Kajetanowicz górą w Akropolu
Niedziela, 4 czerwca 2017 (20:28)Kajetan Kajetanowicz z pilotem Jarosławem Baranem (Ford Fiesta R5) wygrali Rajd Akropolu, trzecią eliminację mistrzostw Europy. To drugi ich taki sukces w karierze, poprzednio w tej imprezie triumfowali w 2015 roku.
Rajd Akropolu to rajd niemal legendarny, przez lata stanowiący eliminację mistrzostw świata. Już wtedy uchodził za jedną z najtrudniejszych, najbardziej nieprzewidywalnych i wyczerpujących imprez w kalendarzu.
Kierowcy podkreślali panujące temperatury, wysokie, stojące przed nimi nowe i inne wyzwania oraz nawierzchnię – kamienistą, nierówną, stanowiącą prawdziwy test wytrzymałości dla opon. Dziś, gdy rajd jest „tylko” eliminacją mistrzostw Europy, w tych materiach nie zmieniło się nic – acz niektórym to nie przeszkadza… – Ktoś może powiedzieć, że jesteśmy trochę zwariowani. W tak trudnych warunkach, przy szalenie wysokich temperaturach, po takich dziurach, skokach i podbiciach cały czas mamy uśmiech na twarzy – przyznał w sobotę Kajetanowicz.
Dzień zakończył na trzecim miejscu, choć niewiele na to wskazywało. Już na pierwszym odcinku specjalnym przebił bowiem oponę, potem kolejną, a jakby tego było mało, na jednej próbie borykał się ze szwankującymi hamulcami. Wszystko to kosztowało Polaków wiele cennych sekund straty, ale dzięki świetnej jeździe do lidera tracili niespełna 30.
Dziś je odrobili, i to z nawiązką. Niedzielne oesy były niesamowicie wyczerpujące, różnice wysokości wynosiły ponad tysiąc metrów i wymagały absolutnej koncentracji i skupienia. Polacy wygrali pierwszy z nich, na kolejnych dwóch byli drudzy i objęli prowadzenie w klasyfikacji generalnej. – Nie było łatwo utrzymać koncentrację i jechać na sto procent w tak trudnych warunkach. Przyczepność zmieniała się bardzo szybko. Dla przykładu pierwszy odcinek był zabłocony, ale jego końcówka przesychała. Tu wszystko mogło się wydarzyć. Musiałem patrzeć na drogę, cisnąć ile się da i myśleć o tym, na co mam wpływ – opowiadał Kajetanowicz.
Szansy, przed jaką stanął, z rąk nie wypuścił. Już do mety podróżował świetnym tempem, nie dając rywalom szans. Drugi Portugalczyk Bruno Magalhaes (Skoda Fabia R5) stracił do niego 2.58,7 min, a trzeci – jakże to miła niespodzianka – Grzegorz Grzyb, podróżujący wraz z pilotem Jakubem Wróblem (Skoda Fabia R5) – 6.05,3. – To był jeden z najtrudniejszych rajdów w mojej karierze. Ciężki dla samochodu i dla naszych ciał. Jestem naprawdę zmęczony. Ostatnie dwa etapy były dziwne, trudno było nie naciskać do końca i po prostu jechać bezpiecznym tempem – przyznał „Kajto”, który awansował na drugie miejsce w klasyfikacji mistrzostw. Ma na koncie 72 punkty, a wyprzedzający go Magalhaes – 93. Kolejna eliminacja cyklu odbędzie się w dniach 16-18 czerwca na Cyprze.