Nieludzka sytuacja w Aleppo
Środa, 10 maja 2017 (05:35)Kolejne porozumienia pokojowe budzą nadzieję, jednak codziennie musimy stawiać czoła dramatycznym warunkom, w jakich ludzie żyją już od zbyt długiego czasu. W tym tonie proboszcz franciszkańskiej parafii w Aleppo o. Ibrahim Alsabagh komentuje nadzieje wiązane z utworzeniem czterech „stref deeskalacji”.
Z porozumienia wynika, że ma w nich obowiązywać całkowity zakaz używania broni. Będzie tam można dostarczać pomoc humanitarną. Jeden w wybranych regionów obejmuje też Aleppo.
– Na pewno od 22 grudnia ub.r., kiedy zostało podpisane porozumienie między siłami rządowymi a rebeliantami, sytuacja w Aleppo się polepszyła. Innymi słowy bomby nie spadają już na nasze domy, kościoły, szpitale i szkoły, ale wystarczy się trochę rozejrzeć, by zobaczyć totalnie zniszczone miasto i dramatyczne warunki, w jakich żyją ludzie: tu nic się nie zmieniło – mówi Radiu Watykańskiemu o. Alsabagh.
– Od trzech i pół roku nie ma prądu, od Wielkanocy pojawił się znów problem z wodą. Bezrobocie w mieście sięgnęło 85 proc. W naszej wspólnocie katolików aż 95 proc. rodzin żyje w skrajnym ubóstwie. Więc to prawda, że bomby nie spadają nam na głowę, jednak warunki życia cały czas są naprawdę nieludzkie – dodaje zakonnik.
Proboszcz z Aleppo wskazuje zarazem, że mimo iż sytuacja pozostaje bardzo trudna, do miasta zaczynają wracać pierwsze rodziny. Podkreśla też, że kontynuowane są oddolne inicjatywy międzyreligijnego budowania dialogu i porozumienia w tym tak bardzo doświadczonym mieście.
– Mimo przeżywanych cierpień chrześcijanie starają się stanowić most, który poprowadzi nas ku pokojowej przyszłości, gdzie znajdzie się miejsce dla ludzi wszystkich religii – podkreśla o. Alsabagh.
RS, KAI