Ewangelia
Niedziela, 23 kwietnia 2017 (08:52)Święto Miłosierdzia Bożego
J 20,19-31
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!”. A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana!”.
Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę”.
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!”. Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”.
Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: „Pan mój i Bóg mój!”.
Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.
Rozważanie
Pokój wam!
Jezus uwiarygadnia się przez swoje rany. Pokazuje, że zmartwychwstanie nie dezaktualizuje wydarzeń Golgoty, ale nadaje im nowy sens. Rany już nie bolą. Choć pozostaną na zawsze znakami poniżenia i męki, od tego momentu przede wszystkim będą znakami nieskończonej miłości Boga do człowieka, świadectwem przemiany, jakiej w zmartwychwstaniu uległo ludzkie, poddane cierpieniu ciało Jezusa.
Jezus przychodzi, aby leczyć także nasze rany. Czasem dokonuje się to w sposób fizyczny, częściej jednak dotyka zranień duchowych. Dlatego Zmartwychwstały obdarowuje apostołów nową misją: odtąd umocnieni mocą Ducha Świętego w Jego imię będą odpuszczać grzechy, a przez to przywracać utracony pokój, przywracać wewnętrzny ład serca. Uzdalniać do wejścia na nowo w relację z Bogiem i braćmi. Wyzwalać z zamknięcia, niewiary i lęku. Uczyć, że z mocy przebaczenia wyrasta nowe życie!
„Pokój wam!” – mówi Jezus. Nie jest to tania obietnica dana „ku pokrzepieniu serc”. To dar rzeczywisty, realny, niepowtarzalny! Jego gwarantem czyni się sam Zmartwychwstały. Prawdziwego pokoju nie można mylić ze spokojem. Spokój można uzyskać dość łatwo: wystarczy zakochać się we własnym lenistwie, wybrać drogę pobłażliwości w stosunku do siebie. Można go wygenerować, gromadząc wielkie pieniądze, wykupując polisy ubezpieczeniowe na życie, pogrążając się w marazmie obojętności i krytykanctwa zarazem, zamykając oczy na biedę z sąsiedztwa. Ale to tylko daje pozorne wytchnienie. Pokój pochodzący od Jezusa Chrystusa ma cenę najwyższą: Jego rany. I tylko taki otwiera na Jego łaskę, uzdalnia do przyjęcia nowej tożsamości.