Dokumenty z Korzenistego w konserwacji
Sobota, 15 grudnia 2012 (02:07)Archiwiści IPN zastanawiają się nad wyborem najbardziej odpowiedniej metody konserwacji dokumentów NSZ znalezionych w Korzenistem na Podlasiu.
Sprawę tajemniczego znaleziska jako pierwszy opisał "Nasz Dziennik". Wyorana z ziemi skrzynia z dokumentami Narodowych Sił Zbrojnych trafiła do pracowni konserwacji IPN w Warszawie.
Przez kilka miesięcy materiały będą poddawane specjalistycznym zabiegom fumigacji lub jonizacji, tak by później można było je odczytać. Po konserwacji dokumenty ponownie trafią do zasobów archiwalnych IPN Białystok.
Materiały do warszawskiego IPN przekazał białostocki oddział Instytutu. Archiwiści zastanawiają się nad wyborem najbardziej odpowiedniej metody dla konserwacji dokumentów oraz metalowej skrzynki, w której były umieszczone.
- Dokumenty są w bardzo złym stanie, m.in. najpewniej są mocno zagrzybione, dlatego myślimy, aby poddać je najpierw fumigacji, czyli odgrzybieniu poprzez umieszczenie ich w komorze z substancjami chemicznymi w postaci gazu. Taką komorę mamy u siebie - mówi "Naszemu Dziennikowi" Grzegorz Trzyna, naczelnik Wydziału Zarządzania Zasobem Archiwalnym IPN Warszawa.
- Po wyjęciu dokumentów z komory fumigacyjnej, zanim nastąpią prace konserwatorskie, muszą być one wietrzone przez trzy tygodnie z substancji chemicznych, szkodliwych dla człowieka - dodaje archiwista.
Przy konserwacji brana jest również pod uwagę alternatywna metoda zabezpieczenia dokumentów poprzez tzw. jonizację. Takie zabiegi wykonuje Instytut Chemii i Fizyki Jądrowej w Warszawie. Z jego usług często korzysta m.in. Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego.
- Środowisko konserwatorskie jest podzielone w poglądzie na najbardziej właściwą metodę, jednak jak na razie w Polsce 90 proc. dokumentów poddaje się fumigacji i raczej tej metody użyjemy - tłumaczy Trzyna.
Dopiero po zabiegu fumigacji do pracy będzie mógł przystąpić konserwator, aby dokumenty reperować, a później odczytać. Wcześniejszy bezpośredni kontakt dłoni archiwisty z zagrzybionym papierem mógłby się skończyć chorobą. Zapisy, niemożliwe do odczytania w sposób bezpośredni, archiwiści chcą rozszyfrować za pomocą urządzenia o nazwie videokomparator.
Prace konserwatorskie potrwają około dwóch miesięcy. Później dokumenty trafią do archiwum IPN Białystok. Tam przeanalizują je historycy, próbując znaleźć odpowiedź na pytanie, kto i kiedy je wytworzył. Ich oryginały nie będą raczej dostępne dla szerokiego grona osób. Do wglądu w archiwach powszechnie dostępnych będą raczej kopie.
Żelazna, przerdzewiała skrzynka po amunicji, w której ukryte były dokumenty, również zostanie poddana konserwacji, jednak nie w warszawskim IPN.
- Skrzynka również stanowi ważny element tego znaleziska, gdyż wskazuje, w jakich warunkach dokumenty były przechowywane. Najpewniej trafi ona do Pracowni Konserwacji Metalu przy Zamku Królewskim w Warszawie - tłumaczy Grzegorz Trzyna.
- Z dobrym efektem korzystaliśmy już kilkakrotnie z usług tej pracowni - dodaje.
Dokumenty Narodowych Sił Zbrojnych wyorał właściciel gospodarstwa rolnego na kolonii wsi Korzeniste, w miejscu, gdzie w czasie II wojny światowej i w latach powojennych stały zabudowania gospodarcze.
Pod budynkami gospodarczymi należącymi do żołnierza Armii Krajowej Obywatelskiej Stanisława Kulikowskiego ps. "Kruk" znajdowały się podziemne pomieszczenia, zbudowane przez żołnierzy struktur obwodu AKO Łomża. Właśnie tu w czasie wojny drukowano aż trzy tytuły prasy podziemnej, m.in. pisma "Głos spod ziemi", ukazującej się w łącznym nakładzie 1500 egzemplarzy.
Również w tym bunkrze istniał duży skład broni, który przed namierzeniem go przez UB został ewakuowany. Według informacji historycznych z bunkra korzystali czasowo również żołnierze silnych i licznych na ziemi łomżyńskiej oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych.
Adam Białous, Białystok