• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Żonglerka wrakiem

Sobota, 15 grudnia 2012 (02:08)

Szef polskiej dyplomacji żongluje tematem powrotu wraku tupolewa do Polski. Jeszcze niedawno czołowi politycy Platformy podnosili w Sejmie ręce przeciwko uchwale zobowiązującej rosyjski rząd do zwrotu kluczowych dla śledztwa smoleńskiego dowodów.

Dziwnym trafem gołosłowne deklaracje ministra Radosława Sikorskiego zbiegają się w czasie ze spadkiem notowań Platformy Obywatelskiej.

Donald Tusk oświadczył w piątek, że nie rozmawiał i nie zamierza rozmawiać z szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton na temat sprowadzenia do Polski wraku Tu-154 M. Premier, który spotkał się z Ashton, uznał, że nie jest przekonany, czy temat zwrotu szczątków polskiego samolotu powinien formalnie być podniesiony podczas najbliższego szczytu Unia Europejska - Rosja.

Szczyt rozpocznie się 21 grudnia w Brukseli. Rosję będą reprezentować m.in. prezydent Władimir Putin i szef MSZ Siergiej Ławrow. -Powiem szczerze: tu minister Sikorski się wyspecjalizował w tych rozmowach tak, że każdy ma swoje zadania - oświadczył Tusk. Pytany, czy upoważnił Sikorskiego do rozmów z szefową unijnej dyplomacji, odparł tylko:

- Nie jest moją pracą błogosławić kogoś. Dopytywany, czy kwestia zwrotu polskiego wraku powinna zostać formalnie podniesiona podczas grudniowego szczytu UE -Rosja, Tusk odparł, że nie ma zdania w tej sprawie.

Rosja "zdumiona"

Do wypowiedzi Sikorskiego ustosunkowało się wczoraj rosyjskie MSZ, stwierdzając, że jest "zdumione" jego propozycją.

- Nasi polscy partnerzy bardzo dobrze znają stanowisko Rosji, które wielokrotnie przekazywano im na różnych szczeblach - oświadczył rzecznik prasowy resortu Aleksandr Łukaszewicz.

Sprowadza się ono do zapewnienia, że sprawa zwrotu szczątków samolotu, mających status dowodów rzeczowych, zgodnie z rosyjskim prawem, może być rozpatrywana tylko po zakończeniu wszystkich procedur śledczych związanych z katastrofą na terenie Federacji Rosyjskiej. Łukaszewicz przypomniał też, że śledztwo w sprawie katastrofy polskiego Tu-154 pod Smoleńskiem, w której 10 kwietnia 2010 r. zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, prowadzi Komitet Śledczy FR.

- Co więcej, wychodząc naprzeciw uporczywym prośbom strony polskiej i czyniąc gest dobrej woli, przejawiliśmy gotowość, by jeszcze przed podjęciem stosownej decyzji zacząć omawianie technicznych aspektów organizacji procesu przekazywania fragmentów maszyny - powiedział Łukaszewicz.

Dodał, że kontakty ekspertów odbyły się latem tego roku, w tym bezpośrednio na terenie lotniska Smoleńsk Siewiernyj, gdzie znajduje się wrak.

- W tej sytuacji oświadczenia niektórych polskich polityków, wzywających do utworzenia jakiejś międzynarodowej komisji do zbadania tragedii smoleńskiej lub wniesienia sprawy zwrotu szczątków pod obrady szczytu Unia Europejska - Rosja, jak kilka dni temu zaproponował to minister spraw zagranicznych Polski, pan Sikorski, wywołują u nas skrajne zdumienie - oznajmił.

W poniedziałek w Moskwie ma dojść do rozmów Sikorski - Ławrow. Mają one dotyczyć aktualnych problemów w stosunkach dwustronnych, a także zagadnień międzynarodowych i regionalnych. Czy kwestia zwrotu wraku zostanie poruszona? To bardzo wątpliwe.

Warszawa oddała pole

- Prawda jest taka, że polska administracja rządowa i polska prokuratura nie doceniają rosyjskiego partnera. Ileż było zapowiedzi sprowadzenia wraku... Były już nawet zapowiedzi, że rosyjskie śledztwo się kończy i że w listopadzie tego roku wrak wróci do kraju. Wszystkie te deklaracje okazały się nierzetelne. Wniosek jest taki, że strona polska wierzy w te zapewnienia Rosjan, chwali się tym opinii publicznej, a wyniki rozmów tak naprawdę są żadne - ocenia mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik rodziny Kaczyńskich.

Warto w tym miejscu przypomnieć postawę polityków obozu rządowego i samego Sikorskiego, który dziś kreuje się na orędownika powrotu wraku. Najlepszym probierzem ich intencji była sprawa przyjęcia do procedowania w Sejmie uchwały PiS zobowiązującej władze rosyjskie do zwrotu Polsce szczątków samolotu. Projekt nie miał szans na wniesienie pod obrady, bo sprzeciwiła się temu cała Platforma Obywatelska, a Donald Tusk ocenił, że "tylko ludzie opętani nienawiścią są gotowi wnosić taki projekt uchwały".

Krytyczne memorandum

Władze w Moskwie do tej pory skutecznie odmawiały zgody na sprowadzenie wraku samolotu do Polski. A wysiłki ze strony polskiego rządu, by go odzyskać, były żadne. Co więcej, w maju 2010 r. ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller zobowiązał się w specjalnym memorandum do pozostawienia dowodów rzeczowych - czarnych skrzynek i wraku - na terenie Federacji Rosyjskiej do czasu zakończenia postępowania prokuratorskiego.

- Mam pewność co do tego, że pan premier Tusk nie zamierza w ogóle podejmować jakichkolwiek działań, jeśli chodzi o zwrot wraku. Wystarczy choćby prześledzić korespondencję, jaką w tej sprawie prowadziłem z kancelarią pana premiera. Wyłania się z niej fatalny obraz świadczący o tym, że pan premier nie podejmował żadnych realnych działań w postaci monitów czy pism w tym zakresie. Dlatego obecna postawa pana premiera Tuska, który mówi, że nie podejmie na ten temat żadnych rozmów z szefową unijnej dyplomacji, specjalnie mnie nie dziwi. Trzeba byłoby zadać tylko pytanie, dlaczego się tak dzieje. Mam wrażenie, że pan premier obawia się powrotu dowodów rzeczowych do Polski i ewentualnych specjalistycznych badań, które mogłyby jeszcze zostać wykonane w kraju - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik części rodzin smoleńskich.

Jeszcze w kwietniu adwokat złożył wniosek do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów o udostępnienie w drodze informacji publicznej wszelkich danych na temat działań, jakie szef rządu podejmował w sprawie zwrotu wraku.

Pytanie dotyczyło też ewentualnej umowy, jaka w tej kwestii mogła zostać zawarta między Rzecząpospolitą Polską a Federacją Rosyjską. W piśmie, jakie otrzymał Rogalski, kancelaria tłumaczy enigmatycznie, że premier niejednokrotnie poruszył kwestię zwrotu wraku w rozmowach z rosyjskimi władzami, m.in. podczas rozmów z prezydentem Władimirem Putinem w czerwcu. Ale wszystkim tym notatkom nadano klauzulę tajności.

Jednocześnie kancelaria nie udzieliła odpowiedzi, czy istnieje jakakolwiek dokumentacja potwierdzająca przyjęcie przez stronę polską załącznika 13 do konwencji chicagowskiej jako podstawy wyjaśniania przyczyn katastrofy, o co również zabiegał Rogalski.

Wobec braku odpowiedzi w tym zakresie prawnik zdecydował się skierować skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w której postulował zobowiązanie szefa rządu do udzielenia powyższych informacji. Sąd I instancji uznał rację strony pełnomocnika i w wydanym 26 września br. wyroku stwierdził, iż odpowiedź KPRM w kwestii wraku nie była wyczerpująca. Sąd orzekł, że premier jest zobowiązany do udzielenia informacji mającej walor informacji publicznej, będącej w jego posiadaniu.

- Żądane przez stronę skarżącą informacje stanowią informację publiczną - orzekł WSA, podkreślając, że zgodnie z art. 61 Konstytucji obywatel ma prawo do uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Kancelaria premiera skierowała kasację od wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten z kolei stwierdził, że informacją publiczną może być tylko ta, która została w jakiś sposób udokumentowana. Nie jest nią natomiast żadna informacja istniejąca w umyśle człowieka. Sprawa jest w toku - w ciągu najbliższych dni WSA ma wydać orzeczenie w tej sprawie.

Anna Ambroziak