Prztyczek dla prokuratury
Wtorek, 18 grudnia 2012 (02:04)Prezydent Bronisław Komorowski wytacza przeciw prokuraturze zarzuty braku jednoznaczności i dezinformowania opinii publicznej w kwestii wykrycia trotylu na wraku Tu-154M.
„Oczekuję od prokuratury jednoznaczności w kwestii trotylu w Tupolewie” – stwierdził Bronisław Komorowski w rozmowie z portalem Onet.
„Osobiście mam nadzieję, że próbki pobrane z wraku Tupolewa rozwieją wątpliwości nawet najbardziej szalonych głów, które są skłonne do ulegania spiskowym teoriom” – dodał.
Zaraz potem zasygnalizował, że reformę prokuratury należy „pogłębić”, bo obecnie „wszyscy mamy problem z prokuraturą”. W ten sposób prezydent odniósł się do reakcji śledczych na publikację „Rzeczpospolitej”, która informowała o wykryciu śladów środków wybuchowych na wraku.
Jak zapewnia Naczelna Prokuratura Wojskowa, analiza próbek pobranych w Smoleńsku jest na etapie badań laboratoryjnych. W ocenie Komorowskiego – który także ich wyników znać nie może – artykuł „powinien być przestrogą i sygnałem ostrzegawczym dla polityków i dziennikarzy”, gdyż „pokazał, jak wiele można zrobić złego jednym tekstem nieopartym o żadne poważniejsze przesłanki”.
Przypomnijmy, że o ile na konferencji prasowej zwołanej przez wojskowych prokuratorów w dniu ukazania się tej publikacji szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg zaprzeczył jej głównym tezom, o tyle na niedawnym posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka naczelny prokurator wojskowy płk Jerzy Artymiak stwierdził, że urządzenia badające próbki wraku rzeczywiście wykazały obecność TNT.
Pułkownik Szeląg zaznaczył jednak, że nie jest to jednoznaczne z obecnością trotylu na wraku. Ostatecznej odpowiedzi w tej kwestii prokuratura będzie w stanie udzielić po zbadaniu pobranych z wraku tupolewa próbek.
– Dopiero badania laboratoryjne będą mogły być podstawą do twierdzenia o istnieniu bądź nieistnieniu śladów materiałów wybuchowych – powiedział płk Artymiak. Ich wyniki mamy poznać dopiero za kilka miesięcy.
Czy śledczy będą bardziej jednoznaczni? Jak stwierdził wczoraj kpt. Marcin Maksjan z NPW, prokuratura co do zasady nie komentuje wypowiedzi medialnych, w tym także wypowiedzi prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Pełnomocnicy rodzin smoleńskich wyrażają zdumienie tego rodzaju krytyką prezydenta pod adresem śledczych.
– Pan prezydent nie angażował się i nadal się nie angażuje w jakiekolwiek działania, które miałyby wspomóc prokuraturę wojskową w śledztwie smoleńskim. Najlepszym przykładem zaniechań po stronie pana prezydenta jest sprawa zwrotu wraku tupolewa. Pan prezydent Komorowski, poza rozmową z prezydentem Miedwiediewem, nie zrobił nic w tym kierunku, aby wspomóc polską prokuraturę w tej kwestii. Po dwóch latach i dziewięciu miesiącach od tragedii można było oczekiwać, że głowa państwa będzie podejmować takie działania. Wrak tupolewa ma nie tylko wartość dowodową, ale jest też własnością RP oraz ma wartość pamiątkową dla rodzin ofiar – komentuje mecenas Rafał Rogalski, odnosząc się tym samym do zapewnień Komorowskiego, że „przy najbliższej okazji” porozmawia na temat zwrotu wraku z prezydentem Władimirem Putinem.
Komorowski uważa też, że nie należy wyciągać zbyt pochopnych wniosków, jeśli chodzi o intencje strony rosyjskiej w kwestii smoleńskiej.
– Prezydent Komorowski jako zwierzchnik Sił Zbrojnych powinien stanąć w obronie polskich pilotów i polskich generałów. Tego nie zrobił. Teraz krytykuje prokuraturę, choć nie przystoi to głowie państwa. Prezydent powinien zachować pełen obiektywizm, tak niestety nie jest. A przecież to panu prezydentowi powinno zależeć, abyśmy my jako Naród Polski poznali całą prawdę o tym, co się stało pod Smoleńskiem – zauważa Ewa Błasik, wdowa po dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeju Błasiku.
To nie pierwsza tego rodzaju wypowiedź Komorowskiego pod adresem polskiej prokuratury. Wcześniej imputował m.in., że prokuratura powinna jak najszybciej zakończyć śledztwo smoleńskie. – Są błędy po stronie rosyjskiej i są błędy po stronie polskiej. Efekt jest żałosny – puentuje mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik rodziny Kaczyńskich.
Anna Ambroziak