• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Wędzone wędliny tylko na polski rynek?

Piątek, 31 marca 2017 (05:39)

Wszystko wskazuje, że polscy producenci wędlin tradycyjnych będą mogli stosować dotychczasowe metody wędzenia. 31 sierpnia upływa trzyletni termin wyznaczony przez Komisję Europejską na dostosowanie się producentów do unijnych norm wędzenia.

Unijne normy zakładają obniżenie poziomu powstającego podczas wędzenia szkodliwego benzopirenu z 5 do 2 mikrogramów na kilogram oraz do 30 mikrogramów WWA (wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne) na kilogram. Podczas gdy skutecznością wykazała się Łotwa, która wywalczyła korzystne warunki dla swoich wędzonych szprotek, ówczesny polski resort rolnictwa kierowany przez PSL nie zadbał o interesy naszych wędliniarzy i gdyby nie naciski polskich wędliniarzy, którzy powołali do życia Polskie Stowarzyszenie Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie, oraz zaangażowanie polskich europarlamentarzystów tradycyjne wędzonki zniknęłyby ze stołów, stając się jedynie pięknym, smacznym wspomnieniem. Pozostałyby nam jedynie mielonki, lencze i inne wyroby wędlino-pochodne polewane preparatem wędzarniczym, których jakość jest ogólnie znana. Dla Polski, gdzie tradycje wędlin wędzonych drewnem z drzew liściastych nad paleniskiem sięgają kilka wieków wstecz, gdzie obecnie przy zastosowaniu tradycyjnych metod wędzenia wytwarza się ok. dziewięciu tysięcy produktów, byłby to prawdziwy problem. Zakładom wędliniarskim, których najwięcej jest na Podkarpaciu i w Małopolsce, groziłyby dotkliwe straty, a w efekcie zapaść. Sprawa jednak nie została załatwiona definitywnie, bo Komisja Europejska zgodziła się w przypadku Polski na przesunięcie terminu obowiązywania bardziej rygorystycznych norm wędzenia wędlin do końca sierpnia 2017 r. W tym czasie Inspekcja Weterynaryjna monitorowała produkcję wędzonek, badając próbki, a polskie zakłady wędliniarskie starały się dostosować do unijnych norm. Wyniki nie wykazały przekroczeń norm poza niektórymi gatunkami wędlin tradycyjnie wędzonych, m.in. kabanosów.

Teraz można się spodziewać, że temat powróci. Zresztą KE już poinformowała, że zamierza przeprowadzić ponowną ocenę zawartości szkodliwych substancji powstałych podczas procesu wędzenia nie tylko w polskich wędlinach. Wyniki monitoringu będą tematem rozmów ekspertów podczas forum Komitetu Ekspertów ds. Zanieczyszczeń Przemysłowych i Środowiskowych. Od tego zależeć będą dalsze kroki – niewykluczone, że również zmiana restrykcyjnych przepisów. Zanim to jednak nastąpi, w Polsce będą obowiązywały dotychczasowe przepisy i w obrocie będą wędliny wpisane na ministerialną Listę Produktów Tradycyjnych, co zaświadcza, że produkcja danego wyrobu ma swój rodowód w dawnej tradycji. Tak czy inaczej od 1 września producenci wędzonych wędlin nadal będą mogli wytwarzać i sprzedawać swoje wyroby przygotowane według tradycyjnych receptur, ale tylko na terenie Polski. Wystarczy, że producent sporządzi listę produktów, odpowiednio je oznakuje i zgłosi ten fakt do powiatowego lekarza weterynarii. Z kolei na rynki zagraniczne będą mogły być sprzedawane jedynie wyroby, które spełniają nowe unijne normy.

Mariusz Kamieniecki