Boży człowiek z Hollywood
Sobota, 1 kwietnia 2017 (23:52)W ostatnich dniach kilka godzin mogłam spędzić ze słynnym aktorem z Hollywood Jimem Caviezelem, który zagrał Pana Jezusa w „Pasji”. Muszę powiedzieć, że był to czas niezwykłych rekolekcji. To właśnie on przez cały czas – niemal w każdej wypowiedzi – odnosił się do osoby Ojca Świętego Jana Pawła II i przypominał jego słowa: „Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi”.
Jim Cavieziel bardzo chciał odwiedzić sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. W Godzinie Miłosierdzia modlił się przed cudownym obrazem Pana Jezusa Miłosiernego i relikwiach św. Siostry Faustyny. Był w celi, gdzie umarła Apostołka Bożego Miłosierdzia, oraz w bazylice, którą konsekrował św. Jan Paweł II i gdzie zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu. Choć program dnia miał bogato wypełniony, nie spieszył się. Kilka godzin wcześniej otrzymał wiadomość, że zmarł mu szwagier. Przybył więc do źródła Bożego Miłosierdzia i kontemplował je. Jak później wyznał, „czuł tam obecność Boga”.
W moim sercu na zawsze pozostanie spotkanie aktora z księdzem. Kapłan podszedł do niego i powiedział, że wiele razy oglądał „Pasję” i kiedy dziś myśli „Jezus”, widzi twarz Pana z tamtego filmu. – Ty jesteś kapłanem, codziennie odprawiasz Mszę św., wtedy dzieje się wszystko to, co wydarzyło się na Golgocie, mocą kapłaństwa to czynisz. Ja to tylko odgrywałem – stwierdził wówczas Jim.
Piękne słowa wypowiedziane przez gwiazdę z Hollywood. Ale Jim Caviezel to, co mówi, potwierdza swoim życiem. Razem z żoną adoptowali troje chorych dzieci i nimi na co dzień się opiekują. Jim mówi wprost, że widzi w nich twarz cierpiącego Chrystusa.
W czasie kilku godzin zobaczyłam niezwykle głębokiego człowieka, zamyślonego, jakby wpatrzonego gdzieś w głąb. Jednocześnie aktor potrafi się śmiać, żartować. Chciał maksymalnie wykorzystać dany mu czas w Polsce. Odwiedził miejsca, które są bliskie Polakom: sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach w Krakowie, katedrę na Wawelu. Muzeum Powstania Warszawskiego w stolicy i niemiecki obóz koncentracyjny w Auschwitz. Ciągle powtarzał, że patrzy na nas przez pryzmat św. Jana Pawła II, często powtarzał jego słowa. Jak mówił, ma duży szacunek do Polaków, bo przetrwaliśmy dwa totalitaryzmy i umieliśmy wyjść z nich zwycięsko.
W rozmowie z „Dobrymi Nowinami” poprosił o modlitwę w intencji filmu – kontynuacji „Pasji”, która mówić będzie o Zmartwychwstaniu Chrystusa.
„Przybyłem tu, aby prosić wasz kraj, aby modlił się za ten film. Potrzebuje tego. Znam tu zakony, rozmawiam z siostrami, ze świętymi kapłanami. Przybyłem do Polski, ponieważ macie głęboką relację z Matką Bożą, a Ona ma w sprawie tego filmu wiele do powiedzenia, bo droga do Jezusa prowadzi przez Nią. To Maryja robi ten film dla swojego Syna, dla Ojca i Ducha Świętego” – powiedział aktor, jednocześnie zdradzając garść szczegółów dotyczących filmu.
– Kiedy Jezus wyjdzie z grobu, to nie będzie kurczaczków i zajączków wielkanocnych. W naszym kraju mówi się czasem o „radosnym Jezusie”, „Kościele Jezusa z klubu fitness”. To będzie zupełnie coś innego – podkreślił.
Małgorzata Pabis