"Norymberga dla komuny"
Piątek, 14 grudnia 2012 (02:06)"Byłem w ZOMO, byłem w ORMO, teraz jestem za Platformą", "Jaruzelski pies sowiecki" i "Norymberga dla komuny" - m.in. pod takimi hasłami przed domem Jaruzelskiego pikietowali warszawiacy.
W 31. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego przyszło manifestować ok. 500 osób. Skandowali hasła, zapalili znicze, był też Apel Pamięci i modlitwa w intencji zamordowanych przez wojsko i milicję po 13 grudnia 1981 roku.
Odśpiewano hymn narodowy. Byłego komunistycznego dyktatora w domu jednak nie było. W środę po południu Jaruzelski, jak zwykle w okolicach 13 grudnia, poczuł się źle i został odwieziony do szpitala. Wczoraj w nocy jego domu bronił kordon policjantów, oddzielonych od pikietujących metalowymi barierkami. Pikietujący przynieśli transparenty z hasłami przypominającymi cel manifestacji; pod domem dyktatora ludzie ułożyli ze zniczy biało-czerwony krzyż.
- Będziemy się tu spotykali co roku, później pójdziemy pod dom Jerzego Urbana. Oni muszą być rozliczeni! - mówił do zgromadzonych Wojciech Podjacki z Ligi Obrony Suwerenności.
Lider "Solidarności Walczącej" Kornel Morawiecki apelował z kolei o narodową i międzyludzką solidarność, bo tylko ta może być skuteczną bronią w walce z systemem totalitarnym.
- Stan wojenny był nie tylko przeciwko wolnej Polsce, ale właśnie przeciw naszej solidarności - podkreślał.
Obecny pod domem Jaruzelskiego Adam Słomka przyszedł z portretem swojej tragicznie zmarłej matki. Apelował o solidarną postawę wobec działań obecnego wymiaru sprawiedliwości.
- Inaczej będą skazywać dziennikarzy, poetów, publicystów, każdego z nas w krzywoprzysięskich sądach. Pamiętać i domagać się sprawiedliwości - wskazywał.
Po wyborach prezydenckich w 1995 r., kiedy były komunistyczny aparatczyk Aleksander Kwaśniewski został prezydentem Rzeczypospolitej, odbyła się pierwsza taka pikieta.
Pierwsze manifestacje pod willą przy ulicy Ikara 5 zorganizowała ówczesna Liga Republikańska. Ich celem jest upamiętnienie ofiar stanu wojennego i nieustanne apelowanie o rozliczenie komunistycznych zbrodni, w tym postawienie przed sądem winnych wprowadzenia stanu wojennego.
- To spotkanie od wielu lat ma charakter nie tylko przypomnienia o tamtych wydarzeniach i apelu o rozliczenie zbrodniarzy na czele z Wojciechem Jaruzelskim, ale to także nasz hołd dla tych, którzy wtedy zostali zamordowani. Upominamy się tu także o to, aby wszelkie zbrodnie komunistyczne, łącznie ze zbrodniami, które miały miejsce w stanie wojennym, zostały rozliczone. Będziemy tu tak długo przychodzić, aż sprawiedliwości stanie się zadość - mówił w imieniu organizatorów Jan Józef Kasprzyk.
Wojciech Podjacki podnosił, że wolna Polska nie osądziła zdrajców, co więcej - mają się dobrze, choć ich ofiary przymierają głodem.
- Filarem tego systemu i Okrągłego Stołu, który zakonserwował układ, jest renegat Jaruzelski. Trzeba go ukarać. Powinien być rozliczony za swoją zdradę tak samo, jak setki tysięcy komunistycznych siepaczy - skwitował.
Maciej Walaszczyk