Ogólnopolskie uroczystości ku czci św. Brata Alberta
Sobota, 10 czerwca 2017 (17:18)W sobotę w sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach odbyły się ogólnopolskie uroczystości ku czci św. Brata Alberta. Mszy św. przewodniczył ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP. W uroczystościach wzięło udział kilka tysięcy wiernych.
Witając zgromadzonych na Białych Morzach, ks. abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, powiedział: – Gromadzimy się, by Bogu dziękować za Jego nieskończoną miłość wobec nędzy człowieka, okazaną przez posługę ofiarną aż do końca św. Brata Alberta.
Jak przypomniał ks. abp Jędraszewski, według św. Brata Alberta nędza nie jest gdzieś na peryferiach człowieka. – Ona jest dokładnie w tym miejscu, gdzie może zrodzić się największe uwznioślenie człowieka. Wszystkie inne rodzaje nędzy są wtórne wobec tego, kiedy brak człowiekowi odniesienia do Boga – zaznaczył i dodał: – Tej miłości Bóg zażądał od Adama Chmielowskiego. Adam Chmielowski wadził się z Bogiem, uważając, że Bóg od niego zbyt wiele żąda, domagając się, by zrezygnował z tej miłości, którą żył i dzięki której tak wiele znaczył dla świata: ze swojej miłości do sztuki, do malarstwa. Ostatecznie Adam Chmielowski dał się pokonać miłosiernej miłości Boga, żeby móc dźwigać innych ludzi ku Bogu.
W homilii ks. abp Stanisław Gądecki przypomniał życiorys św. Brata Alberta. Nazwał go „najpiękniejszym człowiekiem swojego pokolenia, dla dobra człowieka i Kościoła”. – Jako tercjarz zajmował się nędzarzami i bezdomnymi, dostrzegając w ich twarzach sponiewierane oblicze Chrystusa. Mieszkając pośród biedoty, pomagał jej w dźwiganiu się z nędzy materialnej i moralnej – mówił.
Przewodniczący KEP stwierdził, że ludzki głód ma dzisiaj różne nazwy, lecz „najbardziej niebezpiecznym jest głód, który pozostaje nienazwany”. – Patrząc na to, co nas otacza, wydaje się, że taki właśnie niebezpieczny głód wdziera się w polską kulturę, w systemy wychowania i komunikacji, wskutek czego niemal bezboleśnie zatracamy własną tożsamość kulturową i ludzką godność – podkreślił i dodał, że dziś konieczny jest „oddolny solidaryzm społeczny”, czyli taka dobroczynność, która „rodzi się poza instytucjami, jest spontaniczna i wyczulona na to, co w danym momencie się dzieje, kto naprawdę potrzebuje pomocy”. – Taki solidaryzm jest najpiękniejszy i najsilniejszy, dlatego zamiast utyskiwać na zło, skupmy się raczej na czynieniu dobra – powiedział kaznodzieja.
Ksiądz abp Gądecki mówił, że w świetle wiary solidaryzm zmierza do przekroczenia samego siebie, do nabrania wymiarów specyficznie chrześcijańskich: całkowitej bezinteresowności, przebaczenia i pojednania. – Wówczas bliźni jest nie tylko istotą ludzką z jej prawami i podstawową równością wobec wszystkich, ale staje się żywym obrazem Boga Ojca, odkupionym krwią Jezusa Chrystusa i poddanym stałemu działaniu Ducha Świętego. Trzeba być gotowym do niesienia dla niego nawet najwyższej ofiary: oddania życia za braci – zaznaczył.
W Eucharystii wzięli udział: ks. kard. Stanisław Dziwisz, ks. bp Edward Janiak, ks. bp Adam Dyczkowski, biskupi pomocniczy archidiecezji krakowskiej Jan Szkodoń i Grzegorz Ryś oraz Jan Zając, a także ks. bp Tadeusz Pieronek. Obecne były siostry albertynki i bracia albertyni oraz przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. Wraz z rodzicami na Białe Morza przybył Albert Szułczyński, uzdrowiony w dzieciństwie przez św. Brata Alberta.