Między dwiema wojnami
Sobota, 15 grudnia 2012 (02:13)Muzeum Wojska w Białymstoku definitywnie pożegnało się z ekspozycją stałą rodem z PRL. Najnowsza propozycja dotyczy okresu międzywojennego.
Modernizacja placówki trwała dwa lata. Wczoraj została otwarta ekspozycja stała pt. "Między dwiema wojnami 1914-1939", prezentująca okres od wybuchu I wojny światowej, przez wojnę polsko-bolszewicką, okres międzywojenny, aż do roku 1939.
Pomysł polega na odwołaniu się do wydarzeń z historii Polski i powszechnej przez pryzmat Białegostoku. Ekspozycja jest połączeniem tradycyjnego przedstawiania eksponatów z ujęciem nowoczesnym, multimedialnym.
Tak więc obok gablot, w których umieszczona jest broń, znajdują się ramki cyfrowe, gdzie prezentowane są fotografie mówiące o życiu w mieście w okresie międzywojennym. Nie brakuje niespodzianek muzycznych - kiedy sięgniemy po słuchawkę zabytkowego aparatu telefonicznego, usłyszymy w niej wojskowe piosenki, jak "Pierwsza Kadrowa" czy "Marsz Pierwszej Brygady". Nowa wystawa została sfinansowana z budżetu Białegostoku oraz środków resortu kultury.
Ekspozycja została przygotowana pod kierunkiem Roberta Sadowskiego, który od 2010 r. jest dyrektorem muzeum. Już dwa lata temu jego zespół udostępnił zwiedzającym bardzo ciekawą wystawę stałą składającą się z dwóch powiązanych ze sobą części: "Przeciw dwóm wrogom" i "Na okrutnej ziemi - losy Polaków zesłanych na Sybir od XVIII wieku do roku 1956". To zalążek powstającego w Białymstoku pierwszego w Polsce Muzeum Pamięci Sybiru. Natomiast w ubiegłym roku została otwarta wystawa o historii współczesnego wojska polskiego z lat 1956-2010.
Nowe gabloty wyparły niefortunną wystawę, która przez 40 lat aż do końca roku 2009 brutalnie zakłamywała wojenną i powojenną historię Polski, gloryfikując komunizm. Zdemaskował ją "Nasz Dziennik" w głośnym tekście pt. "Wystawa rodem z PRL". Można się było z niej dowiedzieć, jakoby mieszkańcy Białegostoku z radością witali w 1944 roku "wyzwolicieli" z Armii Czerwonej. Pomijała natomiast m.in. zbrodnię katyńską.
Po tym materiale rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski niezwłocznie wystosował do ówczesnego dyrektora tej placówki Krzysztofa Filipowa specjalne pismo. Jak zaznaczył, "wystawa swoją komunistyczną, daleką od prawdy wymową łamie zapisy ustawy o muzeach i ma negatywny wpływ na wychowanie oraz rozwój świadomości patriotycznej młodego pokolenia".
Po interwencji RPO władze miasta zdecydowały się zmienić dyrektora. Został nim Robert Sadowski, historyk, który przystąpił do zmiany kompromitującej ekspozycji. Z dobrym skutkiem.
Adam Białous, Białystok