Na smyczy ministra
Piątek, 14 grudnia 2012 (02:17)Z dr. Przemysławem Czarnkiem, konstytucjonalistą z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, rozmawia Anna Ambroziak
Platforma Obywatelska przeforsowała poprawkę dotyczącą zabrania z Funduszu Kościelnego niemal wszystkich środków i przesunięcia ich do nowej rezerwy celowej. Co to w praktyce oznacza?
- W prostej linii faktyczną likwidację Funduszu Kościelnego. Dobrą stroną tego jest tylko to, że uniknięto głosowania nad blisko sześcioma tysiącami poprawek, które zgłosił Ruch Palikota. Praca nad nimi i debata zajęłaby zbyt dużo czasu Sejmowi. Właściwie sparaliżowałaby jego pracę. Znaleziono formułę, która pozwala tego uniknąć.
Czy jednak dobrą formułę?
- No więc właśnie. Pytanie, czy można było znaleźć inną formułę, inne rozwiązanie. Bo to, które przeforsowano, spowodowało, że dziś właściwe nie ma Funduszu Kościelnego. Pozostało na nim zaledwie tysiąc złotych. Została natomiast utworzona nowa rezerwa celowa pod tą samą nazwą - Fundusz Kościelny - i zapewnienie ministra finansów Jacka Rostowskiego, że środki z tej rezerwy będą wydatkowane na cele Funduszu. Istnieje natomiast inne ryzyko.
Jakie?
- Zastanawiam się, czy to posunięcie Platformy Obywatelskiej nie jest tylko pewnym fortelem. Czy nie jest to tak naprawdę zlikwidowanie Funduszu Kościelnego rękami Ruchu Palikota.
Sugeruje Pan, że to była ustawka polityczna?
- Wątpliwości takie zgłosił jeden z posłów, zdaje się, że poseł Henryk Kowalczyk z PiS. Podzielam je. Po co Ruch Palikota opracował te sześć tysięcy poprawek? Przecież szansa na to, że zostałyby poddane pod debatę, a co więcej przyjęte w Sejmie, była bardzo nikła. Obawiam się, że w tej sprawie jest tzw. drugie dno. Liczę jednak na to, że ta formuła, którą zastosowano, nie będzie wykorzystana przeciwko Funduszowi Kościelnemu. Aczkolwiek takie ryzyko istnieje.
Czy każdorazowe wydatkowanie tych pieniędzy nie będzie wymagało zgody ministra finansów?
- Nie jestem ekspertem z zakresu finansów publicznych. Ale jest takie ryzyko. Sam minister finansów Jacek Rostowski zapewniał niedawno, że za każdym razem będzie zezwalał na takie wydatkowanie tych pieniędzy. Oznacza to po prostu, że Fundusz Kościelny jest na uwięzi ministra finansów.
Kiedy rząd mówił o jego likwidacji i wprowadzeniu w zamian możliwości odpisu 0,3 proc. podatku dochodowego, metropolita lubelski abp Stanisław Budzik, przewodniczący Komisji Konkordatowej, stwierdził, że jeżeli wysokość tego odpisu nie zostanie określona w umowie zawartej pomiędzy rządem a Kościołem katolickim, to będzie to niezgodne z Konstytucją i konkordatem. Czy decyzje Rostowskiego w sprawie wydatkowania środków z Funduszu nie naruszałyby konkordatu?
- Istnieje taka wątpliwość. Trudno zresztą do końca przewidzieć, jakie będą ruchy ze strony rządu, co do Funduszu Kościelnego. Dziś można tylko powiedzieć, że go nie ma.
Opozycja zapowiada zgłoszenie w Senacie poprawek do ustawy budżetowej, przywracających status quo w sprawie Funduszu.
- To bardzo dobry ruch. Ustawa budżetowa po jej uchwaleniu przez Sejm przekazywana jest do Senatu, gdzie zgłaszane są poprawki. W Senacie nie ma Ruchu Palikota. To będzie weryfikacja intencji Platformy Obywatelskiej. Jeżeli te intencje są czyste, to Platforma poprawki opozycji poprze. Sytuacja wtedy wróciłaby do normy. Nowa rezerwa celowa zostałaby zlikwidowana, a pieniądze wróciłyby na konto Funduszu Kościelnego.