Z Syberii do Fatimy
Piątek, 12 maja 2017 (23:14)Z ks. Wojciechem Piekarskim, proboszczem parafii Studzianka nad Bajkałem w Rosji, rozmawia Karolina Goździewska
Skąd pomysł, aby iść z Lizbony do Fatimy w pieszej pielgrzymce?
– Przyszedłem na piechotę z serdecznym przyjacielem, który po tym, jak przeszedł nawrócenie i poważnie zaczął podchodzić do wiary, dostał za pokutę odbycie pielgrzymki. Ucieszył się bardzo, że może w taki sposób odpokutować swoje grzechy. A ponieważ muszę co trzy miesiące przyjeżdżać do Polski odnawiać wizę, w tym czasie, kiedy będę w Polsce, zaplanował pielgrzymkę do Fatimy. Zaproponował mi towarzyszenie w niej. Bardzo się ucieszyłem, wcześniej bardzo chciałem pojechać do Fatimy, ale nigdy nie miałem okazji ani możliwości finansowej.
Jak wyglądała droga?
– Szliśmy do Fatimy z Lizbony cztery dni, modliliśmy się w różnych intencjach. Mam też kartki z prośbami do Maryi z Rosji. Modliłem się za swoją parafię, za Syberię, za Rosję, aby tak jak Matka Boża chciała, rozwijała się tam wiara. Powierzałem Matce Bożej Rosję, tak jak nas o to prosiła.
Udało się Księdzu wprowadzić nabożeństwo pierwszych sobót, o które prosiła Maryja?
– W tym roku będzie mocno rozpowszechniane na Syberii. W swojej parafii też chcę je wprowadzić, po to poszedłem do Fatimy.
20 maja będziemy mieli w Irkucku wielkie uroczystości związane z Fatimą. Planowane jest nałożenie sukni i korony Matce Bożej Fatimskiej, która jest w katedrze irkuckiej. Co ciekawe, Maryja stoi na drzewie, którego liście są w kolorze złotym i mają kształt mapy Rosji.
O co szczególnie powinniśmy się dziś modlić?
– Na pewno o pokój, ale jeśli modlimy się o pokój, to myślimy, by nam było dobrze. Ale wiemy, że jest Księga Apokalipsy, która mówi, że przyjdą czasy ostateczne dla chrześcijan i tam główny nacisk jest położony na to, byśmy wytrwali w wierze. Uważam, że dziś potrzeba nam męstwa, męstwa wiary, aby chrześcijanie żyli po chrześcijańsku. Aby polityk był politykiem chrześcijańskim, bronił życia, nawet walczył o to życie za cenę ośmieszania. Potrzeba nam ludzi mężnych jak ks. kard. Stefan Wyszyński czy Jan Paweł II. Potrzeba nam jasnych znaków wiary.
Często też ludzie mi mówią, że potrzebują księży, którzy mają czas zatroszczyć się o ich dusze, czyli porozmawiać. Gonią nas troski zewnętrzne, sam to przeżywam. A właśnie ta pielgrzymka to był czas na modlitwę, to było „tracenie” czasu z Bogiem. Potrzeba nam nauczyć się „tracić” czas z Bogiem, czyli ufać, że ten czas spędzony na modlitwie nie jest czasem straconym. Jezus mówi: „Ufaj mi, daj się poprowadzić”.
Co Księdza skłoniło, by służyć na Syberii?
– Odczuwałem takie powołanie, choć Syberia dała mi mocno w kość. Są duże skoki ciśnienia i temperatur. Czasami organizm odmawia posłuszeństwa. Trudne są też formalności związane z koniecznością wyrabiania wizy co trzy miesiące, co wiąże się z przyjazdem do Polski i zmianą czasową wynoszącą 7-8 godzin.
Jest szansa na zmianę tego?
– Na razie mam ogromną nadzieję, że tak. Rosja uczy mnie dużego zaufania Panu Bogu. Mówię: Panie Boże, jeśli chcesz, bym tu był, to dbaj o moje finanse. A koszty finansowe są ogromne, w dużej mierze wynikają z konieczności przyjazdu do Polski, ale starcza na wszystko.
Dziękuję za rozmowę.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym