W blasku Zmartwychwstałego
Poniedziałek, 17 kwietnia 2017 (08:29)W liturgii Oktawy Zmartwychwstania Pańskiego wybrzmiewa „Alleluja!”. Kościół głosi całemu światu, że Jezus żyje! W ten sposób ukazuje Bożą miłość, która stanowi centrum naszej wiary. W miłości dokonuje się spotkanie. To ewangeliczne – niewiast ze Zmartwychwstałym. I to nasze – w czasie Eucharystii, która przypomina o drodze Jezusa – Jego przejściu ze śmierci do życia.
Niewiasty szukają Jezusa, a prawdziwym motywem ich poszukiwań jest miłość. Są w drodze do uczniów, którym chcą przekazać Dobrą Nowinę. To Niewiastom ukazuje się Chrystus, otrzymują one łaskę widzenia Zmartwychwstałego. I słyszą nakaz: „Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom”. Chodzi więc o wyzbycie się lęku i odwagę w świadectwie wiary.
Ewangelista Mateusz jasno wskazuje, że nie wszystkim jednak „po drodze” z radosną wieścią o największym cudzie świata. W drugiej rozmowie wynika spór między faryzeuszami a uczniami Jezusa. I dotyczy sprawy najistotniejszej, wobec której uczniowie są jednoznaczni, a faryzeusze zadowalają się kłamstwem. Więcej, karmią tym głoszonym za pieniądze kłamstwem kolejne pokolenia.
Jak na ważne spotkanie nie wypada przyjść w byle czym i byle jak, ta utrata duchowego smaku odbywa się wtedy, gdy z własnej winy zaniedbamy właściwe świętowanie albo sprowadzimy je do żółtego biegającego kurczaka czy wielkanocnego zajączka. To dobre dla maluchów, ale nie dla ludzi dorosłych. W blasku Chrystusa, który stał się Zwycięzcą prawdy i miłości, warto spojrzeć na swoje obecne życie. I dostrzec w nim ślady obecności Boga, którego wciąż spotykamy na codziennych drogach naszego życia. Ale również zadania, które płyną ze spotkania z Chrystusem zmartwychwstałym i przyjęcia na serio Jego zasad.
Warto w tym miejscu odwołać się do przedmowy zamieszczonej w „Katechizmie Młodych” („Youcat”) przez Benedykta XVI, zwanego już dziś „nowoczesnym doktorem Kościoła”. Tak czytamy w odniesieniu do ludzi młodych: „Powinniście znać to, w co wierzycie; powinniście znać waszą wiarę tak samo dokładnie, jak specjalista informatyk zna system operacyjny komputera; powinniście znać ją tak, jak muzyk zna wykonywany utwór; powinniście być o wiele głębiej zakorzenieni w wierze niż pokolenie waszych rodziców, abyście mogli z mocą i zdecydowanie stawiać czoła wyzwaniom i pokusom dzisiejszych czasów. Potrzebujecie Bożej pomocy, jeżeli nie chcecie, by wasza wiara wyschła jak kropla rosy w słońcu”.
Chrześcijaństwo jest zaproszeniem do tego, abyśmy stawali się ludźmi wielkanocnymi. By nasza wiara była wciąż ożywiana przez żywy kontakt ze Zmartwychwstałym. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Począwszy od czystego serca, aż po radość świętowania i uśmiech na twarzy. Wielkanocny okrzyk „Alleluja, Jezus żyje” nie tylko może, ale wręcz musi różnić się od smutnych pieśni pokutno-pasyjnych. W tym kontekście warto też pamiętać w Wielkanocny Poniedziałek o wzajemnym pozdrowieniu, które niesie ze sobą wyznanie wiary w Zwycięzcę śmierci, piekła i szatana:
– Chrystus zmartwychwstał!
– prawdziwie zmartwychwstał!
Ks. Leszek Smoliński