• Piątek, 24 kwietnia 2026

    imieniny: Grzegorza, Fidelisa

Ten, który jest Źródłem i Dawcą życia

Niedziela, 16 kwietnia 2017 (19:00)

Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał!

 

Tak dziś, w Zmartwychwstanie Pańskie, największe święto chrześcijan, pozdrawiają się uczniowie Jezusa. Już wczoraj wieczorem, w Wielką Sobotę, w wigilię dzisiejszej uroczystości, zapłonął w kościele paschał – znak Chrystusa – Światłości świata, która oświeca ludziom dobrej woli drogę do zbawienia.

Świadkowie zmartwychwstania Chrystusa byli zaskoczeni widokiem Jego pustego grobu. Tego jeszcze nie widzieli. Co tak naprawdę się wydarzyło? Maria Magdalena do Piotra i Jana mówi: Zabrano Pana z grobu… (J 20,1-9). „Ujrzał i uwierzył” – oto odpowiedź uczniów Jezusa na niezwykły widok pustego grobu ich Nauczyciela i Mistrza. To wielkanocne orędzie niesie ze sobą przez wieki, aż po nasze czasy, tę samą niezmienną prawdę, że Jezus, który umarł na krzyżu, nie pozostał w grobie. Nie mógł pozostać tam jako więzień śmierci Ten, który jest Źródłem i Dawcą życia.

Wielcy malarze próbowali ukazać Chrystusa wychodzącego z grobu w blasku zwycięstwa. Na słynnym obrazie renesansowego malarza Pietra Perugina „Zmartwychwstanie” Jezus wychodzi z grobu z chorągiewką w dłoni. Ale to tylko wizja artysty-malarza. Nikt nigdy nie był świadkiem czegoś podobnego. Jezus, zmartwychwstając, nie ukazał się nikomu. Powiedział tylko swoim bliskim, że zmartwychwstał. Gdyby bowiem zdarzyło się jakieś spektakularne wyjście umarłego z grobu, tajemnica obniżyłaby się do poziomu mitu; mielibyśmy do czynienia z czysto ludzką cudownością. Trudno bowiem wyobrazić sobie Chrystusa wychodzącego z grobu w zwycięskim, teatralnym geście, z chorągiewką w ręku. To byłoby zbyt proste. To byłoby stwarzanie sobie Boga na nasz obraz; to byłby tryumf folkloru, zmieszanego ze wzniosłością wiary katolickiej; to byłby rodzaj wierzenia, a nie prawdziwa wiara. Ale wizja artysty, ujęta w różne znaki i symbole, pomaga zgłębić tę fundamentalną prawdę naszej wiary, które – tak jak i inne – pozostanie tajemnicą. Pięknie wyraził ją św. Jan Ewangelista w przytoczonych już słowach: Zabrano Pana z grobu… Ujrzał i uwierzył.

Zmartwychwstały Jezus nie był zjawą, ani duchem. On rzeczywiście zmartwychwstał w ciele, ale nie w takim, jakie było wcześniej. To Jego nowe ciało wymyka się prawom czasu. Jezus bowiem ukazuje się i znika, przechodzi przez zamknięte drzwi. Święty Paweł Apostoł pisze o ciele „duchowym” (1 Kor 15, 42-44). Ale jak to rozumieć, skoro Jezus jak człowiek: widzi postaci, słyszy mowę, spożywa posiłek, ukazuje rany na swoim ciele. Dzieje się tak dlatego, ponieważ Jezus jeszcze nie wstąpił do Ojca. Jeszcze niejako tkwi w ziemskiej rzeczywistości, bo inaczej nie byłoby możliwe uwiarogodnienie faktu Jego Zmartwychwstania. Maria Magdalena i inne pobożne kobiety oraz uczniowie Jezusa byli jedynymi świadkami Jego zmartwychwstania. I gdyby nawet mieli kamery, komórki i dyktafony, nie udałoby się im niczego sfotografować i nagrać. A jeśli nawet tak, to zdołaliby utrwalić tylko zjawisko zewnętrzne, ale nie doświadczenie wewnętrzne. To bowiem doświadczenie może zarejestrować tylko ludzka pamięć i „serce”, które w znaczeniu biblijnym oznacza sumienie. I tak dochodzimy do sedna naszej refleksji o Zmartwychwstaniu Jezusa, do zasadniczego pytania, które powinien dziś postawić sobie każdy z nas: Czy wierzę, że Jezus zmartwychwstał? Jeśli tak, to czym ono jest dla mnie? I jaki sens nadaje mojemu życiu? Sensem zmartwychwstania jest miłość, silniejsza od śmierci. Pragnieniem każdego z nas jest życie. Tak powinno być, bo przecież nie wolno, aby było inaczej! Zmartwychwstanie Jezusa nadaje sens mojemu życiu na ziemi: szlachetnym ambicjom, marzeniom, pragnieniom, nadziei; jest propozycją osiągnięcia życia wiecznego; jest zaproszeniem do niego. Ale do tego jest potrzebna wiara świadków zmartwychwstania Jezusa: Ujrzał i uwierzył.

Jak podkreśla ks. Jan Twardowski, Święto Zmartwychwstania Pańskiego jest świętem wiary, nadziei i miłości: wiary, która staje się widzeniem; nadziei, która staje się spełnieniem; miłości, która staje się szczęściem. Święty Papież Jan Paweł II w Niedzielę Wielkanocną w 1984 r. modlił się tak:

O Chryste! Ukrzyżowany i Zmartwychwstały!  –

Dziękujemy Ci!

Przepraszamy Cię:

– za wszelkie zło, jakie narasta w sercu człowieka i w świecie,

– za wszelkie dobro zaniedbane…

Uwielbiamy Cię w Twoim Zmartwychwstaniu!

Jak Tomasz-apostoł, który zrazu nie wierzył w Twoje Zmartwychwstanie, dotykamy znaków naszego Odkupienia na Twoich rękach, nogach, w boku, i z żywą wiarą wołamy: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20,28).

Not. Mariusz Kamieniecki

ks. bp dr hab. Mariusz Leszczyński