ma też regulacji, jak traktować wolę takiej osoby w sprawie, gdzie chciała być pochowana – zaznaczyła dr Agnieszka Wedeł-Domaradzka z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

Brak dookreśleń w tych kwestiach zrodził pewne casusy. Tak było w przypadku pochówków ofiar katastrofy smoleńskiej, które – jak zaznaczyła Wedeł-Domaradzka – pokazały wyraźną nieudolność polskiego państwa, jeśli chodzi o ceremoniał.

Przykładem tego stanu rzeczy może być choćby drugi pogrzeb prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego; nie uczestniczył w nim ani Bronisław Komorowski, ani przedstawiciele rządu, okrojony był też mocno sam ceremoniał, który w sposób wybiórczy bazował na pewnych analogiach do procedury wojskowej, która z kolei jest bardzo precyzyjna – zabrakło salw.

Zdaniem Wedeł-Domaradzkiej, w przypadku ofiar zostało zachowane prawo do bycia pochowanym, natomiast doszło do naruszenia prawa do kultu; rodzina ma prawo do sprawowania kultu nad zmarłą osobą bliską, którą pochowano.

Zamiana ciał ofiar to prawo naruszyła. To samo dotyczy ekshumacji. Jedno z orzeczeń Sądu Najwyższego mówi o tym, że nie powinno to być narzędzie do naprawy mechanizmów w procedurze identyfikacji.

Ale jak podkreśliła Wedeł-Domaradzka, nadrzędnym wobec orzeczeń SN tego są przepisy prawa karnego, które mówią, że o ekshumacji – w przypadku niewyjaśnionych przyczyn zgonu – zawsze decyduje prokurator lub sąd. Prelegentka odniosła się też do sposobu, w jaki ciała ofiar zostały potraktowane przez stronę rosyjską – podczas przeprowadzanych w kraju sekcji w zwłokach znajdowano grudki błota, kawałki drzew, gumowe rękawiczki.

W polskiej procedurze sekcyjnej jamę ciała wypycha się ligniną, którą łatwo jest formować. Ciało przeznaczone do pochówku musi być do tego odpowiednio przygotowane – powinno być umyte, ubrane, co należy do obowiązku szpitala.

– Nie wiem, jakie są regulacje rosyjskie w tym zakresie. Wydaje mi się jednak, że te wymogi powinny być zachowane. Zwłaszcza że pochówki ciał nago właściwie w każdej kulturze i religii traktowane są jako naruszenie pewnego sacrum, jako znieważenie – ocenia Wedeł-Domaradzka.

Anna Ambroziak Lublin