Dziś w „Naszym Dzienniku”
Bruksela jak Gazprom
Środa, 10 maja 2017 (01:30)Komisja Europejska upiera się przy budowie Nord Stream 2, licząc na złamanie sprzeciwu Polski.
Polski rząd nie zamierza jednak zmieniać zdania. Ma też poparcie USA, które namawiają Unię Europejską do rezygnacji z inwestycji.
Rosja i Niemcy są zdeterminowane, by do końca 2019 r. zbudować drugą nitkę rurociągu Nord Stream o przepustowości 55 mld m3 gazu rocznie. Ale żeby ta inwestycja doszła do skutku, Rosja musi się porozumieć z Komisją Europejską. Żeby ruszyły negocjacje, Bruksela musi uzyskać w tej sprawie mandat od państw członkowskich, który nakreśli ramy porozumienia. Na uzyskanie zgody 27 krajów (Wielka Brytania z racji Brexitu nie chce zajmować stanowiska) na rozmowy z Moskwą liczy wiceprzewodniczący KE Marosz Szefczovicz, który jest jednocześnie unijnym komisarzem ds. unii energetycznej. Zakłada on, że na Nord Stream 2 zgodzi się również Polska.
Nasz rząd podtrzymuje jednak swój sprzeciw wobec niemiecko-rosyjskiego gazowego projektu.
– Nord Stream 2 to projekt polityczny, to inwestycja, która nie jest bezpieczna dla Europy i dla naszego regionu – podkreśla premier Beata Szydło.
Szefowa rządu wskazuje, że projekt uderza nie tylko w interesy energetyczne Polski, ale całej UE. Jest sprzeczny z unijnym prawem energetycznym, ograniczając konkurencję i zwiększając znaczenie Gazpromu na unijnym rynku gazowym. Polski rząd może liczyć na poparcie innych państw unijnych, nie tylko z naszej części kontynentu.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym