Rybacy protestują
Poniedziałek, 24 kwietnia 2017 (20:19)Jutro w Warszawie odbędzie się ogólnopolski protest rybaków śródlądowych. Manifestacja będzie sprzeciwem wobec odebrania hodowcom ryb rekompensat wodno-środowiskowych.
Decyzję w tej sprawie podjął w lutym Marek Grabarczyk, minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. Chodzi o 400 mln zł, które miało otrzymać rybactwo śródlądowe do końca obecnej perspektywy finansowej, a które minister postanowił skierować na inwestycje w sektorze morskim.
Protest, na który ma przyjechać nawet około pół tysiąca właścicieli i pracowników stawów hodowlanych z całej Polski, ma się rozpocząć o godzinie 10.00 przed siedzibą ministerstwa gospodarki morskiej (ul. Nowy Świat 6/12). O godzinie 12.00 ma wyruszyć marsz rybaków w kierunku kancelarii premiera, gdzie na godz. 15.00 zaplanowano zakończenie protestu.
Manifestacja powinna być widoczna, bo rybacy zabiorą ze sobą sprzęt do łowienia ryb i swoje „służbowe” ubrania. W trakcie akcji będą też rozdawać mieszkańcom Warszawy symboliczne „ostatnie” karpie z polskich stawów.
Hodowcy karpi, sandaczy, szczupaków, płoci i innych słodkowodnych ryb przekonują, że decyzja ministra Grabarczyka ich krzywdzi, gdyż pieniądze z rekompensat wodno-środowiskowych były przeznaczone na pokrycie kosztów utrzymania tradycyjnych metod produkcji oraz ochronę stanu środowiska wodnego i zachowanie bioróżnorodności. Nie były to więc środki, które szły „do kieszeni” rybaków.
– Najgorsze jest to, że ta decyzja nie była konsultowana z rybakami śródlądowymi, została podjęta szybko i bez dyskusji – mówi Sławomir Litwin, przewodniczący Rybackiego Sztabu Kryzysowego. I dodaje, że wcześniejsze próby negocjacji i wpływania na ministra nie przyniosły rezultatu. I dlatego zapadła decyzja o organizacji ogólnopolskiego protestu.
Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej stoi na stanowisku, że dopłaty wodno-środowiskowe nie służą inwestycjom w gospodarkę rybacką, akwakulturę.
– Nam chodzi o program, który będzie służył rozwojowi, podniesieniu wydajności hodowli, ale również o stworzenie produkcji nowych gatunków, takich, które są poszukiwane na rynku, czyli chodzi przede wszystkim gatunki łososiowate – wyjaśniał Marek Grabarczyk. Dlatego 400 mln zł zostanie skierowane na inwestycje w akwakulturę na Bałtyku, odnowienie, zwiększenie tamtejszych populacji ryb.
Ponadto zdaniem ministra dopłaty wodno-środowiskowe spowodowały sztuczne obniżanie ceny produktów „w ramach przetwórstwa karpiowego”.
– Podstawą i celem naszego działania jest przywrócenie konkurencyjności, a więc wprowadzenie takich zasad, dzięki którym rynek i producenci poradzą sobie sami w ramach wygaszanej czy kończącej się perspektywy finansowej – tłumaczy minister Grabarczyk.
Sławomir Litwin odpowiada, że 400 mln zł i tak nie poprawi sytuacji na Bałtyku, bo Polska nie jest w stanie samodzielnie tego zrobić, a jednocześnie zabranie dotacji uderzy w rybactwo śródlądowe, doprowadzając wiele gospodarstw do bankructwa. Rybacy zapowiadają, że będą też interweniować w Komisji Europejskiej, która ma zatwierdzić likwidację dopłat.
Krzysztof Losz