Marsz patriotyczny w Rzeszowie
Sobota, 15 grudnia 2012 (21:49)Młodzież z Podkarpacia ramię w ramię z przedstawicielami NSZZ „Solidarność” oraz osobami represjonowanymi w stanie wojennym przeszła ulicami Rzeszowa. Uczciła w ten sposób pamięć ofiar reżimu komunistycznego oraz manifestowała swoje niezadowolenie wobec braku perspektyw życiowych. W marszu pod hasłem „O pamięć dla poległych - o chleb i godność dla dzieci” uczestniczyło kilkaset osób.
Marsz ulicami Rzeszowa przeszedł najpierw pod krzyż misyjny przy kościele farnym w Rzeszowie, gdzie co roku w rocznicę stanu wojennego spotykają się osoby represjonowane.
Manifestacja była głównie upamiętnieniem nierozliczonych zbrodni komunistycznych: ofiar stanu wojennego oraz wydarzeń z grudnia 1970 r., a uczestnicy skandowali hasła m.in. „Chwała bohaterom”. Upominając się o sprawiedliwość, domagali się osądzenia sprawców stanu wojennego oraz zadośćuczynienia dla ofiar.
Marsz patriotyczny zorganizowała młodzież zrzeszona pod hasłem: Narodowy Rzeszów. Obok ludzi młodych, m.in. ze Stalowej Woli, Dębicy, Mielca, Jasła, Leżajska, Przemyśla czy Rzeszowa, wzięli w nim również przedstawiciele Regionu Rzeszowskiego NSZZ „S”, który objął patronat nad tym wydarzeniem.
- To już kolejny marsz organizowany przez tę młodzież. W marcu zorganizowała Marsz Żołnierzy Wyklętych, w którym także uczestniczyliśmy liczną grupą. Młodzież była też na Marszu Niepodległości w Warszawie – przypomina w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Wojciech Buczak, szef zarządu Regionu Rzeszowskiego NSZZ „S”, który jest zbudowany postawą młodzieży uczestniczącej w marszu.
W jego ocenie, dzięki postawie policji, która zachowała się bardzo rozważnie i przyzwoicie, marsz w Rzeszowie odbył się bez zakłóceń, godnie i spokojnie. – Gdyby podobnie zachowywała się policja w Warszawie, 11 listopada nie byłoby żadnych incydentów – ocenił Buczak. Dodał, że młodych ludzi, którzy są dobrze wykształceni i przygotowani do pracy, polskie władze traktują w sposób niegodny. Podkreślił, że problemy w kraju narastają, rząd ich nie rozwiązuje i młodzież to widzi. – Problemy społeczne, takie jak rosnące bezrobocie, umowy śmieciowe, brak perspektyw, przymus emigracji zarobkowej, żeby móc utrzymać rodzinę i godnie żyć, to tylko niektóre sprawy, które drażnią także młodych Polaków. Jeżeli do tego dodamy niespełnione postulaty „S” dotyczące chociażby łamania wolności słowa: brak miejsca dla Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym czy wyrzucanie dziennikarzy z pracy, to widać, w jakim kraju żyjemy, i zdrowo myśląca młodzież na to nie chce się zgodzić, dlatego protestuje – podkreśla szef Zarządu Regionu Rzeszowskiego NSZZ „S”.
Mariusz Kamieniecki