• Piątek, 24 kwietnia 2026

    imieniny: Grzegorza, Fidelisa

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Pielęgnują polską tradycję

Niedziela, 23 kwietnia 2017 (20:32)

Polonia z Kazachstanu to głównie dzieci albo wnuki polskich zesłańców. Dzięki nim w kraju wielu kultur, religii i narodowości żyją polskie serca. W sobotę polscy pielgrzymi odwiedzili Kokszetau, co znaczy Niebieska Góra. 

W Kokszetau, mieście liczącym obecnie 160 tys. mieszkańców, prężnie działa organizacja polonijna Stowarzyszenie Polaków Obwodu Akmolińskiego. Organizację założono w 1989 roku. Jego członkami są nie tylko Polacy, ale także osoby różnych narodowości, zafascynowane polską kulturą. Wspólnie obchodzą polskie i kazachskie święta państwowe, narodowe, uczą się języka.

– Dzięki pomocy rządu RP w Kazachstanie pracują polscy nauczyciele, którzy uczą języka, historii, opowiadają o tradycjach i kulturze Polaków. Spotkania są dla młodzieży, starszych osób – opowiada w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Łarisa Zemskowa.

Dzięki działalności stowarzyszenia corocznie na studia do Polski wyjeżdża 10-15 uczniów pochodzenia polskiego. Pani Łarisa opowiadała pielgrzymom historię tego niezwykłego miasta, które zaludniło się dzięki zesłańcom z Polski, Niemiec. Skorzystali oni z programu zagospodarowania stepów w latach 50.

W malowniczo położonym Kokszteau położonym nad jeziorem Kope prężnie funkcjonuje polska parafia i jednocześnie jedyny kościół katolicki w mieście. Polskim kościołem pw. św. Antoniego opiekują się kapłani z Polski: proboszcz ks. Tomasz Skorupa z diecezji kieleckiej, wraz z wikarym ks. Wojciechem z diecezji toruńskiej oraz siostry ze Wspólnoty Miłosierdzia. Okazała świątynia wybudowana w 1999 roku wznosi się na miejscu dawnego wysypiska śmieci. Taki teren przydzieliły władze miasta w 1992 r. Teraz do parafii należy 300 osób.

– Jak na warunki kazachskie to żywa parafia – opowiada ks. Tomasz Skorupa. – 40 chrztów, w tym także dzieci i dorosłych konwertytów muzułmańskich, oraz 10 ślubów rocznie to też dużo – dodaje kapłan.

W Astanie...

W stolicy Kazachstanu wokół kościoła katedralnego pw. Najświętszej Maryi Panny skupia się grupa polonijna. Historia Kościoła katolickiego w Astanie zaczyna się w latach 30. Większość katolików przyjechała tu w czasie represji z Kaukazu, z Ukrainy Zachodniej, z Litwy.

– Ludzie chcieli się modlić, przyjmować sakramenty, żyć swoją wiarą. Przywozili ze sobą ikony, obrazki, Pismo Święte. Po II wojnie światowej z łagrów przyjeżdżali księża, którzy zaczęli sprawować sakramenty. Zbierali się u wiernych w domach, nocą, by nikt nie widział. Też własnymi rękami wykonywali różne rzeczy liturgiczne – alby, stuły, kielichy. Nie uniknęli prześladowań władz komunistycznych – informował pielgrzymów diakon posługujący w tamtejszej parafii.

Z czasem w Astanie, gdy jeszcze nie była stolicą, zarejestrowano dom katolicki i wspólnotę. Ludzie zaczęli modlić się w języku rosyjskim, co przyciągało innych. Teraz przy kościele działa kilka wspólnot. Jest muzeum katedralne. Od 2006 roku jest wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu.

...i w Malinówce

Drugiego dnia piątnicy z Warszawy odwiedzili oddaloną o 30 km od Astany Malinówkę, gdzie znajduje się muzeum „Akmolińskiego Obozu Żon Zdrajców Ojczyzny” (ALŻYR) poświęcone ofiarom represji politycznych przywożonych na kazachski step od stycznia 1938 roku. W obozie przebywało 18 tys. kobiet 62 narodowości, w tym 173 Polki. 500 z nich zginęło na stepie. Alizir upamiętnia ofiary zbrodni ZSRS dokonane w latach 1873-1953. 

W Niedzielę Miłosierdzia Bożego pielgrzymi z Polski uczestniczyli we Mszy św. w Pietropawłowsku w jedynym w kraju sanktuarium pw. Miłosierdzia Bożego.

W sobotę polscy pielgrzymi mieli niepowtarzalną okazję wziąć udział w Kazachskim Festiwalu Piosenki Polskiej. 

 

Małgorzata Jędrzejczyk, Kokszteau