Odstrzelono chore żubry
Poniedziałek, 17 grudnia 2012 (15:55)W Bieszczadach odstrzelono 9 spośród 24 sztuk żubrów przewidzianych do likwidacji. U wszystkich odstrzelonych zwierząt stwierdzono gruźlicę, ale zarażone jest całe stado. Decyzję o odstrzale wydał Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska na wniosek dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.
Gruźlica panuje wśród stad żubrów bytujących na terenie nadleśnictw Lutowiska i Stuposiany. Jak powiedział w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Edward Marszałek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, gruźlica dotyczy 24 żubrów, z których dotychczas odstrzelono 9.
– Ważne, żeby choroba nie rozprzestrzeniała się wśród zwierząt, dlatego nie ma alternatywy i zarażone osobniki muszą być odstrzelone. Tym bardziej że dotychczas nie wymyślono szczepionki, która pozwalałaby uniknąć tej choroby wśród dzikich zwierząt – wyjaśnia Edward Marszałek.
W lutym 2012 r. przypadek gruźlicy stwierdzono u martwej żubrzycy w Nadleśnictwie Stuposiany. W ciągu niespełna trzech lat padło 11 osobników, a pobrane próbki potwierdziły obecność gruźlicy. Dlatego wiosną br. Komisja Hodowlana ds. Żubrów, w skład której wchodzą naukowcy, leśnicy i weterynarze, złożyła wniosek do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zgodę na eliminację całego zarażonego stada.
– Najważniejsze jest to, żeby żaden osobnik z zarażonego stada, które teraz podejmuje wędrówkę w dół Sanu na zimowisko, nie przedostał się do zdrowego stada. Dlatego jesteśmy zdeterminowani i przygotowani wykonać decyzję o eliminacji stada – zapowiada Edward Marszałek.
Wobec dość częstych przypadków gruźlicy u żubrów komisja zaproponowała rozpoczęcie badań nad szczepionką, która byłaby skuteczna w przypadku żubrów. Ponadto postulowała utworzenie pracowni diagnostyki gruźlicy, która mogłaby działać w strukturach Regionalnej Inspekcji Weterynaryjnej. Zasugerowano też przeprowadzenie badań profilaktycznych pod kątem gruźlicy pracowników Lasów Państwowych i Bieszczadzkiego Parku Narodowego, którzy na co dzień mają kontakt z żubrami.
Przypadki gruźlicy u bieszczadzkich żubrów to dość częste zjawisko. Kilkanaście lat temu chorobę wykryto u żubrów na terenie Nadleśnictwa Brzegi Dolne i podjęto decyzję o eliminacji stada. W latach 1996-2001, kiedy wśród części populacji bieszczadzkiego żubra wykryto epidemię gruźlicy, odstrzelono kilkadziesiąt osobników, z których 15 było zakażonych. Badania laboratoryjne wykazały, że przyczyną zapadania żubrów na gruźlicę jest zbyt bliskie ich pokrewieństwo. Dlatego w celu zapobieżenia negatywnym skutkom zjawiska tzw. chowu wsobnego, który na dłuższą metę może doprowadzić do degeneracji całego stada, podjęto próbę zróżnicowania puli genowej stada poprzez sprowadzenie nowych, specjalnie dobranych, zdrowych osobników z zagranicy.
– Wsiedlenia odbywają się tylko i wyłącznie do stad niezrażonych. Ostatnio przywiezione żubry zostały wypuszczone w okolicach Komańczy oraz w dolnej części doliny Sanu w Lutowiskach, gdzie mamy pewność, że zwierzęta są zdrowe – tłumaczy Edward Marszałek.
Bieszczadzkie stado zasiliły żubry z różnych krajów. Tylko w ubiegłym roku w Bieszczady trafiły żubry z Niemiec, Szwajcarii, Francji oraz ze Skandynawii. Projekt, który ma na celu utrzymanie puli genetycznej stada żubrów, realizowany jest głównie przez Stowarzyszenie Miłośników Żubrów i Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Krośnie. Zastosowana metoda w konsekwencji pozwala na odbudowę nadwątlonej populacji. W 2000 r. zapadła kolejna decyzja o odstrzale 12 sztuk żubrów, jednak udało się wyeliminować tylko sześć chorych zwierząt.
Żubr jest zwierzęciem chronionym i figuruje w czerwonej księdze zwierząt zagrożonych wyginięciem. Linia białowiesko-kaukaska, która dominuje wśród bieszczadzkich żubrów, należy do najliczniejszych na świecie. Zwierzęta te są atrakcją obszarów, na których przebywają, nie sprawiają większych kłopotów, nie niszczą upraw, nie czynią większych zniszczeń w drzewostanie. Jak wynika z inwentaryzacji przeprowadzonej w br., w Bieszczadach żyje 286 żubrów.
Mariusz Kamieniecki