Polak: Jesteśmy im winni wdzięczność
Poniedziałek, 17 grudnia 2012 (12:00)Z prof. Wojciechem Polakiem, historykiem, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej oraz na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, rozmawia Marta Milczarska
Dziś przypada 42. rocznica tragicznych wydarzeń z 17 grudnia 1970 roku. O czym szczególnie tego dnia powinniśmy pamiętać?
- Tych wydarzeń nie sposób wspominać bez tego wszystkiego, co działo się w całym Trójmieście. Tak zwany czarny czwartek poprzedzony był wydarzeniami w Gdańsku i w innych miastach, ale zwłaszcza w Gdańsku, w którym doszło do rozruchów: ginęli ludzie, po ulicach jeździły czołgi, atmosfera była straszliwa. Stocznia Gdańska strajkowała, a z drugiej strony robotnicy wychodzą na ulicę. Wydarzenia czwartkowe na Wybrzeżu spowodowane były kompletną bezradnością władz partyjnych i państwowych, bo właściwie były dwie oddzielne ekipy w samym Gdańsku, które podejmowały decyzję w sprawie tłumienia tych rozruchów, z drugiej strony sprzeczne działania podejmowane przez ekipę centralną. Przypomnijmy, że kierownik Wydziału Administracyjnego KC PZPR Stanisław Kociołek wezwał w przemówieniu robotników do tego, żeby wracali do pracy, i ci robotnicy wracają do pracy, a przecież następnego dnia w Gdyni na przystanku Szybkiej Kolei Miejskiej przy Stoczni Gdynia ci robotnicy zostają ostrzelani przez wojsko. Doszło tam do masakry. To, co się stało, to było właściwie wynikiem kompletnej dezinformacji w ramach władzy partyjnej.
Jak potoczyły się dalej te dramatyczne wydarzenia?
- Po tych porannych wydarzeniach działy się rzeczy dramatyczne, uformowano pochód z biało-czerwonymi flagami, który ruszył ulicami miasta w kierunku stacji Stocznia Gdynia. Tam zaś doszło do starć z wojskiem. Niesiono na drzwiach ciało zabitego Zbigniewa Godlewskiego, który stał się symbolem Grudnia '70. To on stał się postacią, o której jest piosenka o Janku Wiśniewskim. Niesiono też zakrwawione biało-czerwone flagi. Na ulicy Świętojańskiej doszło do kolejnych walk. Dodajmy, że wtedy śmierć poniosło kilkanaście osób. Do dzisiaj są kontrowersje co do liczby zabitych. Niektórzy mówią o 45 osobach zabitych, 1165 rannych i około 3 tys. aresztowanych, ale to budzi pewne wątpliwości. Dodajmy, że w tym dniu, w „czarny czwartek” także do wielkich demonstracji doszło w Szczecinie, gdzie robotnicy podpalili komitet wojewódzki.
Powoli wydarzenia z Grudnia '70 zostają zapomniane… A te najkrwawsze i najdramatyczniejsze wydarzenia są wspominane jedynie w kolejne rocznice.
- To niewątpliwie złe zjawisko. Powiem też, że grudzień ma strasznie dużo odniesień w naszej historii, bo z jednej strony mamy Grudzień '70, a z drugiej strony mamy Grudzień '81, który też był dramatyczny. To powoduje, że te nowsze wydarzenia częściej powracają we wspomnieniach, gdyż po prostu lepiej je pamiętamy i wypierają one starsze. Moje pokolenie czy młodsi, czy starsi pamiętają najczęściej bardzo dokładnie te wydarzenia z 1981 roku, a z 1970 już nie pamiętają, chociaż ofiar było znacznie więcej. To jest chyba takie naturalne zjawisko, któremu trzeba przeciwdziałać. Trzeba przypominać, jaką mają one ragnę. Przecież stały się ważnym doświadczeniem dla kolejnych strajków robotniczych. W sierpniu 1980 roku robotnicy strajkowali w zakładzie pracy, tworzyli komitety strajkowe, dobrze zorganizowane, dobrze działające komitety strajkowe, nie wychodzili na ulice, bo dobrze wiedzieli, na podstawie doświadczeń z 1970 roku, że władza zdolna jest do wszystkiego, czyli dokonać krwawej pacyfikacji, a potem przedstawić w środkach masowego przekazu strajkujących robotników jako chuliganów. To wszystko to były doświadczenia 17 grudnia. Poza tym to był piękny przejaw oporu społecznego wobec komunizmu, wobec niszczenia polskości, wobec zniewolenia społeczeństwa. Więc to musimy pamiętać, o bohaterstwie tych ludzi, którzy wyszli na ulice i ponieśli ofiarę życia za wolność. Jesteśmy im winni wdzięczność. To poczucie wdzięczności jest naszym obowiązkiem. Nie tylko pamięć, ale też wdzięczność, a ta wdzięczność powinna się przejawiać w uczczeniu rocznicy zamordowania polskich robotników 17 grudnia 1970 roku.
Dziękuję za rozmowę.