• Sobota, 25 kwietnia 2026

    imieniny: Marka, Jarosława, Erwiny

Ewangelia

Niedziela, 4 czerwca 2017 (08:27)

J 7,37-39

W ostatnim, najbardziej uroczystym dniu Święta Namiotów Jezus wstał i zawołał donośnym głosem: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza”. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony.

 


Rozważanie

Cóż mamy czynić?

Zesłanie Ducha Świętego dokonało się w dniu żydowskiego Święta Tygodni (hebr. Hag Shavuot, gr. Pentekostes), czyli Pięćdziesiątnicy. Tego dnia wspominano biblijne wydarzenie przekazania przez Mojżesza tablic Dekalogu na górze Synaj. Apostołowie i uczniowie przybyli do Jerozolimy, aby wziąć udział w święcie. Kiedy razem z Maryją trwali na modlitwie, spełniła się zapowiedź Jezusa: otrzymali Ducha Świętego. Dopełniło się dzieło rozpoczęte przez Ojca w chwili stworzenia, zrealizowane przez Jezusa Chrystusa w wydarzeniu paschalnym.

Można powiedzieć, że w ten sposób rozpoczął się „czas Ducha Świętego” – od tego momentu On będzie prowadził Kościół do „pełni prawdy”, przygotowując go do ostatecznego przyjścia na świat Chrystusa. Święty Augustyn, kierując się pragnieniem objaśnienia sposobu działania Ducha Świętego, opisał siedem Jego darów (11 rozdział drugiej księgi O kazaniu Pana na Górze – co ciekawe, dostrzegając w nich paralele z treścią Kazania na Górze i modlitwą „Ojcze nasz”). Ale najważniejsze wydaje się to, abyśmy pamiętali, iż miarą obdarowania jest nie tyle hojność Boga – ona jest nieskończona – ile dyspozycja człowieka, jego wewnętrzne otwarcie, gotowość do nawrócenia. Święty Paweł rzecz ujmuje bardzo prosto: „Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: ’Panem jest Jezus’. On w nas jest sprawcą chcenia i działania. I On objawia się dla wspólnego dobra. Prowadzi ku jedności”.

To ona stoi w centrum dzisiejszej Liturgii Słowa. Nie chodzi tylko o jej odmianę najprostszą, czyli zdolność do komunikacji, wymianę myśli, spójność systemu znaków. Można przecież posługiwać się tym samym językiem, zupełnie zaś rozmijać się w życiu, czego przykładów aż nadto dostarcza codzienność. Chrystus, wzywając do jedności, miał świadomość tego, iż ludzie sami z siebie nie będą zdolni do jej zbudowania. Dlatego konieczny był jeszcze jeden „akord” historii zbawienia – swoiste zaproszenie, by szukać inspiracji i siły w relacji, jaka istnieje w Trójcy Świętej. Dostrzec, że mnożenie struktur, paktów, deklaracji na nic się nie zda, jeśli nie odkryjemy w sobie na nowo Bożego dziecięctwa, zależności od Stwórcy – a przede wszystkim Jego miłosiernej miłości do nas. I w jej perspektywie na nowo „umeblujemy” nasz świat.

ks. Paweł Siedlanowski